rowery

stat

Szlakiem Świętego Jakuba do Santiago de Compostela

Cała nasza grupa
Cała nasza grupa

Od kilku lat planowałam przejechać rowerem trasę Camino de Santiago de Compostela. Pozostawało tylko pytanie, którą trasą, kiedy i z kim? Było kilka wariantów i nareszcie jeden z nich zakończył się sukcesem. Poniższa relacja, przedstawia trasę szlaku jak również nasze wspomnienia.



Parametry trasy

  • Region Świat
  • Długość trasy 1000 km
  • Poziom trudności średni
Trasy rowerowe


Latem 2012 r., ks. Tomasz Koszałka zorganizował kolejną pielgrzymkę rowerową, w której miałam przyjemność uczestniczyć. W skrócie cały wyjazd przedstawiał się następująco: wystartowaliśmy 27 lipca 2012 z Gdańska autokarem, i busem z przyczepką, na której jechały nasze rowery. Po około 4 dniach jazdy, z przerwami na nocleg w Domu Polskiej Misji Katolickiej we Francji i campingu pod Madrytem, dotarliśmy do Sevilli.

1 sierpnia 2012 zaczęła się nasza droga, licząca ok. 1000 km trasa "Via de la Plata" (zaznaczona na schemacie tras pielgrzymich kolorem brązowym i żółtym). Pokonanie jej rowerami zajęło nam 10 dni. Dzienny dystans oscylował w granicach 100 km, chociaż zdarzały się lżejsze dni gdzie mieliśmy do pokonania około 60 km oraz dłuższe i trudniejsze po 130 km (gdy ktoś zabłądził czy odbił z głównej trasy). Początek trasy był dosyć ciężki: obfity w liczne wzniesienia i góry, pod które trzeba było podjechać. Prócz tego droga była kręta i uboga w miejscowości, przez co utrudniony był dostęp do wody.

Na trasie od Sevilli do Monesterio są liczne wzniesienia, a różnica wysokości pomiędzy tymi miejscowościami to około 700 m n.p.m. W okolicach Salamanki wspinaliśmy się także na tysiączniki. Potem zjazd do około 600 m n.p.m. i kolejne wspinaczki na Góry Kantabryjskie. Trudne podjazdy robiły się jeszcze uciążliwsze przy typowo hiszpańskich letnich temperaturach. Pewnego popołudnia słupek rtęci sięgnął 44 st. C. Pogoda była zazwyczaj taka sama: bezchmurne niebo i żar lejący się na pokutników.

Rytuał podróżowania:

Dni pielgrzymowania wyglądały bardzo podobnie. Wcześnie rano pobudka, Następnie śniadanie, modlitwa i w drogę. W trasę staraliśmy się wyjeżdżać jak najwcześniej było to możliwe, póki nie było tak gorąco, przejechać tzw. "zaplanowaną dniówkę" w niższych temperaturach. W żarzącym słońcu i suchym powietrzu jazda na rowerze jest bardzo ciężka.

Często jechaliśmy w grupach, dobierając się pod względem indywidualnych wytrzymałości i predyspozycji, poza tym razem zawsze raźniej. Na trasie robiliśmy też liczne przystanki na regenerację sił w małych i pięknych miejscowościach. Często kończyły się one "kąpielą" w fontannie, co schładzało nagrzane ciało. Zazwyczaj karmiliśmy się miejscowymi smakołykami, czyli owocami, które dobrze nawadniały organizm. Po dojechaniu do miejsca noclegowego spożywaliśmy pyszną kolację przygotowaną przez ochotników z naszej pielgrzymki i szukaliśmy miejsca, w którym mogliśmy się schłodzić. Zwykle był to miejscowy basen, bądź spokojne miejsce pod parasolami. Wieczorem msza i długie pogaduchy do nocy. Zdarzało się też tak, że gdy temperatura na wieczór spadła do około 27 st. C., wówczas wchodziliśmy zwiedzać pobliskie okolice, aby poczuć nieco hiszpańskich klimatów. Odwiedzaliśmy także liczne zabytki, katedry, kościoły czy centra miast.

Mapa przedstawiająca różne trasy Camino de Santiago de Compostela
Mapa przedstawiająca różne trasy Camino de Santiago de Compostela


Siódmy dzień jazdy, na długo pozostanie w mej pamięci!

