rowery

stat

Szlaki rowerowe w okolicy Kartuz

Niektóre szlaki rowerowe przejezdne są nawet zimą
Niektóre szlaki rowerowe przejezdne są nawet zimą fot. Krzysztof Kochanowicz

Alternatywą dla naszych lokalnych szlaków turystycznych są oczywiście te w najbliższej okolicy, czyli na Żuławach czy Kaszubach. Każdy turysta znajdzie tu coś dla siebie. Jest wiele tras turystycznych, którymi warto się wybrać. Wiele z nich już zrealizowaliśmy, jednak nadal jest sporo przed nami. Korzystając kolejnej okazji tym razem postanowiliśmy wybrać się na wycieczkę rowerowymi szlakami w okolicach Kartuz.



W okolicach Kartuz wytyczono 3 trasy rowerowe o różnych poziomach trudności:
1) Kartuska Przyrodnicza Trasa Rowerowa o dystansie 26,5 km (zielona)
2) Chmieleńska Trasa Rowerowa o dystansie prawie 9 km (niebieska)
3) Zamkowa Trasa Rowerowa o dystansie prawie 11 km (czerwona)

Opis powyższych tras znajdziecie na stronie informatora turystycznego Kartuz

Nasza wycieczka w dużej mierze opierała się o Kartuską Przyrodniczą Trasę Rowerową, którą przejechaliśmy nie zważając na panujące warunki. W końcu praktycznie cała trasa począwszy od Kartuz po Sianowo wiedzie bocznymi drogami gruntowymi oraz leśnymi duktami, które przejezdne są również i zimą.

Chcąc jednak pozwolić sobie na jazdę turystyczną o niezbyt wygórowanym dystansie oraz o powrocie do trójmiasta jeszcze przed zmrokiem, pierwszy etap naszej wycieczki pokonaliśmy pociągiem. Trasę wycieczki rozpoczęliśmy zatem w Kiełpinie Kartuskim skąd udaliśmy się bocznymi drogami do serca Kaszub. W Kartuzach, wspomniana trasa rowerowa rozpoczyna się przy XIV wiecznej Kolegiacie pod wezwaniem Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Charakterystycznym elementem kościoła jest dach w kształcie trumny, co miało odzwierciedlać dewizę zakonników - "memento mori" (pamiętaj, że umrzesz).
Spod kolegiaty udaliśmy się na drugą stronę ul. Wzgórza Wolności, czyli drogi wojewódzkiej nr 211, w kierunku zamczyska w Łapalicach. Kilkaset metrów dalej przed jeziorem Mielenko odbijamy w prawo w ul. Reja, którą wjechaliśmy w las. Tu należy być czujnym, gdyż łatwo o zgubienie szlaku! Jeden z drogowskazów nadaje kierunek w prawo, a tuż obok, drugi sygnalizuje o skręcie w lewo. Na szczęście mieliśmy ze sobą mapę, dzięki której nasze wątpliwości szybko zostały skorygowane. Z naszych doświadczeń, powtarza się fakt, że nie zawsze główny leśny dukt będzie wyznacznikiem szlaku. Zatem, oczka szeroko otwarte i śledzimy zielone oznakowania trasy ;)

Niedokończony zamek w Łapalicach, to jedna z atrakcji  Kartuskiej Przyrodniczej Trasy Rowerowej
Niedokończony zamek w Łapalicach, to jedna z atrakcji Kartuskiej Przyrodniczej Trasy Rowerowej fot. Krzysztof Kochanowicz


W odległości 1,3 km od wjazdu do lasu zatrzymujemy się przy urządzonej platformie widokowej, skąd rozpościera się piękny widok na największy z leśnych stawów otoczony lasem bukowym. Poruszając się dalej drogą leśną mijamy miejsce kultu. Na drzewie zawieszona jest tutaj figurka Matki Boskiej. Figurę tę powiesił po II wojnie światowej jeden z leśników, który w cudowny sposób przeżył wojnę ukrywając się na terenie leśnictwa. Kontynuując jazdę docieramy do współcześnie budowanego zamku w Łapalicach, który wielokrotnie miał być już rozebrany. Zauważamy jednak, że od ostatniej naszej wizyty w zeszłym roku zostają dokończone wieże - czyżby wznowiono prace wykończeniowe i planowano dokończenie tej ogromnej inwestycji rozpoczętej jeszcze w latach 80-tych? Dawno tu nie byliśmy, dlatego zostajemy tu chwilę.

