rowery

stat

Szlak Skarszewski, czyli sprawdzian kondycyjny zaliczony!

Oznakowany kolorem zielonym, pieszy szlak Skarszewski wiedzie przez Trójmiejski Park Krajobrazowy na ponad 20 km.
Oznakowany kolorem zielonym, pieszy szlak Skarszewski wiedzie przez Trójmiejski Park Krajobrazowy na ponad 20 km. fot. GR3miasto

Nie wszystko przychodzi od razu. Nieraz potrzeba kilku prób, aby coś się udało. Jednak tym razem zdobyte doświadczenia oraz praca nad kondycją i wytrzymałością pomogły nam przebyć, najtrudniejszy, moim zdaniem, szlak pieszy w naszym województwie. Pokonanie ponad 80 km szlaku Skarszewskiego nie było łatwym wyzwaniem, chociażby ze względu na wiele odcinków trudnych do przejścia, a co dopiero przejechania rowerem. Trzeba przyznać, że szlak wiedzie przez całkiem trudny teren i niejednokrotnie zdarzały nam się momenty totalnego wykończenia. Sukces zawdzięczamy wzajemnej mobilizacji i współpracy.



Parametry trasy

  • Region woj. pomorskie
  • Długość trasy 81 km
  • Poziom trudności trudny
Trasy rowerowe


Krótka charakterystyka szlaku Skarszewskiego:

Szlak Skarszewski, to szlak pieszy, chociaż większość odcinków można pokonać również rowerem. Oznakowany zielonym kolorem, rozpoczyna się w Sopocie, a kończy się w Skarszewach. Ze względu na ukształtowanie terenu, 80 kilometrową trasę można podzielić na trzy etapy. Pierwszy, prowadzi przez najwyższe wzgórza morenowe Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego. Drugi, przez mocno pofałdowany teren Pojezierza Kaszubskiego; natomiast trzeci, przez podmokłe tereny północnego Kociewia. Ostatnim etapem trasy warto wybrać się w suche pory roku, ponieważ nawet po niewielkich opadach odcinek ten staje się trudny do przebycia, a podłoże grząskie.

Oznakowanie: bardzo dobre, ale w wielu miejscach powalone drzewa utrudniają przejazd.

Nasze wrażenia z trasy:

Etap 1: przez Trójmiejski Park Krajobrazowy: +/- 20 km

Jeśli ktoś uważa, że nad Zatoką Gdańską teren jest płaski, to się grubo myli. Do tej pory zdawało mi się, że to szlak Trójmiejski wiodący koroną Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego jest o wysokim poziomie trudności. Jednak znacznie bardziej można "dostać w kość" właśnie na Szlaku Skarszewskim.

Niektóre odcinki szlaku są nieprzejezdne i rower trzeba nieść.
Niektóre odcinki szlaku są nieprzejezdne i rower trzeba nieść. fot. GR3miasto


Pierwszy etap tego szlaku, wiodący przez Trójmiejski PK, kryje wiele odcinków wręcz "mrożących krew w żyłach". To są często techniczne zjazdy po stromych zboczach lub ich trawersy wąskimi ścieżkami, nierzadko najeżone wystającymi korzeniami drzew, a także wzniesieniami, pod które samo podejście doprowadza do zadyszki (nie mówiąc już o wspinaczce z rowerem na plecach). Dlatego, chcąc przebyć całą trasę, warto rozsądnie rozłożyć swoje siły, żeby po przebyciu trójmiejskich lasów wystarczyło ich na kolejne 60 km, i to nie sielanki!

Szlak rozpoczyna się w Sopocie, przy stacji SKM Kamienny Potok, a następnie ul. Małopolską prowadzi ku lasom, aż po Brodwino. Na "dzień dobry" po opuszczeniu cywilizacji mamy strome wzniesienie, które uświadamia, że nie będzie łatwo! To dopiero rozgrzewka! Prawdziwy trening wydolności zaczyna się tuż po pokonaniu ul. Jacka Malczewskiego. Najpierw, wspinaczka pod Górę Spadzistą na wysokość prawie 100 m n.p.m., następnie szybki zjazd i znowu podjazd. ... i tak co chwilę: zjazd, podjazd, zjazd, podjazd ;)

Po dotarciu do Małej Gwiazdy, gdzie spotykają się ze sobą różne szlaki turystyczne, jednogłośnie uznaliśmy, że będzie "niezła rzeźnia". Pokonaliśmy zaledwie 4 km, a pot leje się z nas tak, jakbyśmy przejechali co najmniej maraton.

