rowery

stat

Szlak Szarych Mnichów: Wejherowo-Jastrzębia Góra-Wejherowo

na klifie w Jastrzębiej Górze
na klifie w Jastrzębiej Górze Remigiusz Kitliński (RowerowaRodzinka.pl)

Wycieczka szlakiem rowerowym Szarych Mnichów z Wejherowa do Jastrzębiej Góry i z powrotem to świetny pomysł na jednodniowy wypad nad "otwarte morze". Większość trasy prowadzi przez Puszczę Darżlubską. Po drodze zobaczyć można piękny ryglowy kościół w Mechowie, stary młyn wodny oraz pomnik żołnierza Armii Czerwonej w Starzyńskim Dworze. A jeśli by odbić z niektórych miejscowości lekko poza szlak zachwycą nas liczne pałace, niektóre już w rozsypce inne naprawdę godne uwagi.



Wybierając się jednak tym szlakiem dobrze wiedzieć, iż niektóre odcinki są ciężko przejezdne: grząskie, bagniste lub piaszczyste, dlatego najlepiej jest wybrać się na niego rowerem górskim. Cała trasa, w obie strony liczy 55 km, a wraz z naszymi wariantami dodatkowymi o 25 km więcej.

najlepiej spisywały sie rowery górskie
najlepiej spisywały sie rowery górskie Darek Zieliński

My wycieczkę rozpoczęliśmy w Wejherowie, gdzie dojechaliśmy albo koleją albo o własnych siłach, a na szlak udaliśmy się ponad 20 osobową grupą. Początek szlaku rozpoczyna się na skraju Puszczy Darżlubskiej wraz z końcem ul.Chopina. Tam też ustaliliśmy dokładnie jak będziemy jechać i gdzie po drodze będziemy się zatrzymywać. Początki szlaku, pomimo iż wiedzie on asfaltem, nie były łatwe. Pierwsze wzniesienia, a za nim kolejne dały co po niektórym uczestnikom trochę w kość. A wraz z kolejnymi kilometrami nasza grupa nieco się rozciągnęła. Jednak nad wszystkim i tak panował główny prowadzący, który co jakiś czas hamował tych, którzy zapomnieli, że wycieczka miała mieć charakter turystyczno-krajoznawczy oraz zamykający peleton, których zadaniem było trzymać "bata" nad tymi którzy zamulali poniżej wyznaczonej prędkości minimalnej. Na odcinku z Wejherowa do słynącej z podziemnych jaskiń wsi Mechowo dojechaliśmy bez większego problemu. Tu osoby, które ewidentnie nie dawały sobie rady, albo dobrze nie zapoznały się z warunkami naszej wycieczki, dały sobie spokój z dalszą drogą, co by nie spowalniać reszty grupy przed osiągnięciem celu, a następnie powrotem przed zmierzchem do Wejherowa.

Mechowo i piękny ryglowy kościół z 1742 roku oraz jego barokowy wystrój
Mechowo i piękny ryglowy kościół z 1742 roku oraz jego barokowy wystrój Krzysztof Kochanowicz


W Mechowie w ramach odpoczynku zajrzeliśmy do pięknego, ryglowego kościółka, pochodzącego z 1742 roku. Jako, że była niedziela, udało nam się również zobaczyć barokowe wnętrze z interesującym kandelabrem z rogów jeleni. Kilkanaście minut później ruszyliśmy dalej kierując się tym razem na Starzyński Dwór. Na tym odcinku pomógł nam się odnaleźć i poznać swe rodzinne strony kolega Kris, któremu serdecznie dziękujemy za dozę historii. W Starzyńskim Dworze zobaczyliśmy m.in. pozostałości po dobrach rodziny Grassów. Niegdyś do roku 1945 wznosił się tu piękny pałac, jednak obecnie zobaczyć można jedynie XVIII-wieczny spichlerz oraz bramę wjazdową z wieżą i zegarem, datowanym na rok 1681. Opuszczając ten teren zahaczyliśmy jeszcze o stary młyn wodny oraz pomnik żołnierza Armii Czerwonej.

Na kolejnym odcinku pomiędzy Starzyńskim Dworem a Radoszewem i dalej między ParszkowemMiroszynem mogliśmy "rozwinąć żagle" gdyż wiatr mieliśmy prosto w plecy. Skończyły się lasy, rozpoczęła się długa jednolita płaszczyzna, a na horyzoncie, której widać było już nasz cel. We wsi Parszkowo warto odbić nieco ze szlaku i zobaczyć tutejszy murowany dwór. My oczywiście też go nie ominęliśmy, jednak w drodze powrotnej. Wspominając już o dworze dopowiem, iż został on zbudowany około 1880 roku przez rodzinę Koziczkowskich, co da się zauważyć po herbie rodzinnym znajdującym się nad drzwiami frontowymi budynku.

prawie nad otwartym morzem
prawie nad otwartym morzem Krzysztof Kochanowicz


Z Parszkowa do Jastrzębiej Góry szlak wiedzie niemalże równolegle do rzeki Czarnej Wdy, a co się z tym wiąże? Oczywiście teren jest nieco podmokły, zatem drogę nam urozmaica "slalom" między kałużami. W osadzie Czarny Młyn szlak znowu zagłębia się w lesie, i w takim już klimacie jedziemy do samej Jastrzębiej Góry.

