rowery

Szlak Elektrowni Wodnych dorzecza Słupi

Najnowszy artukuł na ten temat

Przedłużono rowerowy Szlak Kłodawski

Spichlerz stojący nieopodal młyna, w okolicy Zamku Książąt Pomorskich w Słupsku
Spichlerz stojący nieopodal młyna, w okolicy Zamku Książąt Pomorskich w Słupsku fot. GR3miasto

Główna oś szlaku turystycznego po elektrowniach wodnych na dorzeczu Słupi rozciąga się miedzy Słupskiem a Bytowem wiodąc przez bardzo malowniczy obszar Parku Krajobrazowego "Doliny Słupi". Na szlaku prócz głównych atrakcji, czyli nadal funkcjonujących zabytkowych elektrowni wodnych zobaczyć można towarzyszące im kanały, jazy, sztolnie, syfony oraz rurociągi. Wszystkie elektrownie występujące na szlaku udostępnione są turystom, jednak obecnie poza sezonem wizytę należy wcześniej zarezerwować, o czym sami nie wiedzieliśmy. Pomimo jednak nieuzgodnionego wcześniej terminu naszych wizyt, udało się zobaczyć serce elektrowni w Konradowie oraz w Soszycy, resztę obiektów podziwialiśmy z zewnątrz.



Parametry trasy

  • Region woj. pomorskie
  • Długość trasy 132 km
  • Poziom trudności średni
Trasy rowerowe


Informacje ogólne i trochę historii:

Historia rozwoju energetyki wodnej na terenach zlewni rzeki Słupi sięga przełomu XIX i XX wieku. Zanim jednak zbudowano pierwszą elektrownię wodną, od połowy XIX wieku prowadzono prace nad wykorzystaniem energii rzeki. Badania naukowe potwierdziły, że teren ten posiada wyjątkowo korzystne warunki hydrologiczne i geologiczne do budowy siłowni wodnych. Pionierską elektrownią wodną była Struga, która została zbudowana w 1896 roku przy tartaku w Soszycy. Jest ona jednocześnie najstarszą budowlą hydroenergetyczną w Europie, działającą do dnia dzisiejszego. Następną elektrownię na Słupi rozpoczęto budować w 1912 roku w Gałąźni Małej. Zastosowano w niej nowoczesne jak na owe czasy rozwiązania techniczne: kanały doprowadzające wodę ze sporej odległości do elektrowni oraz zespół sztolni z rurociągami żelbetowymi o średnicy 200 cm, wylewanymi z żelbetu "na miejscu". Największa, powyżej wymieniona elektrownia wodna na Słupi, została oddana do użytku w 1914 r. Kanon budowlany, który powstał w trakcie jej budowy służył inżynierom przez wiele następnych lat przy budowie kolejnych obiektów energetyki wodnej. Ponieważ od 2004 r. spółka Enwod, udostępniła do zwiedzania wszystkie elektrownie dorzecza Słupi, wycieczki odwiedzające Park Krajobrazowy Doliny Słupi często mają w swoim programie zwiedzanie zabytkowych obiektów energetycznej kaskady. Turyści mogą obejrzeć w jaki sposób oryginalne leciwe urządzenia i maszyny, troskliwie konserwowane i doglądane - pracują w pełnej sprawności technicznej do dnia dzisiejszego.

Ważna datą dla dalszej progresji, a właściwie tym razem regresu słupskich elektrowni wodnych był rok 1945. Zakończenie II wojny światowej przyniosło ze sobą zniszczenia wojenne wielu obiektów i budowli wodnych, jeszcze więcej zostało unieruchomionych w wyniku demontażu i grabieży urządzeń wywiezionych przez Armię Czerwoną. Zniszczono wiele jazów i śluz piętrzących wodę, a zbiorniki zostały zamulone i zanieczyszczone.

Wyjeżdżamy ze Słupska malowniczą ścieżką w towarzystwie szlaku pieszego Doliny Słupi
Wyjeżdżamy ze Słupska malowniczą ścieżką w towarzystwie szlaku pieszego Doliny Słupi fot. GR3miasto


W latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych XX wieku uruchamiano kolejne elektrownie, stopniowo włączając je do sieci. W latach siedemdziesiątych rozpoczęto realizację programu odbudowy słupskiej energetyki wodnej.