Na wysokości głównego Sopotu, szlak prowadzi przy samej krawędzi Trójmiejskiego PK przez liczne wzniesienia, które jednocześnie są punktami widokowymi. Najpiękniejsza panorama na Sopot, a przy ładnej pogodzie nawet na całą Zatokę Gdańską i Półwysep Helski, rozciąga się ze Wzgórza Królowej Marysieńki. Od tego miejsca po Dolinę Świemirowską można liczyć na odsapnięcie, ale koncentrację należy zachować do końca zjazdu. Jest on stromy i wymaga od rowerzysty sporego zaangażowania i dobrej techniki. Po przekroczeniu potoku i kolejnej granicy lasu, czeka na nas długi i mozolny podjazd pod znaną wszystkim aktywnie spędzającym czas - Drogę Nadleśniczych. Na tym odcinku szlak Skarszewski pokrywa się z kilkoma innymi trasami pieszymi, m.in. dobrze znanym nam i kiedyś w całości przebytym szlakiem Kartuskim . Nieco dalej oba szlaki spotykają się na Wzgórzu Pachołek , na którym jest wieża widokowa, z której można podziwiać piękną panoramę na Gdańsk.

Niektóre podejścia są bardzo trudne i wymagają niezłej kondycji.
Niektóre podejścia są bardzo trudne i wymagają niezłej kondycji. fot. GR3miasto


Po zjechaniu ze wzgórza na chwilę przecinamy "cywilizację", i to dobry moment by uzupełnić echo w bidonach. Ze Starą Oliwą mamy do czynienia zaledwie przez kilkaset metrów pokonując jedynie ul. Kwietną. Dalej, zaczyna się seria ciężkich podjazdów i zjazdów, a raczej podejść i zejść (z rowerem na plecach). W większej części odcinek między Górą Wiechą a Głowicą, pokonaliśmy "z buta". Dawno nie dostałem tak porządnie w kość! Na chwilę relaksu mogliśmy liczyć jedynie na wierzchołkach wzniesień lub w Dolinie Samborowo, odpoczywając przy okazałym 300-letnim dębie.

Za Doliną Samborowo zaczyna się kolejna dawka długich i mozolnych podjazdów, które pokonujemy nie schodząc z roweru. Nogi nam drżą jak z galarety, a język sięga brody. Pocieszamy się jednak, że do końca tego odcinka pozostało tylko, albo aż 5 km ! Pozostawiając z boku Niedźwiednik wspinamy się pod Huzarskie Manowce oraz Matemblewo. Ostatni odcinek prowadzi nas bardzo malowniczą Dolinę Strzyży, którą wielokrotnie pokonywaliśmy, chcąc wydostać się z Trójmiasta w kierunku Pojezierza Kaszubskiego.

Wspinaczka nie kończy się na granicy lasu, a dopiero za ul. Kartuską. Wiemy jednak jedno - pierwszy etap trasy mamy już za sobą! Pozostało jedynie 60 km ;)

Etap 2: podbój Pojezierza Kaszubskiego: +/- 50 km

Po wyjeździe z Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego jesteśmy na przedmieściach Gdańska. Zanim zagłębimy się ponownie w leśnej gęstwinie, mamy do przebycia Kiełpino i Jasień. Na tym odcinku szlak początkowo schodzi nad jezioro Jasień i wiedzie nad samym jego brzegiem, po czym kieruje się nad Jezioro Otomińskie klucząc w otulinie Lasów Otomińskich. Ten odcinek jest w miarę spokojny, ale miejscami piaszczysty. Zataczając pętlę nad jeziorem warto udać się na punkt widokowy na cyplu jeziora. My, korzystając z tej okazji zrobiliśmy w tym miejscu krótki postój na regenerację sił, a chętni schłodzili się w wodzie.

Dobra kondycja to nie wszystko. Niektóre zjazdy wymagają również koncentracji oraz dobrej techniki.
Dobra kondycja to nie wszystko. Niektóre zjazdy wymagają również koncentracji oraz dobrej techniki. fot. GR3miasto


Na południowo-zachodnim skraju jeziora Otomińskiego szlak Skarszewski dociera do krzyżówki z dwoma innymi szlakami pieszymi: szlakiem Wzgórz Szymbarskich - oznakowanym kolorem czarnym oraz żółtym - szlakiem Bursztynowym, które kilka lat temu mieliśmy okazję przebyć na rowerach. W tym miejscu należy uważać, ponieważ Szlak Skarszewski odbija bardziej w prawo, niż szlak Wzgórz Szymbarskich. Także na mapie to jest błędnie oznakowane. Krótki odcinek prowadzi lasami w bliskiej odległości czarnego szlaku, ale gdy szlak Wzgórz Szymbarskich idzie ku kładce nad Radunią, szlak Skarszewski kieruje się na Kolbudy. Ten odcinek jest trudniejszy niż mogłoby się wydawać, szczególnie dla przejazdu rowerem.

Przez ponad 3 km szlak prowadzi bardzo wąską ścieżką wzdłuż rz. Raduni, a dalej zbiornika retencyjnego i sztucznie utworzonego jeziora Łapino. Miejscami, jest niebezpiecznie, samo przejście wymaga niezłych umiejętności, a co dopiero przejście z rowerem na plecach. Osoby, które nie chcą się katować, mogą pójść na łatwiznę i ominąć ten odcinek jadąc drogą pożarową, która wiedzie nieco wyżej, równolegle do szlaku. Nam zależało na przebyciu szlaku od A do Z, niezależnie od panujących warunków terenowych. Pokonanie tych trzech km zajęło nam ponad dwie godziny, dlatego też w Kolbudach musieliśmy zrobić kolejny postój na regenerację sił.

