rowery

stat

Szlak skrajem Wysoczyzny Żarnowieckiej; Lębork - Wejherowo

Jako, że nie tak dawno realizowaliśmy szlaki rowerowe z Lęborka do Trójmiasta przez Trójmiejski Park Krajobrazowy, przypomniał mi się fakt, iż po drugiej stronie linii kolejowej, tzw. "strzały północy" wytyczono inny szlak rowerowy biegnący z Lęborka skrajem Wysoczyzny Żarnowieckiej do miejscowości Orle, oznaczony kolorem czerwonym. Zaś z miejscowości Orle jest możliwość kontynuacji "czerwonych oznaczeń" również szlakiem rowerowym biegnącym z Warszkowa do Rumii, a z Rumii do Trójmiasta już "rzut beretem". Oba szlaki świetnie opisane i zaznaczone są w przewodniku wydawnictwa CartoMedia : "Kaszuby Północne", na podstawie którego opracowałem trasę wycieczki. Zatem z Lęborka do samego Gdańska oprócz niebieskiego szlaku rowerowego wiodącego przez nasz park krajobrazowy, jest inna możliwość dla rowerzystów, którą miałem okazję sprawdzić i z którą chciałbym się z Wami podzielić.



Ostatnio coraz więcej otrzymywaliśmy listów od naszych sympatyków w sprawie wypadów w środku tygodnia. Jako, że w okresie letnim tylko nieliczne u nas osoby dysponują czasem wolnym poza weekendem, postanowiliśmy sprawdzić jak to się będzie miało w praktyce. Sugerując się satelitarnymi prognozami pogody z dnia poprzedniego miało być pochmurno, jednak jak tylko dojechałem na miejsce zbiórki zaczęło kropić i jako, że byłem sam, zacząłem zastanawiać się czy wypad w ogóle ma sens. Wiedziałem jednak, że w drodze kolejką do Lęborka, gdzie został zaplanowany start mogą wsiąść jeszcze osoby zainteresowane wspólnym wyjazdem. Zatem pomimo nienajlepszych zapowiedzi meteorologicznych postanowiłem pojechać do Lęborka z myślą, że najwyżej przyjdzie mi podróżować samemu; w końcu samotna jazda ma też swój urok. W drodze do Lęborka jednak dosiadły się do mnie dwie osoby: Pan Zdzisław z wnukiem Arturem.

Kiedy dojechaliśmy na faktyczne miejsce startu, pogoda specjalnie nie miała zamiaru się poprawić. Nad Lęborkiem wisiały czarne chmury, a na horyzont lepiej było nie patrzeć. Trudno - pomyślałem. W końcu nie po to tyle telepałem się pociągiem by teraz z powrotem nim wrócić do Gdańska tylko z powodu głupiego deszczu; "co ja z cukru jestem?" Nie raz już mi było dane jechać w deszczu... dla otuchy przypomniały mi się słowa kolegów z grupy: "Prawdziwy rowerzysta i na deszcz jest odporny". Moim kompanom też specjalnie było nie na rękę wracać do domu pociągiem, choć nie do końca byli przekonani, czy dadzą sobie radę. W każdym razie nikt nikogo do niczego nie zmuszał, w każdej chwili można było się po prostu wycofać.

Pierwsze kilometry przez Lębork przebiegały w miarę spokojnie. Na szlak wjechaliśmy tuż za miastem, jeszcze przed miejscowością Mosty. Początkowo "szlak czerwony" wiódł dość szeroka gruntową drogą trzymając się krawędzi Wysoczyzny Żarnowieckiej i póki nie zaczęło padać wszystko "szło jak po maśle". Jednak po ok. 10 km tuż za Łęczycami dopadł nas deszcz. Po kilkunastu minutach szlak wiodący drogą gruntową pomiędzy Pradoliną Łeby a Wysoczyzną Żarnowiecką nieco przybrał wody i jazda z kilometra na kilometr była coraz trudniejsza. Napęd zaczął rzęzić domagając się "smaru", zatem na wysokości leśniczówki w Chmieleńcu zrobiliśmy pierwszy krótki postój na przeczyszczenie naszych rumaków. Stojąc pod ogromną lipą i chroniąc się przed deszczem podziwialiśmy przeciwległy kraniec Pradoliny Łeby i liczne wzgórza wraz z Jelenią Górą na czele. Widoki były cudne, jednak trzeba było jechać dalej. Drugi postój na regenerację sił zrobiliśmy niedaleko Strzebielina Morskiego.

Będąc w Zielnowie szlak nieco zbił nas z tropu, co skończyło się tym, że każdy z nas pojechał we własnym kierunku, nie koniecznie wg oznaczeń szlaku. Pan Zdzisław wraz z Arturem nie chcąc sterczeć na deszczu skierowali się po prostu prosto przed siebie, jadąc oczywiście w zupełnie innym kierunku niż trzeba. Ja postanowiłem sprawdzić to z mapą, co zajęło mi trochę czasu. Sami miejscowi, pomimo iż szlak wiedzie niemalże przez środek ich wsi, też specjalnie nie potrafili mi pomóc dziwiąc się, że coś takiego jak szlak rowerowy tędy wiedzie. Jak już zamokła mi mapa i nabrałem wody w gacie postanowiłem dogonić kolegów, by oznajmić im, że zmierzamy w złym kierunku. Jednak po niespełna kilometrze deptania mocno na pedały zerwałem łańcuch i tyle było jazdy... ;-/ Sytuacja ta wyprowadziła mnie z równowagi, a na dodatek tak się rozpadało, że Świata Bożego nie było widać.