Elektrownie wodne Słupi, ze względu na swoją budowę i eksploatację, dzieli się na:
1) elektrownie przyzaporowe, czyli zbiornikowe; m.in. Krzynia, Strzegomino i Gałąźnia Mała,
2) elektrownie przyjazowe, czyli przepływowe; m.in. Skarszów i Strugę.

Elektrownie zbiornikowe posiadają duże 100 hektarowe zbiorniki wodne, powstałe w wyniku spiętrzenia rzeki przez zapory ziemne. Elektrownie przepływowe wyposażone są w kanał roboczy między jazem regulacyjnym a budynkiem siłowni. Kanały robocze osiągają znaczne długości i często prowadzone są po zboczu wzgórza, gdzie jeden z brzegów jest obwałowany groblą.

Dzięki celowej i racjonalnie prowadzonej niemieckiej gospodarce powojennej (trudności po I wojnie światowej w zaopatrzeniu w węgiel i ropę naftową), dzisiejsza Słupia jest najlepiej wykorzystaną energetycznie rzeką Pomorza Środkowego. Przy tej okazji niejako, powstała najbardziej znana kaskada rzeki Słupi, ceniona także za walory krajobrazowe i przyrodnicze. Infrastruktura techniczna siłowni wodnych, zbiorniki przyzaporowe, kanały i budowle piętrzące, doskonale komponują się z krajobrazem i należą bez wątpienia do najpiękniejszych zakątków Parku Krajobrazowego "Doliny Słupi". W dorzeczu rzeki znajduje się pięć elektrowni wodnych oraz jedna występująca na dopływie Słupi, przez którą wiedzie wspomniany szlak rowerowy.

Nasza trasa (i zwiedzone obiekty wewnątrz*):

Elektrownia k./ Zamku Książąt Pomorskich w Słupsku
Elektrownia w Skarszewie Dolnym (na dopływie Słupi)
Elektrownia w Krzyni
Elektrownia w Konradowie*
Elektrownia w Gałąźni Małej
Elektrownia w Soszycy*

Na szlaku zabytkowych Elektrowni Wodnych dorzecza Słupi
Na szlaku zabytkowych Elektrowni Wodnych dorzecza Słupi fot. GR3miasto


Wrażenia z naszej wycieczki:
Naszą wycieczkę szlakiem rozpoczęliśmy w Słupsku, do którego dostaliśmy się korzystając z kolei podmiejskiej. Pomimo, że wyruszyliśmy o poranku, do zmroku mieliśmy jedynie osiem godzin, co na zwiedzenie interesujących nas elektrowni wodnych oraz pokonanie 65 kilometrowego szlaku, który w większości wiedzie leśnymi, często zapiaszczonymi duktami, nie jest takie proste.

Po nieoczekiwanych przygodach technicznych zwiedzanie Słupska musieliśmy ograniczyć do minimum. Wiedząc, że będziemy w mieście tym gościć niejeden jeszcze raz zobaczyliśmy jedynie najciekawsze jego zakątki po drodze do miejsca, z którego zamierzaliśmy rozpocząć naszą przygodę ze szlakiem. Wśród zabytków zobaczyliśmy m.in.: Ratusz Miejski, Stare Miasto wraz z secesyjnymi kamienicami i starym tramwajem, XVI-wieczny Zamek Książąt Pomorskich oraz znajdujący się nieopodal Młyn Zamkowy, spod którego wyruszyliśmy na przygodę ze szlakiem po zabytkowych elektrowniach wodnych dorzecza Słupi. W górę rzeki, wg licznych informacji turystycznych promujących Słupsk i jego okolice, mieliśmy udać się szlakiem rowerowym opartym o główną oś rzeki. Z przewodnika turystycznego oraz załączonej do niego mapy wynikało również, że na większości odcinków szlak rowerowy pokrywa się z pieszym szlakiem "Doliny Słupi" - oznakowanym kolorem żółtym. W rzeczywistości jednak, przynajmniej na tym pierwszym odcinku ze Słupska do Elektrowni Wodnej w Krzyni, oznakowań szlaku rowerowego nie było w ogóle. Dlatego warto sugerować się oznakowaniem dla szlaku pieszego, żeby nie zbłądzić. Ktoś zaraz tu pewnie dopowie, jak można się zgubić jadąc cały czas wzdłuż rzeki. A no można, gdyż szlak nie wiedzie przy samym skraju rzeki, a liczne skrzyżowania nie zawsze są oczywiste co do wybranego kierunku jazdy.

