rowery

Szlak Dolnej Wisły: Tczew-Nowe

Najnowszy artukuł na ten temat Przedłużono rowerowy Szlak Kłodawski

Istnieją dwa szlaki Dolnej Wisły: rowerowy i pieszy. Tym razem, wbrew rowerowym zapędom postanowiliśmy przemierzyć ten drugi, i to wcale nie na piechotę. Z wcześniejszych przymiarek w końcu doczekaliśmy się "okresu suszy", dlatego też w końcu to wykorzystaliśmy i... udało się!



Charakterystyka szlaku pieszego
Szlak Dolnej Wisły prezentuje walory krajobrazowe i kulturowe obszarów położonych na lewym brzegu dolnego odcinka królowej polskich rzek - Wisły. Szlak rozpoczyna się Tczewie i wiedzie do miejscowości Nowe. Jak sama nazwa mówi przebiega on doliną Dolnej Wisły lub z niewielkimi wyjątkami bliżej lub dalej od rzeki. Na trasie z Tczewa do Wielkich Walichnów znajdują się między innymi: stary nadwiślański Gorzędziej z gotyckim kościołem - sanktuarium wojciechowym, gminne Subkowy też z zabytkowym kościołem gotyckim, Rybaki z zabytkowym węzłem hydrotechnicznym służącym odwadnianiu Niziny Walichnowskiej. Od Wielkich Walichnowów po stronie zachodniej dolina najpierw rozszerza się w płaską i urodzajną Nizinę Walichnowską a potem jej zbocze podchodzi pod sam brzeg rzeki tworząc jeden z ciekawszych fragmentów skarpy wiślanej, kończący się na północ od ujścia rzeki Wierzycy. Za Gniewem, w okolicach miejscowości Małe Wiosło szlak pozwala poznać zróżnicowany wschodni brzeg doliny: z partią ujściową Wierzycy, z mocno i głęboko porozcinaną krawędzią w rejonie Tymawy szumnie niegdyś nazywaną Alpami Tymawskimi, z bardzo ciekawym przyrodniczo i krajobrazowo zalesionym fragmentem na południe od Opalenia, objętym w najcenniejszej części ochroną prawną w postaci rezerwatu Wiosło Małe. Końcowy odcinek w okolicach miejscowości Nowe zmierza ku punktowi widokowemu, niedaleko którego znajduje się węzeł szlaków.

Cały szlak Dolnej Wisły liczy ponad 75 km i tym samym jest to drugi pod względem długości szlak na Kociewiu.



Nasze wspomnienia
Gdy pociąg SKM z Gdyni do Tczewa wjeżdżał na pusty peron w Gdańsku Głównym Darek zaczął się zastanawiać, czy nie pomylił godziny i daty rajdu. Gdy dojechał do Tczewa opowiedział mi o swojej samotnej podróży pociągiem, w którym nie było nawet Krzyśka, współorganizatora rajdu. Była godzina 8.00 i o tej też godzinie mieliśmy planowo wyruszyć na pieszy szlak Dolnej WisłyTczewa do miejscowości Nowe. Po licznych próbach kontaktu z Krzyśkiem udało nam się go wybudzić z zimowego letargu. Konwersacja była krótka: przyjeżdżam za 1,5 godziny. Jak rzekł, tak też uczynił i o godzinie 9.30 spod dworca PKP w Tczewie wyruszyliśmy w stronę Mostu Knybawskiego. Dobrze nie zdążyliśmy się rozgrzać a przednie koło w rowerze Krzyśka odmówiło posłuszeństwa. Sprawna wymiana dętki spowodowała, jednak, że pomimo opóźnienia, dobry humor nadal nam towarzyszył.