Dalej drogą asfaltową, jedziemy w kierunku urokliwej letniskowej wsi Łapalice, po drodze podziwiając piękny pagórkowaty kaszubski krajobraz i zamarznięte jezioro Rekowo. Na odcinku do Łapalic, szlak którym się poruszamy wiedzie w towarzystwie Zamkowej Trasy Rowerowej, oznakowanej kolorem czerwonym.

We wsi przekraczamy drogę wojewódzką oraz nieczynną już linię kolejową Kartuzy - Lębork i udajemy się w kierunku osady Mokre Łąki. Po lewej stronie drogi znowu mamy piękny widok na kolejne zamarznięte jezioro, tym razem jednak Łapalickie. Po kilku km dojeżdżamy do drogi powiatowej Kartuzy - Mirachowo i odbijamy w lewo. Do tego miejsca szlak oznakowany był naprawdę wzorowo: tabliczki kierunkowe z miejscowościami oraz kilometrażem. Dalej jednak ślad po nim zaginął i zdani byliśmy jedynie na naszą mapę.

Po około kilometrze wspinaczki pod wzniesienie, na granicy lasu, szlak powinien odbić w prawo, jednak po dotarciu na szczyt nic na to nie wskazuje. Brak jakichkolwiek oznakowań znowu zmusza nas do postoju i weryfikacji mapy. Okazuje się, że tuż przed dotarciem na samą górę powinniśmy skręcić w prawo w leśną "drogę pożarową". Pięknie, wszystko się zgadza. W leśnej gęstwinie odnajdujemy również kolejny drogowskaz mając wrażenie jakbyśmy szukali punktów kontrolnych na imprezie na orientację, niż jechali wyznakowaną trasą rowerową.

Pomimo, iż trasa liczy niespełna 27 km, niektóre wzniesienia potrafią dać w kość.
Pomimo, iż trasa liczy niespełna 27 km, niektóre wzniesienia potrafią dać w kość. fot. Krzysztof Kochanowicz


Nic nas już nie dziwi, skoro w naszym kraju nie potrafią zbudować porządnych dróg, to i nie ma co liczyć, że w przeciągu najbliższych lat powstaną porządnie wyznakowane trasy turystyczne! Jesteśmy bardzo niemile rozczarowani, jednak nie ma co "płakać nad rozlanym mlekiem", nawigacyjnie jakoś sobie radzimy nawet na licznych leśnych krzyżówkach.

Kontynuujemy trasę drogą leśną, mijając po drodze parking zwany "Trzy Dęby", gdzie można się zatrzymać na krótki odpoczynek. My jednak znaczeni specjalnie nie jesteśmy, kontynuujemy naszą wycieczkę "zieloną drogą", co nie jest jednoznaczne z oznakowaniami szlaku. Na tym odcinku docieramy do rozwidlenia w postaci litery "Y". Jedna z dróg odbija stromym podjazdem w lewo, druga wiedzie w dół. Znowu mamy dylemat, bo jak zwykle oznakowań brak. Spoglądając na mapę, droga wiodąca w prawo wydaje się nam bardziej wiarygodna. Nie mylimy się. Po kilkuset metrach pojawia się na drzewie słabo widoczny "zielony drogowskaz". Dalej trasa wiedzie ku osadzie Sarnowo leżącej nad jeziorem Białym. Tu szlak odbija w lewo, my jednak korzystając z okazji robimy dodatkowe km i wspinamy się pod Melgrową Górę, na wysokość prawie 242 m.n.p.m., z której rozpościerają się przepiękne widoki na całą okolicę. Niestety trudne warunki pogodowe - porywisty wiatr oraz wcale nie lepsze terenowe - liczne oblodzenia oraz miejscami zalegający śnieg skutecznie zniechęcają do jazdy dwóch naszych kolegów, którzy ostatecznie odłączają i postanawiają kontynuować wycieczkę szosą. Pozostajemy we trójkę. Do końca Kartuskiej Przyrodniczej Trasy Rowerowej pozostaje niespełna 8 km, a może aż osiem, gdyż i my powoli mamy dość.

W Sarnowie trasa wiedzie w towarzystwie pieszego szlaku Kaszubskiego, oznakowanego kolorem czerwonym, który miałem okazję pokonać kilka lat temu jesienią. Być może wiosną uda nam się wyruszyć nim jeszcze raz, tym razem jednak rozkładając go na dwa dni, by szczegółowo zapoznać się ze wszystkimi jego pięknymi zakątkami.