Wyjeżdżając ze Słupska malowniczym parkiem wskoczyliśmy na drogę asfaltową wiodącą na południe ku wsi Krępa Słupska. Ten 5 km odcinek pokonaliśmy dość szybko, jednak dalej zaczęły się leśne dukty i miejscami dość mocno zapiaszczone drogi gruntowe. Na szczęście kilka dni przed naszą wycieczką mocno padało i ziemia nie zdążyła jeszcze dobrze podeschnąć. Na odcinku mniej więcej do Lubunia towarzyszył nam również innych szlak pieszy - "Doliną Wieprzy i Studnicy", oznakowany kolorem czarnym.

Zachwycamy się licznymi obiektami hydrotechnicznymi, choć sam szlak nieźle daje nam w kość; miejscami leśne dukty są mocno zapiaszczone.
Zachwycamy się licznymi obiektami hydrotechnicznymi, choć sam szlak nieźle daje nam w kość; miejscami leśne dukty są mocno zapiaszczone. fot. GR3miasto


Dziś już wiemy, że skoro na tej trasie występuje tyle piasków, na przyszłość chcąc wybrać się szlakiem "Doliny Słupi" udamy się w przeciwnym kierunku, czyli wraz z nurtem rzeki, a nie tak jak tym razem w górę. Niektóre podjazdy zmuszały nas do zejścia z roweru, ale nie ze względu na ich stromość, a właśnie na uciążliwy piach. Planując zatem wycieczkę warto ten aspekt wziąć pod uwagę, co by później nie kląć pod nosem ;)

Pierwsze drogowskazy szlaku rowerowego pojawiły się wraz z bliskością Obszaru Specjalnej Ochrony Przyrody "sieci Natura 2000", gdzie uspokoiliśmy nasze zwątpienie, czy oby na pewno nadal jesteśmy na właściwym szlaku rowerowym. Kolejne ledwo widoczne oznakowania rowerowe pojawiły się przed Skarszewem Dolnym, gdzie znajduje się elektrownia wodna na dopływie Słupi, czyli Skotawie. Chcąc nie chcąc szlak przebiega tak blisko, że nie sposób jej pominąć.

Korzystając z okazji zrobiliśmy zatem pierwszą większą przerwę. Z zapisek historycznych, które spisane są na tablicy przy budynku elektrowni dowiedzieliśmy się, że w roku 1868 w miejscu tym zbudowano najpierw papiernię, zasilaną energią wodną , a po pożarze na jej fundamentach powstała w latach późniejszych elektrownia, która funkcjonuje do dziś. Znajduje się w niej 1 turbozespół o mocy zaledwie 160 kW.

Po krótkim wypoczynku i zregenerowaniu sił ruszyliśmy w dalszą drogę udając się w kierunku Dębnicy Kaszubskiej. Przejeżdżając przez miasteczko należy znowu kierować się oznaczeniami szlaku pieszego, gdyż ten rowerowy naniesiono chyba jedynie na mapy ;( Około 200 metrów za miejscowością, za mostem nad Skotawą odbijamy w prawo w kierunku Krzyni i znajdującej się tam elektrowni wodnej, w której znajdują się 2 turbozespoły pozwalające na uzyskanie mocy 830 kW. Niestety ze względu na zakończenie sezonu nie było nam dane zobaczyć jej wnętrza, ale "nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem", widoki z zapory na położone po obu stronach zbiorniki wodne również bardzo nas zaciekawiły.