Dobrze, że kolejny odcinek pozwolił nam trochę odetchnąć. Z Kolbud szlak nas poprowadził w kierunku Przywidza. Miejscami, po ostatnich opadach deszczu było błoto, jednak nie można powiedzieć aby ten odcinek był trudny. Fakt, miejscami rosły wysokie trawy, ale wystarczyło "wrzucić" na nieco lżejszy bieg i spokojnie kręcąc pedałami pokonać metr po metrze. Jedyne co mogło wyprowadzić nas z równowagi na tym odcinku, to krwiożercze komary. Nie daj Boże się zatrzymać! Najtrudniejszy i wymagający sporej koncentracji, był stromy zjazd między Kozią Górą a jeziorem Przywidzkim. Dobrze, że na horyzoncie pojawiło się kolejne jezioro i okazja do schłodzenia ciała. Nie mieliśmy zbyt wiele czasu na długie pluskanie się w wodzie. Żeby zajechać przed zmrokiem do Skarszew musieliśmy się nieco sprężyć, nigdzie się nie zatrzymując. Jednak jak się domyślacie, nie do końca tak się dało ;)

Przedzieramy się przez tzw. "las pokrzyw"
Przedzieramy się przez tzw. "las pokrzyw" fot. GR3miasto


Etap 3: przeprawa przez kociewskie chaszcze: +/-10 km

Kolejne odcinki, wiodące przez leśne tereny północnego Kociewia często zmuszały nas do zejścia z roweru. Przeprawa przez bagna, czy powalone drzewa sama w sobie nie była trudna, jednak mając już kilkadziesiąt km za sobą w wymagającym terenie pokazywało, że pokonanie każdego następnego kilometra nie przychodziło łatwo. Po każdym z nas było widać spore zmęczenie. Prawdziwy kryzys przyszedł na 10 km przed końcem szlaku, gdy do pokonania mieliśmy kilkusetmetrowy, grząski odcinek w dolinie rzeki Wietcisy. Po przedostaniu się przez kładkę nad rzeką przyszło nam przedzierać się przez "las pokrzyw". Widać, że ten odcinek szlaku nie cieszy się zbyt dużym "ruchem turystycznym". Niedługo chyba zupełnie zarośnie!

Mimo bólu i kryzysów, przez które przechodziliśmy na ostatnich kilometrach szlaku, nie był to moment do rozczulania się nad sobą. Z dzikimi okrzykami darliśmy przed siebie chcąc jak najszybciej wydostać się z tej całej "Patagonii". W końcu udało nam się przez to przebrnąć! Dotarliśmy do drogi gruntowej, z której na horyzoncie zobaczyliśmy już cel.

Podsumowanie:
Mimo skrajnego wyczerpania dopięliśmy swego, pokonując szlak Skarszewski od A do Z. Teraz, z perspektywy można powiedzieć, że to jest trudny pieszy szlak. Miejscami rzeczywiście nie nadaje się na przejazd rowerem, ale pokonanie go pieszo w jeden dzień, to nie lada wyczyn, nawet dla wprawionego w boju Harpaganowca.

Przebycie szlaku, łącznie z postojami zajęło nam ponad 12 godzin, ale na tym nasze przygody się nie skończyły ! W końcu przyszło nam wracać "na kołach" do Trójmiasta. Te ostatnie kilometry przejechaliśmy szosą. Robert i Piotr, mając jeszcze sporo sił w nogach popędzili przodem. Tomek i ja zostaliśmy w tyle, chociaż jak się okazało, i ich dwójka i my, dotarliśmy do domu o podobnej porze, tyle, że inną trasą. Cała wyprawa skończyła się przed północą. Ostatecznie, łącznie z dojazdami na szlak i z powrotem trasa liczyła ponad 170 km. Ja, przez następne kilka dni chodziłem jak połamany i nie mogłem skupić się na pracy. Dzisiaj, po tygodniu mam już tylko zakwasy w udach i miłe wspomnienia ;)))

przez Trójmiejski PK
przez Trójmiejski PK
przez Kaszuby
przez Kaszuby
przez Kociewie
przez Kociewie
Relacja pochodzi ze strony Grupy Rowerowej 3miasto

Dołącz do ludzi pozytywnie zakręconych
O naszych inicjatywach, rajdach i wycieczkach dowiesz się regularnie odwiedzając naszą stronę internetową lub wpisując się na listę sympatyków. Jeśli chcesz być na bieżąco informowany o tym, co organizujemy, napisz do nas e-mail: gr3miasto@gmail.com


Autor relacji:
Też przeżyłeś ciekawą przygodę, odkryłe(a)ś nową trasę? Podziel się wrażeniami z innymi, napisz do nas.

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (41)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Klikając "wyślij", akceptujesz regulamin dodawania opinii.
zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

wydarzenia - imprezy i szkolenia

+ dodaj

Porady rowerowe

zobacz więcej »

Szlaki rowerowe

Znajdź trasę rowerową

Turystyka rowerowa

zobacz więcej »