Szkoda, że nie wszystkie odcinki były tak dobrze oznakowane jak ten z Kartuz do Łapalic.
Szkoda, że nie wszystkie odcinki były tak dobrze oznakowane jak ten z Kartuz do Łapalic. fot. Krzysztof Kochanowicz


Po krótkiej przerwie wracamy na trasę rowerową, która ponownie przemierza liczne leśne dukty by ostatecznie zakończyć swój bieg w Sianowie. Jednak w drodze nad jezioro Białe, znowu zielone oznakowania giną nam z oczu. Wiemy jednak, że na odcinku do osady Sytna Góra, oba szlaki: rowerowy i pieszy wiodą tą damą drogą. Na szczęście przy krzyżówce nad jeziorem pojawia się tablica informacyjna ze szlakami rowerowymi tej okolicy, która umacnia nas w przekonaniu, że nadal znajdujemy się na właściwej drodze. Kontynuując wycieczkę wzdłuż brzegu jeziora Białego docieramy do wcześniej wspomnianej Sytnej Góry, skąd kierujemy się do Pomieszczyńskiej Huty, pokonując liczne wzniesienia, z których rozpościerają się przepiękne widoki. Docierając do wsi odbijmy w lewo w kierunku Sianowskiej Huty. Tu rozstajemy się ze szlakiem Kaszubskim, jednak nie na długo. Po kilku kilometrach wraca on na wspólną z trasą rowerową drogę i jest naszym wyznacznikiem aż do samego Sianowa.

Jeśli przyjdzie Wam pokonywać ten odcinek zimą, uważajcie na jego ostatnim odcinku tuż za Pomieczyńską Hutą, gdzie droga ostro schodzi w dół kierując się na leśniczówkę. Należy tu szczególnie uważać i nie jechać zbyt blisko siebie. Wycieczka Kartuską Przyrodniczą Trasą Rowerową kończy się nieopodal Sanktuarium Matki Boskiej Królowej Kaszub w Sianowie.

Trasa rowerowa, którą pokonaliśmy z pewnością jest bardzo malownicza i co ważne wiedzie z dala od ruchliwych szos, jednak oznakowanie trasy od Łapalic niestety jest beznadziejne. Turysta poruszający się bez mapy, będzie miał wiele zagadek po drodze, w którym kierunku faktycznie się udać.

Zobacz trasę
Zobacz trasę
Droga powrotna:
By z Sianowa dotrzeć w miarę bezpiecznie do Trójmiasta można oczywiście również udać się szlakiem rowerowym. Wiedzie stąd bardzo malowniczy szlak Błękitny , który kilka lat temu również mieliśmy okazję pokonać. Jednak ze względu na fakt, iż miejscami, szczególnie zimą jest on nieprzejezdny, nie zawsze trzymaliśmy się "niebieskich oznakowań". Odcinek między Pomieczynem a Trzema Rzekami, tak dał nam w kość, że zmuszeni byliśmy szukać innych rozwiązań dotarcia do Trójmiasta. Ze wzglądu na roztopy: gęste błoto zmieszane z resztkami śniegu, przez które przyszło nam się przedzierać postanowiliśmy odbić w kierunku jeziora Otalżyno i "na chybił trafił" dotrzeć do drogi asfaltowej wiodącej z Jeleńskiej Huty do Kielna. Po ponad półgodzinnej "błotnej kuracji" w końcu udało nam się dotrzeć w okolice jeziora Wycztok i już z wiatrem w plecy kontynuować jazdę w kierunku Trójmiasta. Nie ukrywam, że byliśmy już nieźle wypompowani. Sił dodawały nam jednak myśli o niedzielnym obiedzie, który czekał u celu. Było to tak silne, że odcinek ten pokonaliśmy w niespełna 30 min, rozwijając miejscami prędkość do 48 km/h ;)

Łączny dystans wycieczki wraz z dojazdami: 68 km
Pomimo dość ciężkich warunków terenowych i okropnego mroźnego wiatru wiejącego prosto w twarz, wycieczkę wspominamy dobrze. Cieszy nas, że zbliża się już wiosna, a grono uczestników naszych wypadów cały czas się powiększa. Mamy nadzieję, że niebawem i Wy dołączycie.

Relacja pochodzi ze strony Grupy Rowerowej 3miasto

Dołącz do ludzi pozytywnie zakręconych
O naszych inicjatywach, rajdach i wycieczkach dowiesz się regularnie odwiedzając naszą stronę internetową lub wpisując się na listę sympatyków. Jeśli chcesz być na bieżąco informowany co organizujemy, napisz do nas e-mail: gr3miasto@gmail.com
Też przeżyłeś ciekawą przygodę, odkryłe(a)ś nową trasę?
Podziel się wrażeniami z innymi, napisz do nas: rowery@trojmiasto.pl.

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (12)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.