Docieramy do pieknie położonej Elektrowni Wodnej "Strzegomino" w Konradowie
Docieramy do pieknie położonej Elektrowni Wodnej "Strzegomino" w Konradowie fot. GR3miasto


Tu, ku naszemu zaskoczeniu, żółty szlak pieszy zmienił kierunek udając się prawym brzegiem zaporowego Zbiornika Krzynia, a my z niedowierzaniem wgapieni w mapę wzdrygaliśmy ramionami, gdyż wg opisu owy szlak wiedzie stroną lewą wraz ze szlakiem rowerowym. Tak czy siak, widząc w końcu długo wyczekiwane wskazówki szlaku rowerowego, udaliśmy się leśnym duktem w kierunku kolejnego interesującego obiektu, czyli Elektrowni Wodnej "Strzegomino" znajdującej się nieopodal Konradowa.

Tym razem mieliśmy sporo szczęścia, gdyż natrafiliśmy na pracownika zakładu, który z chęcią oprowadził nas po obiekcie. Podczas wizyty poznaliśmy ze szczegółami ciekawą historię elektrowni jak i informacje techniczne związane z obecną pracą jednostki. To niesamowite, że maszyny te nadal funkcjonują! Obiekt ten został wybudowany w latach 1922-1924. Żeby spiętrzyć wody rzeki Słupi przegrodzono dolinę rzeczną 460 metrowej długości zaporą ziemną, uzyskując 12 metrowy spadek wody. W wyniku rozlania się wód Słupi powstał 40 hektarowy zbiornik zaporowy Konradowo. Wody rzeki są z niego kierowane 960 metrowej długości kanałem na turbiny elektrowni. Z trzech turbozespołów uzyskiwana jest moc 2310 kW. Podobne rozwiązanie techniczne zostało zastosowane przy budowie odwiedzonej przez nas wcześniej elektrowni wodnej w Krzyni.

Po ciekawej wizycie udaliśmy się do zapory kanału przy Zbiorniku Konradowo oglądając po drodze kilka ciekawych urządzeń hydrotechnicznych. Przy zaporze mieliśmy dwie możliwości kontynuacji naszej drogi: brzegiem lewym lub prawym. By nasza wycieczka nie była zbyt monotonna tym razem wybraliśmy się brzegiem prawym by móc podziwiać przepięknie położone zbiorniki zaporowe oraz zalewy utworzone przez meandrującą tu Słupie. Faktycznie cos przepięknego, a w kolorowych barwach jesieni... ni do opisania. Zdjęcia też nie oddają tych pięknych widoków.

Takie oto przepiekne widoki towarzyszą nam na trasie
Takie oto przepiekne widoki towarzyszą nam na trasie fot. GR3miasto


Na odcinku od Konradowa do Świelubia o dziwo szlak rowerowy był bardzo dobrze oznakowany, ale że powoli popołudnie zaczęło dobiegać końca, zaczęliśmy się zastanawiać, czy warto jest pędzić dalej "na łeb, na szyję", czy raczej spokojnym tempem przejechać tyle, ile to możliwe i przed zmrokiem dobić do celu, czyli Bytowa. Rozważając różne opcje postanowiliśmy zobaczyć jeszcze jeden obiekt, a ostatnią Elektrownię Wodną "Struga", która pozostała nam na szlaku, na spokojnie zobaczyć następnego dnia, w końcu i tak była nam po drodze.

Ostatni zabytek hydrotechniczny, który zobaczyliśmy tego dnia to Elektrownia Wodna "Gąstkowo" znajdująca się nieopodal wsi Gałęźnia Mała. To jedna z najstarszych elektrowni na Słupi, zbudowano ją w 1913 roku. Ze szlaku widać również jaz zbudowany na rz. Bytowej, dzięki któremu powstało jezioro zaporowe - Zbiornik Bytowski, który łączy się ze Słupią wpływającą do Jeziora Głębokiego. Z niego woda przepływa pod szosą podziemnym syfonem i następnie płynie kanałem do tak zwanego "Zamku Wodnego", z którego dwoma rurociągami kierowana jest do turbin elektrowni. Spadek wody wynosi tu 38,5 metrów. Co ciekawe, w elektrowni nadal od czasu ich zainstalowania pracuje pięć turbin typu Francis i pięć generatorów. Moc każdej turbiny to 700 kW.

Po kolejnej dawce wiedzy na temat elektrowni ruszyliśmy ku naszej bazie noclegowej. Ze szlaku odbiliśmy na wysokości jeziora Kontowskiego i bocznymi drogami udaliśmy się przez Krosnowo, Osieki, Niedarzyno do celu: Agroturystyki "Srebrny Klon" w Rzepnicy pod Bytowem.