Na miejscu w ramach krótkiego odpoczynku udajemy się na Klif Jastrzębski, z którego rozpościerają się przepiękne widoki na otwarte morze oraz rozciągające się plaże. Tu w końcu udaje nam się zrobić wspólne zdjęcie. Ahhh ta dzisiejsza "młodzież";)
Później udaliśmy się do latarni morskiej w Rozewiu, mając nadzieję, że ją zwiedzimy. Nie mniej jednak okazuje się, że obiekt jest zamknięty, dlatego w pobliżu robimy sobie dłuższy niemalże godzinny postój na "zabicie głodomora". Mammy szczęście, gdyż tego dnia pogoda nam sprzyja: świeci piękne słonko, jedynie wiatr jakiś porywisty. Dokładnie w takim wiatrem przyjdzie nam się zmierzyć za chwilę podczas drogi powrotnej do Wejherowa.

Jedziemy zobaczyć latarnię morską w Rozewiu
Jedziemy zobaczyć latarnię morską w Rozewiu www.rwm.org.pl / Piotr


Zatem tak jak już wspomniałem, z powrotem mamy cały czas pod wiatr, aż do momentu zagłębienia się w Puszczy Darżlubskiej, czyli ponad połowę trasy. Drogę powrotną nieco modyfikujemy: odcinki, które wcześniej przejechaliśmy niebieskim szlakiem rowerowym staramy się zastąpić innymi. I tak z samego Rozewia udajemy się w kierunku dzielnicy znajdującej się niedaleko terenu wojskowego, a następnie kierując się na Miodową Górę odbijamy w kierunku Mieroszyna, gdzie lądujemy na szlaku o którym mowa. Jednak po niespełna 7 km zatrzymujemy się w Parszkowie, gdzie zainteresowani udają się w kierunku murowanego dworu rodziny Koziczkowskich (o którym mowa była wcześniej). Reszta zaś, mniej zainteresowana, woli zrobić sobie krótki odpoczynek w celu nabrania sił przed kolejnym etapem "pod wiatr".

Podobny "skok w bok" robimy w miejscowości Radoszewo, gdzie zdecydowaliśmy się odbić w kierunku Kłanina i zobaczyć pięknie odrestaurowany dwór szlachecki z XVIII wieku. Wracając do miejscowości Starzyno udajemy się aleją lipową, która mieni się w kolorach jesieni, ahhh... było tak cudnie, że nawet co po niektórzy zapomnieli o wietrze. ...ale skubany wiał, najlepiej jednak mieli Ci, który korzystali z okazji jechania w tzw."tramwaju", czyli peletonie i zupełnie nie przejmując się czy jakiś wiatr jest czy go nie ma..

droga powrotna również przez lasy Puszczy Darżlubskiej
droga powrotna również przez lasy Puszczy Darżlubskiej Krzysztof Kochanowicz


By nie wracać tą sama drogą udaliśmy się jedynie na drugi wariant niebieskiego szlaku rowerowego, kierując się nim do Mechowa. Stąd jednak, nie pojechaliśmy tak jak wcześniej, a udaliśmy się przez Leśniewo innym szlakiem rowerowym (zielonym) przez Izbę Przyrodniczo-Leśną "Muza"Leśniczówkę Kępino prosto do Wejherowa. Wycieczkę udało nam się zrealizować na kilkanaście minut przed zmrokiem, zatem można by rzec, że trafiliśmy niemalże w "dziesiątkę". Do celu dojechali tym razem już wszyscy, czy z pomocą "holowników" czy bez.

ps. Dziękuję wszystkim uczestnikom za towarzystwo oraz pomoc w "działaniach z mapą".
Do zobaczenia na kolejnym szlaku

Też przeżyłeś ciekawą przygodę, odkryłe(a)ś nową trasę?
Podziel się wrażeniami z innymi, napisz do nas: rowery@trojmiasto.pl.

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (8)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

wydarzenia - imprezy i szkolenia

+ dodaj

Porady rowerowe

zobacz więcej »

Szlaki rowerowe

Znajdź trasę rowerową

Turystyka rowerowa

zobacz więcej »