rowery

stat

Rowerowa podróż z Gdańska dookoła Polski

Podczas podróży Anita jest sama, dlatego zdjęcia z nią w roli głównej robione są głównie za pomocą samowyzwalacza. Jedną z jej ulubionych form fotografii są lustrzane selfie.
Podczas podróży Anita jest sama, dlatego zdjęcia z nią w roli głównej robione są głównie za pomocą samowyzwalacza. Jedną z jej ulubionych form fotografii są lustrzane selfie. fot. banita.travel.pl

Trzy lata temu rzuciła korporację, aby podróżować. Rok temu stwierdziła, że latem będzie jeździć rowerem po Polsce. W lipcu zakończyła liczącą 3550 kilometrów podróż dookoła kraju. - Polska powiedziała mi o sobie, że jest piękna. Wiedziałam o tym, ale wreszcie się przekonałam na własne oczy - mówi Anita Demianowicz.



Samotne podróże zaczęła od Ameryki Południowej. Ogólnie jej wypady dotyczyły głównie innych krajów niż Polska. Ta była dobra na weekend. Zmieniło się to w zeszłym roku.

- Pierwotnie mieliśmy z mężem wybrać się rowerami w stronę Litwy, Łotwy, Estonii, ale okazało się, że on musi to sobie odpuścić. Moja orientacja w terenie jest słaba, dlatego nie chciałam jechać sama rowerem tak daleko. Mogłam po prostu się zgubić. Stwierdziłam jednak, że nie grozi mi to w Polsce, a w razie czego mąż przyjedzie mnie ratować - wspomina Anita Demianowicz, która jest także autorką bloga banita.travel.pl.
- Dlatego wybrałam się drogą wzdłuż wschodniej granicy, o której słyszałam, że jest "egzotyczna". Miałam genialny przewodnik "Polska egzotyczna" napisany wiele lat temu i jechałam zgodnie z nim. Okazało się, że są tam świetne, nieznane przeze mnie tereny. Dzięki nim stwierdziłam, że chcę poznawać swój kraj i będę wykorzystywać letnie miesiące na podróże po Polsce - dodaje.
W zeszłym roku pracowała także jako blogerka Pomorza Zachodniego i przez miesiąc jeździła po tej części Polski, testowała atrakcje i opisywała wrażenia na blogu. Tam także poznała wiele ciekawych miejsc, a one tylko podsyciły apetyt na odkrywanie Polski.

Taką trasę przemierzyła przez niecałe 7 tygodni Anita.
Taką trasę przemierzyła przez niecałe 7 tygodni Anita. fot. banita.travel.pl
Na rowerze jeździ od dziecka. Do tego chodzi na spinning. Ten był formą przygotowania do pierwszej większej rowerowej wyprawy w tym roku. Była to sztafeta. W towarzystwie trzech kobiet Anita przejechała zimą trasę Ukraina - Turcja. Trzy miesiące temu, podczas kolejnego etapu sztafety przemierzyła Iran do Turkmenistanu.

- Po Iranie i tamtejszej gościnności wiedziałam, że podróżowanie będzie wyglądało zupełnie inaczej. I tak jadąc już dookoła Polski, w jakiejś miejscowości usiadałam na ławce na rynku zjeść kanapkę. Pomyślałam, że w Iranie to już siedziałby ktoś obok mnie z herbatą. Wychodzi nagle pani, zagaduje i zaprasza na kawę. To pokazuje, że wszędzie można spotkać się z gościnnością. Dlatego lubię podróżować sama, bo to pozwala złapać wiele ciekawych kontaktów. Samotne osoby otwierają ludzi i z tego wychodzą fajne sytuacje - opowiada Demianowicz.
W Iranie nauczyła się perfekcyjnie zmieniać dętkę i dowiedziała się, jak wymieniać klocki hamulcowe. Wcześniej poznała kilka tajników serwisowania roweru, dlatego nie obawiała się o sprzęt podczas przemierzania naszego kraju.