Tego dnia pokonaliśmy 67 km.

Wieczór podsumowaliśmy nocnym biesiadowaniem przy salonowym kominku, a że panowała wesoła atmosfera Nocy Halloweenowej, spać położyliśmy się grubo po północy.

Następnego dnia po pysznym i bogatym śniadanku wyruszyliśmy w drogę powrotną. Tym razem zamierzaliśmy dostać się do Lęborka korzystając z rowerowego szlaku wiodącego nasypami nieczynnej już linii kolejowej z Miastka przez Bytów do Lęborka, zwanej potocznie "szlakiem zwiniętych torów". Jako, że szlak ten krzyżuje się również z pokonywanym przez nas poprzedniego dnia szlakiem po elektrowniach wodnych, mieliśmy okazję zobaczyć ostatni interesujący nas obiekt, czyli Elektrownię "Struga" w Soszycy. O dziwo, pomimo dość wczesnej pory i niedzieli, udało nam się zwiedzić jej "centrum dowodzenia". Struga to najstarsza elektrownia wodna na Słupi, zbudowano ją w 1898 roku. Woda z Jeziora Żukowskiego jest doprowadzana tu do turbin kanałem o 1,7 km długości, a spadek wody wynosi ponad 14 metrów. Jest to elektrownia przepływowa, co oznacza, że ilość wytwarzanego prądu związana jest z ilością przepływającej wody przez turbiny.

Elektrownia Wodna "Gąstkowo" znajdująca się nieopodal wsi Gałęźnia Mała.
Elektrownia Wodna "Gąstkowo" znajdująca się nieopodal wsi Gałęźnia Mała. Elektrownia Wodna "Gąstkowo" znajdująca się nieopodal wsi Ga


Z Bytowa do Soszycy udaliśmy się wcześniej wspomnianym szlakiem rowerowym "zwiniętych torów". Na odcinku od Rzepnicy przez obszar Bytowskich Jezior Lobeliowych po miejscowość Pomysk Wielki towarzyszył nam pieszy szlak "Krainy lasów i jezior" (oznaczony kolorem niebieskim). Od Soszycy szlak zwiniętych torów skierował się zaś nad lewy brzeg jeziora Jasień, my jednak chcąc urozmaicić nieco naszą trasę udaliśmy się brzegiem prawym zwiedzając piękny ryglowy kościół oraz ruiny pałacu w Jasieniu, jak również przejeżdżając przesmykiem przez jezioro Jasień.

Dalej ponownie wskoczyliśmy na szlak zwiniętych torów, którym kontynuowaliśmy trasę przez Kozin, Kozy, Kotuszewo, Uniszynko aż do Lęborka, mijając po drodze bardzo urokliwe miejsca i mieniące się w różnych jesiennych barwach lasy kaszubskie. Po drodze zatrzymaliśmy się również przy zniszczonym moście kolejowym nad Łupawą. Do Lęborka dotarliśmy przed zmrokiem, skąd do Trójmiasta dostaliśmy się SKM'ką.

Tego dnia zrobiliśmy 65 km.

Podsumowanie:
Nasza dwudniowa wycieczka była jednym z najbardziej udanych wypadów rowerowych w tym roku i z pewnością w miarę możliwości będziemy starali się kontynuować tego typu wyjazdy weekendowe. Jako, że pora roku nie robi nam różnicy, nie mamy zamiaru kończyć naszych wycieczek ze względu chociażby na zbliżającą się zimę, wręcz przeciwnie! W końcu z cukru nie jesteśmy. Każda pora roku ma swój urok.

Dorzecze Słupi, które odwiedziliśmy z pewnością zobaczymy jeszcze nie raz. W przyszłym roku zamierzamy przejechać cały żółty szlak "Doliny Słupi", który rozciąga się od Bytowa po Ustkę oraz "szlak zwiniętych torów" wiodący z Miastka do Lęborka. Mamy nadzieję również, że i w tym roku uda nam się wybrać wraz z zaprzyjaźnioną ekipą eKajaki na spływ w tych pięknych okolicach Kaszub. W zeszłym roku mieliśmy okazję wybrać się na tzw. "Aktywny weekend rowerowo-kajakowy" i doświadczyć wielu przygód m.in. w Dolinie Słupi zimą. Mamy nadzieję, że i Wy do nas dołączycie.