Kilka kilometrów za Tczewem zatrzymaliśmy się w XIIIw. Gorzędzieju, gdzie znajduje się gotyckie sanktuarium św. Wojciecha z początku XIV wieku. Jak legenda głosi na miejscu kościoła św.Wojciech odprawił mszę polową przed wyprawą do Prus. Przecinając szlak rowerowy udaliśmy się polną drogą do wsi Subkowy po drodze odwiedzając urokliwy dworek. We wsi zatrzymaliśmy się również przy kościele pod wezwaniem Świętego Stanisława Biskupa i Męczennika, ale jako, że czas nas gonił, udaliśmy się dalej. Drogą polną, usłaną gruzami wyjechaliśmy we wsi Wielka Słońca a stamtąd drogą asfaltową udaliśmy się do miejscowości Rybaki. Tu naszą uwagę przyciągnął XIX-wieczny węzeł hydrotechniczny składający się ze śluzy oraz przepompowni. Śluza posiada wrota stalowe, które zamykają się samoczynnie przy naporze wody od strony Wisły. Mając po obu stronach żółte pola rzepakowe udaliśmy się w stronę Międzyłęża. Słabe oznakowanie szlaku na tym odcinku nadrobiliśmy uważną analizą mapy, aby wspólnie zdecydować: przed Śluzą Międzyłęską należy skręcić w lewo!



W Międzyłężu odwiedziliśmy zabytkowy cmentarz menonicki, niegdyś otoczony pięknym murowanym ogrodzeniem, z jednym zachowanym cennym nagrobkiem. Menonici są ściśle związani z doliną Dolnej Wisły. Menonityzm powstał na początku XVI w. w Szwajcarii i południowych Niemczech. Jest to odłam anabaptystów, którzy do Polski przybyli za namową Jana Łaskiego. Władze polskie upatrywały w menonitach źródło wiedzy, niezbędnej do gospodarczego wykorzystania terenów bagiennych oraz uprawy żyznych gleb zalewanych często przez Wisłę w jej delcie i dolnym biegu. Sprowadzeni menonici zasiedlali opuszczone wsie, nie zamieszkane i nie obwałowane, przez co mało atrakcyjne turystycznie. Sukcesy melioracyjne (odwadnianie, budowanie kanałów, tam, wałów) spowodowały, że zajmowali oni coraz więcej obszarów na południe od Żuław.



Szlak pieszy Dolnej Wisły, którym podążaliśmy za Międzyłężem porośnięty był wysoką na metr trawą, a sama nawierzchnia była stosunkowo pagórkowata. Dlatego odcinek do wsi Walichnowy postanowiliśmy przejechać równoległym czarnym szlakiem rowerowym. W Walichnowach Wielkich obejrzeliśmy zabytkowy kościół pod wezwaniem św. Jana Chrzciciela z przełomu XIV i XV w., po czym udaliśmy się do Gniewu. Ten docinek również nie był łatwy do pokonania. Zaczęły się ostre zwiezienia i część drogi musieliśmy pokonać z rowerami na plecach.

Punktualnie o godz.13 dotarliśmy do Gniewu, miejscowości słynącej z XIII wiekowego zamku krzyżackiego, z czterema kwadratowymi wieżyczkami. Zamek był siedzibą starostów, m.in. Jana Sobieskiego, który w prezencie dla swej żony Marii Kazimiery polecił wybudowanie na podzamczu okazałego pałacu, zwanego Pałacem Marysieńki, w którym obecnie mieści się hotel. Do dzisiaj na zamku odbywają się liczne imprezy m.in. turnieje rycerskie, pokazy rzemiosła, spektakle historyczne, występu chóru gregoriańskiego. My w Gniewie zrobiliśmy sobie prawie pół godzinną przerwę na uzupełnienie niedoboru tłuszczu, kalorii i witamin po czym udaliśmy się w dalszą drogę.