Do pokonania trasa z Montamarta do Puebla de Sanabria. Wybrałam dłuższy wariant liczący 127km. Nie zapomnę go, to był szalony pomysł, a zarazem chyba najfajniejszy z całej trasy. Wyjechaliśmy jakoś wcześnie, chyba przed 6:00. Razem ze wszystkimi drogą N-630 i N-631 śmigaliśmy bardzo gładko ponieważ trasa była płaska a pogoda bezwietrzna. Tego dnia zaczęłam wszystkich filmować i robić dużo zdjęć. Wcześniej jakoś zapomniałam, że są one bardzo cenną pamiątką. Na 50 km Sylwia, ja i Piotrek odbiliśmy na Villardeciervos. Wariant, który wybraliśmy wił się znacznie węższą i zdecydowanie ciekawszą drogą, co pozwoliło nam dotrzeć również do plaży. Była wspaniała! Szkoda jednak, że nie był to czas sjesty - z pewnością zostalibyśmy tam dłużej. Po jakiejś godzinie wylegiwania się na piasku przy wodzie ruszyliśmy dalej nieznaną nam drogą. Miałam wrażenie, że Sylwia i Piotr nie ufają mi, gdyż nawigowałam, po raz pierwszy. Po drodze mijaliśmy urokliwe wioski: Cional, Codesal, Sagallos - wszystkie bardzo do siebie podobne. Ciasne uliczki, wybetonowane podwórka, a domy i płoty z łupka bądź z drewna. Klimat trochę jak z bajki albo jak z jakiegoś bardzo starego filmu. W Manzanal de Arria zasiedliśmy w maleńkiej restauracji by zasmakować tzw. "pulpo", czyli ośmiornicę. Ta była przepyszna, ale kolejne nie były takie smaczne. Malutka knajpa i danie podano praktycznie od razu. Najpierw dano nam po trochu spróbować dań, żebyśmy sobie wybrali najodpowiedniejsze. Do tego zimne piwo i można ruszać dalej. Powoli robiło się gorąco, ale było tak ciekawie, że nie przeszkadzała mi temperatura. Liczne wzniesienia i mnóstwo lasów. Dalej wioski Folgoso de la Carballeda, Pedroso de la Carballeda i parę kilometrów dalej sławetny zakręt. Na nim odległość od granicy Hiszpańsko-Portugalskiej wynosiła 2km. Niestety był to wielki wąwóz pomiędzy górami. Na spokojnie pośród drzew ruszyliśmy dalej w stronę noclegu. Robledo, Ungilde... i tam spotkaliśmy Młodą, czyli Paulinę i Andrzeja, którzy przekazali nam bardzo smutą wiadomość. Miał miejsce wypadek i jeden z naszych kierowców jest w szpitalu. Z tą przykrą nowiną odechciało mi się wszystkiego... a najbardziej powrotu na nocleg. Z Młodą i Andrzejem zabraliśmy się w stronę Portugalii, bo mieli taki nieziemski pomysł - przekroczyć granicę. Nieziemski, ponieważ zbliżał się największy upał i zmęczeni po całym dniu wybraliśmy się jeszcze dalej w nieznane poprzez góry. Na dobry początek pokonaliśmy 5 km podjazd, a następnie 10 km zjazdu do portugalskiej wioski o nazwie Rio de Onor. Granicą hiszpańsko-portugalską w tamtym miasteczku jest kończąca się ulica i zaczynający bruk. Ze względu na rosnącą temperaturę, zarządziłam szybki powrót, w końcu odległość do noclegu też mieliśmy niemałą. Pod górkę, poszło nawet całkiem gładko. Trochę prowadziłam rower, ale kolejny dziesięciokilometrowy zjazd był dużo przyjemniejszy. W końcu jednak udało nam się szczęśliwie dotrzeć do celu. Był to długi, bardzo długi dzień, chyba najpiękniejszy z dotychczasowych. Niestety myśli o koledze w szpitalu nie dawały zasnąć.



GALERIA ZDJĘĆ ; autor Zbyszek Czajka [uczestnik pielgrzymki]

Po ciężkiej trasie w końcu osiągnęliśmy cel:

10 sierpnia całą ekipą zawitaliśmy pod Katedrę w Santiago de Compostela. Część grupy udała się busem do Sanktuarium Matki Bożej Fatimskiej, znajdujące się w mieście Fatima w środkowo-zachodniej Portugalii. Pozostali udali się autokarem na przylądek Finisterra, który jest ostatnim punktem Szlaku św. Jakuba oraz urocze miasteczko Muxia. Następnego dnia mieliśmy wolny dzień na bliższe poznanie Santiago de Compostela oraz możliwość zobaczenia procesu kadzenia Katedry. Następnie około 4-dniowy powrót do Gdańska z wizytą w Sanktuarium maryjnym w Lourdes oraz Domu Polskiej Misji Katolickiej we Francji.

Odcinki i przebyte dystanse pielgrzymki rowerowej :

A. Dzień 1: trasa: Sevilla - Monesterio, dystans: 110 km
B. Dzień 2: trasa: Monesterio - Merida, dystans: 105 km
C. Dzień 3: trasa: Merida - Caceres, dystans: 75 km
D. Dzień 4: trasa: Caceres - Oliva de Plasencia, dystans: 100 km
E. Dzień 5: trasa: Oliva de Plasencia - Salamanca, dystans: 136 km
F. Dzień 6: trasa: Salamanca - Montamarta, dystans: 79 km (dłuższy wariant)
G. Dzień 7: trasa: Montamarta - Puebla de Sanabria, dystans: 127 km (dłuższy wariant)
H. Dzień 8: trasa: Puebla de Sanabria - Laza, dystans: 96 km
I. Dzień 9: trasa: Laza -Ourense, dystans: 60 km
J. Dzień 10: trasa: Ourense - Santiago de Compostela, dystans: 103 km

Schemat naszej trasy z podziałem na kolejne etapy / dni.
Schemat naszej trasy z podziałem na kolejne etapy / dni. mat. http://maps.google.com/


Od kilku lat głównym inicjatorem pielgrzymek rowerowych w Gdańsku jest ks. Tomasz Koszałka, pasjonat m.in. "rowerowych podróży z sakwami".
Więcej informacji na stronie: Gdańskich Pielgrzymek Rowerowych


Autor relacji: Kamila Niechwiadowicz [Grupa Rowerowa 3miasto]
Masz dla nas temat? Chcesz podzielić się swoimi spostrzeżeniami?
A może przeżyłe(a)ś ciekawą przygodę, odkryłe(a)ś nową trasę? Napisz do nas: rowery@trojmiasto.pl.

Opinie (19) 2 zablokowane

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

wydarzenia - imprezy i szkolenia

+ dodaj

Porady rowerowe

zobacz więcej »

Szlaki rowerowe

Znajdź trasę rowerową

Turystyka rowerowa

zobacz więcej »