Więcej informacji o elektrowniach wodnych znajdziecie na stronie Firmy Energa Oddział Słupsk

Uczestnicy wycieczki:
Krzysztof Kochanowicz, Piotr Bartoszewicz, Krzysztof Arentowicz [GR3miasto]
Rafał Jackiewicz, Kamila Niechwiadowicz, Justyna Mirska [Sympatycy GR3miasto]


Relacja pochodzi ze strony Grupy Rowerowej 3miasto

Mapka szlaku
Mapka szlaku


Dołącz do ludzi pozytywnie zakręconych
O naszych inicjatywach, rajdach i wycieczkach dowiesz się regularnie odwiedzając naszą stronę internetową lub wpisując się na listę sympatyków. Jeśli chcesz być na bieżąco informowany co organizujemy, napisz do nas e-mail: gr3miasto@gmail.com



Autor relacji:
Masz dla nas temat? Chcesz podzielić się swoimi spostrzeżeniami?
A może przeżyłe(a)ś ciekawą przygodę, odkryłe(a)ś nową trasę? Napisz do nas: rowery@trojmiasto.pl.

Opinie (36) 9 zablokowanych

  • Brak czasu... (5)

    fajnie..ale kto ma tyle czasu na takei przyjemnosci w zyciu codziennym...??

    • 2 37

    • Każdy jest kowalem własnego losu... (1)

      Skoro nie potrafisz zarządzać swoim czasem, to odpoczniesz w trumnie!
      Zmień podejście do życia!

      • 19 2

      • 65km? to średnio 3-3,5 h.Nie sądze by tyle nie można wykraśc z życia.

        • 7 1

    • ja mam :D (1)

      • 3 1

      • i bardzo dobrze! Zpewnością jesteś szczęśliwym człowiekiem

        Śmieszą mnie tacy, którzy zawsze biadolą na brak czasu...
        A najbardziej Ci, którzy nie mają go nawet by skontaktować się z bliskimi czy przyjaciółmi telefonicznie, czyli poświęcić im kilka minut.
        Szkoda mi takich ludzi, ale to ich sprawa. "Jak sobie pościelą, tak się wyśpią". Osobiscie dużo pracuję, by móc spełniać moje zachcianki jak i marzenia. Jednak dla bliskich i przyjaciół zawsze mam czas, bo dla nich warto żyć!

        • 6 0

    • Tak to jest ,gdy pół życia spędza się w marketach.

      • 0 0

  • Podziękowanie (5)

    Podziękowania dla Krzyska za organizacje takiego wspaniałego rajdu. Super że się wstrzeliliśmy w pogodę co znacznie dodało uroku całemu wypadowi a jeszcze ta złota polska jesień ehhh szkoda że to był tylko weekend :)
    Pozdrowienia również dla dziewczyn, które dzielnie dawały sobie radę a żadna górka czy strumyk nie były im straszne.
    Oby więcej takich wypadów. Krzysiek dobrze wiesz że rzucasz propozycję a pewnie się zjawie :)
    Dobrze było spędzić wolny czas w takim super gronie.
    Kamila to co organizujemy teraz na wiosnę rajd dookoła Mazur a może i Warmii? :) Ja już to kiedyś przerabiałem ale chętnie bym powtórzył.
    Chciałem nadmienić że turbo zespoły zostały wykonane przez firmę Thyssen i AEG a w pierwszej miałem przyjemność pracować prawie trzy lata ;-) Wiec wycieczka można powiedzieć tez sentymentalna.
    Jeszcze raz dzięki i proszę o więcej.

    • 8 1

    • Mazury (4)

      Górki i strumyki były malutkie :) Na mazurach to się dzieje! Mam nadzieje, że zbierze się równie miłe grono na wypad w Krainę tysiąca jezior.