Tuż za Nicponią zaczęły dominować drogi polne, pagórkowate, na skraju lasu. Niektóre z nich były typowo piesze, tzn. o dużym kącie nachylenia powierzchni i miejscami nasze "rumaki" musieliśmy pchać, a nawet i nieść ;) Realizacja tego szlaku na podmokłym gruncie byłaby awykonalna! Po trudnym podjeździe był długi zjazd, który doprowadził nas do Tymawy. Z Tymawy niedaleko już do polskiego Rzymu bo zaledwie 1 km ;) Szlak raz schodził raz wchodził na drogę asfaltową przecinając się ze szlakiem rowerowym, jednak gdzie niegdzie brakowało oznaczeń szlaku pieszego, za to prawie na całej trasie przy ciekawszych turystycznie miejscach ustawione były tablice informacyjne, z których mogliśmy "liznąć" nieco historii.
W Opaleniu (nazwa miejscowości pochodzi od terenu uzyskanego przez wypalenie lasu) zwiedziliśmy barokowy kościół z 1733 p.w. Św Piotra i Pawła. Zaś w okolicy pozostałości po moście kolejowo-drogowym na Wiśle, którego elementy tworzą most w Toruniu. Po blisko 6 godzinach na intensywnym słońcu nasza skóra z bladej stała się mocno zaczerwieniona do tego stopnia, że zaczęliśmy czuć się jak na przysłowiowej patelni. Za Widlicami, w miejscowości Wiosło Duże znajduje się punkt widokowy, z którego dostrzec można GrudziądzKwidzyn oraz krajobraz Dolnej Wisły. Medal najlepszego rowerzysty dla tego, kto wjedzie pod tą stromą górę na rowerze. Nam niestety to się nie udało.
Coraz bardziej pagórkowate i piaszczyste drogi powodowały, że mimo rowerowej natury naszego rajdu, trzeba było prowadzić rower. Były to obszary rezerwatów w Opaleniu, Wiośle Dużym czy leśnictwie Dębiny. O godzinie 17.30 dojechaliśmy w końcu do celu. W miejscowości Nowe, o której mowa, naszą uwagę przykuły ruiny zamku krzyżackiego z 1350 r. oraz trójnawowa fara p.w. św. Mateusza Apostoła i Ewangelisty. Z Nowe udaliśmy się do najbliższej stacji PKP, która mieściła się we wsi Twarda Góra i stamtąd pociągiem wróciliśmy do Tczewa i Trójmiasta.

Podsumowując, pieszy szlak Doliny Dolnej Wisły posiada liczne walory przyrodnicze jak również zabytkowe. Dużym jego atutem jest przebieg drogami polnymi i leśnymi nie uczęszczanymi samochody w odróżnieniu od rowerowego szlaku Doliny Dolnej Wisły. Ze względu na sporadyczność uczęszczania tym szlakiem przez turystów jego fragmenty porosły wysoką trawą, zwłaszcza na wale przeciwpowodziowym, co z pewnością dla piechurów nie stanowi żadnej przeszkody. Trud włożony w jego pokonanie wynagradzają za to malownicze widoki; było warto!

Chcąc pokonać ten szlak, radzimy udać się na niego w porach suchych!

Dystans szlaku: +/- 75 km + 10 km dojazdów

Organizatorzy: Grupa Rowerowa Trójmiasto

W relacji wykorzystano przewodnik:
Wyd. Apeiron: pt.: "Odkryj Dolinę Dolnej Wisły", R.Goni, W.Bykowskiego, Bydgoszcz 2006.
Masz dla nas temat? Chcesz podzielić się swoimi spostrzeżeniami?
A może przeżyłe(a)ś ciekawą przygodę, odkryłe(a)ś nową trasę? Napisz do nas: rowery@trojmiasto.pl.

Opinie (11) 2 zablokowane

  • :)

    GRT gratuluje :)

    To co nam się udało z buta, to Wam się udało na rowerach :D

    Poważnie się zastanawiałem się czy sobie poradzicie :) Sczególnie, że szlak jest miejscami słabo oznakowany.

    • 0 0

  • Mieliśmy chwile zwątpienia...

    ...gdyż faktycznie oznakowanie miejscami było liche, jednak wiara w siebie i własne możliwości, czyni mistrza. Nie było tak źle jak opowiadali inni ze swoich podbojów tym szlakiem.
    Ale z pewnością o porach mokrych nie dalibyśmy rady.