Chcąc nie chcąc przyszło mi borykać się z moim niefartem samodzielnie. Na szczęście zabrałem ze sobą narzędzia. Łańcuch musiałem nieco skrócić, gdyż powyginały się ogniwa. Pomimo lejącej się wody z nieba trochę przetarłem napęd i nasmarowałem go, by za chwilę nie spotkało mnie to samo. Po ok. 20 min podjechałem do Chynowca, mając nadzieję, że spotkam tam "dwie zguby": Pana Zdzisława i Artura. Jednak we wsi nikogo nie spotkałem.

Postanowiłem zatem wrócić na szlak i kontynuować go samotnie. Z Zielnowa, gdzie wcześniej rozjechały się nasze drogi, podążyłem ku Pradolinie Redy by przedostać się na drugi brzeg rzeki do drogi krajobrazowej zwanej Kępą Górecką. Za wsią Zelewo wbiłem się w las w kierunku miejscowości Góra i pomimo, iż lało niemiłosiernie, wyjąłem aparat by porobić kilka "mokrych ujęć". Już mi było wszystko jedno, a "na zwiedzanie" jak dla mnie nie musi świecić piękne słonko. We wsi przystanąłem na chwilę przy neobarokowym kościółku z 1911 r. Wnętrza niestety nie udało się zobaczyć, gdyż świątynia była zamknięta. Kolejną chwilę zajął mi jeszcze nieco zarośnięty park, przez który dopatrzyłem się starego dworu w całkiem niezłym stanie. Później skierowałem się ku miejscowości Orle gdzie szlak czerwony dobiegł końca.

Wprawdzie stąd już bardzo blisko do Wejherowa, gdzie można było zakończyć wycieczkę, jednak skoro już tyle przejechałem stwierdziłem, że przetestuję jeszcze odcinek szlaku rowerowego z Warszkowa do - Rumi, który również oznaczony jest na czerwono i w pewnym sensie można go uznać za kontynuację poprzedniego. Zatem z miejscowości Orle podążyłem dalej wzdłuż Pradoliny Redy i Lasów Darżlubskich w kierunku Wejherowa, a dalej Ciechocina, Redy i Rumii.

Przeglądając wcześniej mapę, dopatrzyłem się, że w miejscowości Ciechocino jest jakiś zespół pałacowo-parkowy, zatem przed zjechaniem do Trójmiasta postanowiłem zrobić sobie jeszcze jeden postój. Początkowo było trudno go odnaleźć, ale w końcu przy pomocy miejscowych dotarłem na miejsce. To co ujrzałem specjalnie mnie nie zachwyciło. XIX-wieczny dwór chyba nie raz przebudowywany popadł w totalną ruinę, a obecni mieszkańcy specjalnie "nie zapraszają w gościnę". O mały włos nie zostałem pożarty przez okolicznego burka, heheheh.

Możliwości dostania się z Rumi do Trójmiasta jest cała masa. Można jechać przez las (Trójmiejski Park Krajobrazowy), można udać się przez Kępę Oksywską, albo po prostu przed siebie. Ja tym razem poszedłem na łatwiznę, zrobiłem łącznie ponad 120 km i to mi wystarczy...

Trasa: z Lęborka do Gdyni - +/- 90 km

Podsumowanie:
Moim zdaniem szlak jest całkiem nieźle oznaczony. Wprawdzie wskazówki nie stoją frontem do jadącego, ale nie sposób zabłądzić. Jedynie przed miejscowością Zielnowo, trzeba mieć oczy dookoła głowy. Szlak czerwony w porównaniu do niebieskiego również prowadzącego z Lęborka do Trójmiasta tyle, że po przeciwległej stronie Pradoliny Łeby z pewnością jest znacznie łatwiejszy. Nie ma tu tylu premii górskich. Trasa całkiem fajna i dość łatwa. Na szlaku mamy do czynienia raczej z zabytkami natury: jak przeogromne starodrzewy lipy i buki. W miejscowości Góra zaś godny uwagi stary dwór z zarośniętym parkiem oraz neobarokowy kościół, z podobno przepięknym wnętrzem, którego nie udało mi się zwiedzić.

Autor relacji i zdjęć: Krzysztof Kochanowicz [GR3miasto]

Na prośbę autora relacji redakcja Portalu Rowerowego Trójmiasta będzie usuwać wszystkie opinie nie związane z tematem. Zatem jeśli znacie przebytą przez nas trasę, odwiedzone miejsca i chcielibyście coś dodać czego nie ujął autor relacji, podzielcie się własnymi doświadczeniami. Będą one z pewnością bardzo przydatne tym, którzy będą chcieli powtórzyć tą trasę lub ułożyć własną na jej podstawie.
Też przeżyłeś ciekawą przygodę, odkryłe(a)ś nową trasę?
Podziel się wrażeniami z innymi, napisz do nas: rowery@trojmiasto.pl.

Opinie (10)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.