      • 1 0

      • Kamila, jak nas przenocujesz, to zjawimy się nawet zimą ;) (3)

        Kraina 1000 jezior zimą, brzmi świetnie ;)
        Ja się piszę na drugą połowę stycznia, mam nadzieję że dołaczycie ?
        Wcześniej może być kiepsko, bo chłopaki z eKajaków ruszyli już z fajnymi propozycjami więc na kilka wypadów uderzymy znowu w kierunku Bytowa ;)

        • 2 0

        • CZemu nie :) (2)

          W sumie możemy zaatakować i w styczniu. Transport dla 5 osób w sumie i pięć rowerów zapewniam ja. Muszą być tylko chętni... Mała zrzuta na paliwo i ruszamy... :D
          To kto jest chętny?

          • 0 0

          • Dziś bylismy na łyżwach... (1)

            Rozmawiałem wstępnie z Justyną i Krzyśkiem, jesli zgodzi się pani gopodyni to wyjazd mamy ustawiony. Ale dla większej grupy trzeba by było pomyśleć o jakiejś większej izbie ;) Więc może by Kamili i jej rodzinie nie robić kłopotu zajmiemy się tematem po Nowym Roku?

            • 1 0

            • Pani gospodyni hehe

              Rodziców domek spory, poukładamy cielska i będzie gites, a moje mieszkanko łyknie najwyżej 3 osoby na łóżkach i 3 na podłodze (jest w innej miejscowości) :) Zależy wszystko od tego gdzie jedziemy, jaka trasa. Temat otwarty...

              • 0 0

  • SUPER!!!

    Bardzo fajny artykuł! Więcej takich!

    • 6 1

  • xc / szosa (1)

    fajnie by było, gdyby można wyszukiwać trasy z uwzględnieniem tego, czy chcemy jechać po lesie, czy po utwardzonej drodze. mam na myśli sytuację, w której np. chcę pojechać na wycieczkę na ostrym kole lub na xc. co prawda na fiksie jeździłem po lesie nie raz, ale jak robi się stromo, to jest problem:P

    polecam tego typu wyprawy. na jesień super sprawa. szkoda, że pogoda co raz gorsza. ale dopóki niebo ładne temperatura nie ma większego znaczenia:)

    • 5 0

    • Rzadko kto publikuje tu relacje z wypadów szosowych...

      ... chyba, że są to wyprawy lub dłuższe wycieczki z sakwami.
      Osobiście nie przepadam za szosą, dlatego raczej takich wycieczek unikam, chyba że po Żuławach. Ale tam wcale drogi nie są mniej wyboiste od tych w lesie. Większość z nich wygląda jak "ser szwajcarski" ;)
      ... Jak w Polsce wybudują w końcu porządne drogi i autostrady, z tras regionalnych i lokalnych znikną szaleńcy, to może będziemy wypuszczać sie na szosę. Póki co jednak nie mam ochoty poruszać się wśród "blachosmrodów", wolę nadrabiać kilometry i kontemplować cieszyć się pieknymi widokami przyrody zdala od cywilizacji.

      • 4 1

  • :))

    swietny pomysl na rowerową wyprawę - ciekawa , zachecająca do tego typu aktywności relacja i piekne zdjecia - brawo dla organizatora i autora :))

    • 6 0

  • Miłe Panie nie bójcie się kasków. No, chyba że do zdjęcia........;-)))))) (1)

    • 8 3

    • Wiatr we włosach

      Ale poczuć wiatr we włosach to uczucie bezcenne... :)
      Tylko wtedy człowiek czuje się wolny :)

      • 4 2

  • Jak będe miał czas to na Szlak Zwiniętych Torów Miastko-Lębork się z wami wybiorę ale wycieczkę sobie wydłuże waracając z Lęborka do Gdańska na kołach pozdrawiam

    • 3 1

  • Po co się męczyć na rowerze jak można wsiąść w samochód i obskoczyć to w dwie-trzy godzinki? (3)

    Nie dość, że wygodniej to i ciepło i bez zmęczenia same zalety. Ja tam wolę jeździć autem, bo nie lubię jak jest mi zimno. Rowerem jeżdzę tylko latem nad morzem na plażę się poopalać :)

    • 3 13

    • (1)

      No właśnie..dlatego do końca życie będziesz Iwonka.

      • 6 1

      • Dla kogo zalety, dla tego zalety...