- Polska powiedziała mi o sobie, że jest piękna. Wiedziałam o tym, ale wreszcie przekonałam się na własne oczy. Zajeżdżałam do przygranicznych wsi, gdzie niektórzy nie mówili po polsku. Poznałam szeptuchy, do których ku mojemu zdziwieniu ustawiają się kolejki. Polska mnie zaskakiwała i udowodniła, że jest bardzo ciekawa - mówi Demianowicz.
Objechała Polskę w niecałe 7 tygodni. W sumie pokonała 3550 kilometrów ruszając z Gdańska na wschód, a wracając z zachodu. Na liście najbardziej magicznych miejsc znalazły się u Anity: Kruszyniany, Stańczyki, Bieszczady, Srebrna Góra i Góry Sowie oraz różne akweny.

- Najbardziej zafascynowała mnie Polska Wschodnia. Może dlatego, że byłam tam drugi raz. Ale poza tym Bieszczady, Beskid Niski, gdzie mieszkałam przez wiele lat, a i tak odkryłam sporo ciekawych rzeczy. Oczywiście nie udało się zaliczyć wszystkich miejsc, ale mam nadzieję, że do nich wrócę podczas kolejnych wycieczek. Jednym z nich jest Kotlina Kłodzka - opowiada Demianowicz.
- Jak dojechałam na południe Polski, gdzie byłam trochę zmęczona - góry dają popalić, zwłaszcza, że bagaż ważył około 30 kg - miałam chwilę zastanowienia, czy jechać dalej. Odpoczęłam jednak kilka dni i stwierdziłam, że pojadę kawałek. I tak jeden po drugim dojechałam do Gdańska - dodaje.
Jedno z ulubionych miejsc Anity - wiadukty w Stańczykach.
Jedno z ulubionych miejsc Anity - wiadukty w Stańczykach. fot. banita.travel.pl
Anita przyznaje, że często słyszy teksty w stylu: ty to masz fajnie, podróżujesz sobie po Polsce, mnie na to nie stać. Wówczas odpowiada, że jej też na to nie stać, ale coś za coś.

- Oczywiście trzeba sobie zarobić pieniądze na rower, ale to nie jest jakaś wielka sprawa. Poza tym wiele osób mówi mi, że jeżdżę po świecie, a mąż na mnie zarabia. Nie jest tak do końca. W drodze zbieram materiał i piszę teksty dla portali internetowych czy magazynów podróżniczych o tym, co zobaczyłam - mówi Demianowicz.
- Jeżeli ktoś chce spać w hotelach i jeść w restauracjach, to jego wybór. Tylko niech się nie tłumaczy, że nie stać go na wakacje. Ja wsiadam na rower i przemieszczanie nic mnie nie kosztuje. Mam ze sobą namiot, który rozbijam na polach namiotowych - za nie już trzeba zapłacić, ale nie są to duże pieniądze. Czasami uda się jednak rozbić u kogoś w ogródku. Korzystam także z portali, gdzie można znaleźć bezpłatny nocleg. Do tego mam ze sobą garnki i kuchenkę gazową więc jedzenie przygotowuję sama. To wychodzi tak samo jak w domu - dodaje.
Kolejną podróż rowerową Anita odbędzie razem z mężem po Islandii. Łącznie, wliczając jazdę po Gdańsku, zrobi w tym roku około 10 tys. km na rowerze. A już w kolejnym prawdopodobnie ponownie ruszy w Polskę.

- W podróżowaniu po swoim kraju trudność polega na tym, że nie zauważamy pewnych rzeczy. Nie jesteśmy nastawieni na poznawanie, gdyż myślimy, że to nasze i wszystko znamy. A tak nie jest i przez to dużo tracimy - kończy Demianowicz.
O jej wrażeniach z tegorocznych podróży będzie można usłyszeć na pewno na Trampkach 2016. Są to spotkania organizowane przez Anitę. Przedstawiane są tam historie wyłącznie podróżujących kobiet. I to wyróżnia jej imprezę spośród innych tego typu spotkań w Polsce. Trampki mają też inspirować do m.in. samotnych podróży, ponieważ według Anity i występujących tam kobiet nie są one takie straszne.
Też przeżyłeś ciekawą przygodę, odkryłe(a)ś nową trasę? Podziel się wrażeniami z innymi, napisz do nas.

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (29)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Klikając "wyślij", akceptujesz regulamin dodawania opinii.
zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

wydarzenia - imprezy i szkolenia

+ dodaj

Porady rowerowe

zobacz więcej »

Szlaki rowerowe

Znajdź trasę rowerową

Turystyka rowerowa

zobacz więcej »