    • 0 0

  • o Dobrze że się nie wybrałem

    Dobrze że się nie wybrałem a miałem taką chęc , bo myślałem że chcecie pokonać szlak rowerowy a wy jednak pokonaliście pieszy , a na tym mój treking by sobie nie poradził a propos są tam dwa szlaki rowerowe zielony i czerwony , kóry z nich jest szlakiem dolnej Wisły

    • 0 0

  • Jak bedziemy chcieli podbić szlak rowerowy Dolnej Wisły...

    to z pewnoscią zrobimy go w całosci. Osobiscie jestem zdania, że jak coś robić to porządnie, a nie po łebkach. Szlak rowerowy Dolnej Wisły oznaczony kolorem czarnym robi pętlę i ma ponad 450 km więc wycieczka nie na jeden dzień;)
    Zaś szlak rowerowy, o którym wspominasz o oznaczeniach zielonych to szlak Grzemisława, księcia świeckiego. Często przecina się ze szlakiem rowerowym Dolnej Wisły, jednak jest znacznie krótszy. Z tego co ostatnio wyczytałem to szlak ten rozpoczyna się w Tczewie,zaś kończy w Nowem. Liczy on 95,2km.

    • 1 0

  • Warto, polecam!!

    Warto wybrać się do zupełnie innej krainy geograficznej niż Żuławy czy Kaszuby tak dobrze już nam znane;) Latem pola są żółte na bardzo rozległym obszarze, doliny oraz pasące się na nich boże krówki mają swój urok;) Jest to kraina mniej dotknięta przemysłem niż chociażby okolice Trójmiasta i chociażby dla świeżego, czystego powietrza warto się na nią wybrać;) Polecam!!

    • 1 0

  • szacuneczek; szlak Donej Wisły dał nam kiedyś w kość

    i przez nieuwagę zgubilismy go przed Gniewem a dalej przed Opaleniem. Ale jak to sie mówi trening w nawigacji czyni mistrza. Z pewnoosią musimy wybrać sie Waszym tropem, gdyż teraz gdy jest sucho trzeba to wykorzystać! My szlismy tym szlakiem jesienią, a wtedy była rzeź totalna: błota co nie miara. Teraz udamy się rowerami.
    Ps. Czy zamieszczoną mapkę moglibysmy sobie wydrukować? Gdyż na żadnej innej mapie szlaku nie ma oznaczonego.
    Pozdrawiam

    • 0 0

  • Mapa

    Wiem, że na którejś z map szlak pieszy jest oznaczony, lecz nie pamiętam teraz nazwy. Szlak już nanieśliśmy na mapę i mam nadzieję, że w przyszłej edycji mapy "z Brzegiem wisły Gdudziądz-Gdańsk" Wydawnictwo Eko-Kapio to uwzględni. Co do zapytania nie widzę przeszkody, jeśli trzeba na maila podeślę większy format co by było bardziej czytelne.

    • 0 0

  • Witam.

    Bardzo ciekawa trasa, gratuluję koncepcji i realizacji.
    Ja byłem w tym okresie w okolicy Pelplina - krajobrazy fantastyczne, co zresztą widać na fotkach!
    Wiosna!

    • 0 0

  • Ok Frans dzięki za info jeszcze jedno tylko pytanko czy oba te szlaki rowerowe oczywiście nadają się na treking i czy może je już przejechałeś?
    Pozdrawiam

    • 0 0

  • do Wojtka

    Gdybym przejechał te szlaki to z pewnością miałbyś co poczytać; póki co przygotowuję się do nich "merytorycznie". O szlaku Grzemisława: Tczew-Nowe dowiedziałem się przypadkiem; później sam na niego trafiłem i z pewnoscią jak będzie trochę czasu zrobimy go. Jeśli chodzi natomiast o szlak Dolnej Wisły rowerowy, to są miejsca gdzie trekkingiem grzać możesz ile siły w nogach, ale są i takie gdzie będziesz rumaka swego niósł! W wiekszości szlak ten wiedzie drogami asfaltowymi, jednak za Gniewem podobnie jak pieszy przedziera się on przez lasy, a tam drogi są już piaszczyste ;-/ Dlatego też zastanawiam się, jak dam sobie rady jadąc z sakwami?
    Z drugiej strony, nie takie już drogi pokonywałem z obciążeniem.

    • 0 0

1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

wydarzenia - imprezy i szkolenia

+ dodaj

Porady rowerowe

zobacz więcej »

Szlaki rowerowe

Znajdź trasę rowerową

Turystyka rowerowa

zobacz więcej »