        Samochodem poruszam się wtedy gdy muszę, a dla przyjemności jeżdżę rowerem. Wiadomo, auto nieraz jest niezastąpione, często pakujemy rowery na dach i wraz z żoną udajemy się gdzieś, gdzie zdala od cywilizacji możemy pojeździć na rowerze. Każdy jednak wie co dla niego jest męczące, a co nie. Zdecydowanie wolimy wycieczki od 60 km,na mniej nie opłaca się wyjeżdżać z domu ;)
        Ale co osoba, to inne możliwości i chęci i należy to uszanować.

        • 3 0

    • pozostawie to bez komentarza

      • 2 0

  • Szlak Elektrowni Wodnych dorzecza Słupi (5)

    Krzysiek, zdjęcia ekstra. Fajnie, że skrupulatnie dokumentujesz wypady GR3misto i doprawiasz je ciekawym słowem. Miło powspominać i przypomnieć sobie widoki, które podziwialiśmy. Pogoda trafiła nam się rewelacyjna jak i towarzystwo.
    Bardzo podoba mi się zdanie, cytuję: "Mamy nadzieję również, że i w tym roku uda nam się wybrać wraz z zaprzyjaźnioną ekipą eKajaki na spływ w tych pięknych okolicach Kaszub." Jeżeli wypad będzie, to mnie już można wpisać na listę chętnych.
    Co do kasków, to bardzo przydają się tym, co uczą się jeździć z wpinanymi butami. Mieliśmy jednego specjalistę, który zaliczył kilka "gleb" :)

    Dzięki wszystkim za fajny wypad

    • 4 0

    • Jeśli chodzi o zimowe weekendy rowerowo-kajakowe... (1)

      ...to wszyscy uczestnicy oprócz suchych pianek lub kombinezonów wodoodpornych podpisują deklarację, że sąw pełni świadomi na co się piszą, a odpowiedzialność każdy bierze na siebie. Kto wymięknie po drodze, kajak ciągnie brzegiem do półmetka ;)))

      • 1 0

      • Jeśi chodzi o wymiękanie...

        ... to wjechałeś mi na ambicje. Do zobaczenia na spływie :D

        • 1 0

    • SPD (2)

      :P Ale się nie uczyłem jeździć w SPDach :D Tylko ciągle sobie nie mogę wyregulować brak czasu od 3 lat :D Ale specialistą nie byłem tylko 3 razy się nie wypiąłem :P Kama a powiedz czy na kajakach też jest potrzebny masażysta? :)

      • 0 0

      • Jak ktoś Cię ździeli wiosłem to na bank ;) (1)

        Ale tak całkiem poważnie, to pamiętajcie wypad nie będzie łatwy. Bo w piątek po pracy udamy się rowerami z 3miasta do Bytowa- bocznymi drogami dla bezpieczeństwa to ok.90 km. Lub opciągiem do Kościerzyny i stamtąd przez lasy?
        Na drugi dzień rano kajaki, wieczorem imprezka i powrót w niedzielę już na pełnym relaksie ;)
        Tak mniej więcej będą wyglądały nasze wypady rowerowo-kajakowe na Kaszuby pod koniec tego i na początku przyszłego roku, czyli w okresie zimowym. Co do rzek: to mamy do wyboru: Słupia (rynna), Kamienica i inne.
        Jak dogram terminy z ekipą eKajaków będę informował.
        PozdRower

        • 1 0

        • Niełatwy brzmi ciekawie :)

          Regulamin wyjazdów niestety znam, jak nie dam rady to uprzejmie podziękuję... Zawsze warto próbować. Zaczynam załatwiać sprzęt i ćwiczyć mięśnie :)

          • 0 0

  • Tu nie mięśnie są potrzebne lecz umiejętności i technika, jeśli ktoś nie siedział w kajaku wcześniej może mieć poważne problemy. Poza tym panowie z ekajaków to profesjonaliści i na pewno będzie dobra zabawa. Polecam!

    • 1 0

1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

wydarzenia - imprezy i szkolenia

+ dodaj

Porady rowerowe

zobacz więcej »

Szlaki rowerowe

Znajdź trasę rowerową

Turystyka rowerowa

zobacz więcej »