rowery

stat

Ścigali się w Gdańsku, a jednak w Londynie

Marta Kalinowska-Biegała
Marta Kalinowska-Biegała Adam Czapnik

Zima, jako martwy sezon wyścigowy, jest trudnym czasem dla miłośników kolarstwa. Wszyscy z niecierpliwością wypatrują pierwszych oznak wiosny i odliczają dni do startów w zawodach. Sportowcom spragnionym rywalizacji z odsieczą przychodzi... wyścig stacjonarny. 9 lutego w gdańskim sklepie Wysepka odbył się finał Elite Race 2019.


Czy w okresie zimowym jeździsz na trenażerze rowerowym?

tak, regularnie

34%

zdarza mi się

15%

nie, ale w tym roku chcę zacząć

7%

nie i nie planuję

44%

W styczniu i lutym rowery szosowe rzadko widują asfalt. Zwykle stoją w zakurzonym kącie pokoju lub przytwierdzone do trenażerów, spełniają funkcję roweru stacjonarnego. Wyjątkiem są te jednoślady, które ich właściciele spakowali do walizek lotniczych i zabrali na obozy klimatyczne w bardziej słoneczne części świata. Choć w każdych warunkach można z powodzeniem realizować swój plan treningowy, zwykle w okresie zimowym czas przykrzy się i dłuży. Myśl o sportowej adrenalinie związanej z rywalizacją spędza sen z powiek i każe nieustannie patrzeć na kalendarz.

Od wielu lat możemy - nie odchodząc od komputera - obejrzeć większość zakątków świata, eksplorując je ulica po ulicy. Także w sporcie dynamicznie rozwijająca się technologia pozwala na sięganie tam, gdzie jeszcze niedawno nie było to możliwe. Trenażery kolarskie to już nie tylko stojaki nadające opór tylnemu kołu. Coraz powszechniejsze stają się sprzęty typu smart, dzięki którym możemy przenieść się jak gdyby w zupełnie inne miejsce. Właśnie taką funkcję wykorzystano podczas Elite Race 2019.

Przeczytaj także:



Shimano Elite Race to rywalizacja na trenażerach wyposażonych w funkcję wirtualnej rzeczywistości. Zawodnicy - choć stoją w miejscu - jadą po trasie będącej odwzorowaniem rzeczywistej, a trenażer reguluje opór w zależności od ukształtowania terenu. Potrafi zrobić się naprawdę ciężko - sprzęt tego typu potrafi symulować wzniesienie nawet 24-procentowe. Na szczęście nikt nie musi się obawiać, że podczas trudnego odcinka stanie w miejscu (bo już stoi) albo przewróci się razem z rowerem. Nie trzeba także kręcić kierownicą, zwalniać przed zakrętami i wyprzedzać innych kolarzy, którzy również w tym czasie siedzą na rowerach przed telewizorami i w czasie rzeczywistym wyświetlają nam się na ekranie.

Profil trasy London Loop
Profil trasy London Loop veloviewer.com


Przez niemal miesiąc chętni mogli zgłaszać się do jednego z salonów rowerowych biorących udział w tegorocznej rywalizacji. W tym roku do pokonania była londyńska trasa o długości 15 kilometrów z 3-kilometrowym podjazdem, zaczynającym się na siódmym kilometrze. Do rywalizacji w ramach Elite Race 2019 w gdańskim sklepie Wysepka stanęło aż 53 zawodników - 43 mężczyzn i 10 kobiet. Do finału awansowało sześcioro kolarzy - trzech mężczyzn i trzy kobiety, którzy uzyskali najlepsze czasy w eliminacjach.

Finałowe starcie odbyło się w sobotę, 9 lutego. Tego dnia sklep rowerowy zamienił się w prawdziwe biuro wyścigu. Obok stanowiska dla zawodnika rozstawione zostały kanapy dla kibiców, stoły zastawione przekąskami dla potrzebujących zasilenia w glukozę, kamera z transmisją wideo; pojawili się także fotograf, komentator i profesjonalna obsługa techniczna.

Do rywalizacji jako pierwsze stanęły panie. Walka była wyrównana a podium zamknęło się w 36 sekundach. Najszybszą zawodniczką okazała się Marta Kalinowska-Biegała, która o 26 sekund wyprzedziła Joannę Skutkiewicz i o kolejne 10 sek. Magdalenę Kowalczyk. Panowie zamknęli podium równo w minutę. Na najniższym stopniu stanął Michał Przekop z czasem przejazdu 22 minuty i 39 sekund, na drugim - Michał Czapiński (22:22). Jakub Ruciński z czasem 21:39 był tego dnia zdecydowanie najlepszy.

- Startowałem w Elite Race w Wysepce już po raz czwarty, a w tym roku zwyciężyłem po raz trzeci - relacjonuje Jakub Ruciński. - W poprzednich latach wyścig był krótki, bo obejmował 7-8 minut maksymalnego wysiłku. Tegoroczna trasa, około 22-minutowa, bardzo realnie odzwierciedlała jazdę na zewnątrz. Specyfika wyścigu wymagała bardzo dobrej znajomości poziomu wytrenowania własnego organizmu: kto zaczął za mocno, nie mógł utrzymać odpowiedniej intensywności i przepadał. Tu od startu do samej mety trzeba było jechać bardzo równo, dodając nieco na podjeździe. W klubie Bike U Up ćwiczymy dużo jazdy na czas, dlatego nieprzypadkowo wśród kobiet wygrała nasza Marta, a w pierwszej dziesiątce mężczyzn znalazło się aż sześciu naszych zawodników.
Po ukończeniu przejazdu zawodnicy mogli liczyć na gromkie oklaski, zimną coca-colę i możliwość wzięcia prysznica na zapleczu sklepu. Otrzymali także nagrody ufundowane przez Shimano Polska - bony do wykorzystania w sklepie organizatora o wartości odpowiednio 300, 200 i 100 złotych.
Masz dla nas temat? Chcesz podzielić się swoimi spostrzeżeniami?
A może przeżyłe(a)ś ciekawą przygodę, odkryłe(a)ś nową trasę? Napisz do nas: rowery@trojmiasto.pl.

Opinie (26) 1 zablokowana

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

wydarzenia - imprezy i szkolenia

+ dodaj

Porady rowerowe

zobacz więcej »

Szlaki rowerowe

Znajdź trasę rowerową

Turystyka rowerowa

zobacz więcej »