rowery

stat

50.Harpagan, edycja jubileuszowa


Ekstremalny Rajd na Orientację Harpagan to impreza na stałe wpisana w kalendarz ponad półtora tysiąca zawodników. Jego jubileuszowa, 50 edycja odbyła się w dniach 16 i 17 października w Sierakowicach. Uczestnicy mieli do wyboru różne trasy piesze: TP10, TP25, TP50, TP100, rowerowe TR50, TR100, TR200, a także jedną trasę mieszaną, na łącznym dystansie 150 km. Tym razem nasza paczka podzieliła się na kilka ekip, które wystartowały na TR200, TR100 i TP50. Sam tradycyjnie wybrałem trasę rowerową na 100 km.



Wrażenia ze startu na TR100:

W bazie zawodów zameldowałem się już ok. 07:30 przewidując tak jak ostatnim razem ogromne kolejki po odbiór pakietu startowego i czipa do potwierdzania punktów kontrolnych. Jakież było moje zdziwienie, gdy zobaczyłem, że stanowisk obsługi w obu przypadkach było tym razem wiele, a kolejki żadnej. W ciągu kilku minut miałem już komplet tego, co potrzebowałem do startu. Duży plus dla organizatora. W oczekiwaniu na start próbowałem jeszcze regulować napęd, który tego dnia stroił fochy i nie chciał działać jak należy. W końcu przyszedł czas na rozdanie map, które również odbyło się błyskawicznie (jestem pod wrażeniem dobrej i sprawnej obsługi). Dostawszy ją w swoje ręce obmyśliłem następującą strategię zaliczenia jak największej liczby punktów wagowych w 12 punktach kontrolnych. Na koniec zostawiam PK4 i PK6 jako nisko punktowane, na które pewnie zabraknie czasu.

Na rozgrzewkę śmigam od razu po PK12 za 6 punktów wagowych. Znalazłem go dość łatwo i szybko bo już po 35 minutach od startu. Później zaatakowałem PK8, do którego dotarłem już po kolejnych 32 minutach. Oby takie tempo się utrzymało, to będzie super. Po drodze do PK5 pojechałem jeszcze po dwójeczkę, a ta wstręciucha się trochę schowała ale w końcu udało się ją znaleźć. Stąd ruszyłem po PK10, który był cenny ze względu na 5 pkt. wartość wagową. Niestety schowany był bardzo dobrze w środku lasu i choć na mapie prowadzi do niego wiele dróg, to w praktyce tak łatwo już nie było. Po krótkich poszukiwaniach znalazłem go jednak i ruszyłem do PK9 z zamiarem zaliczenia po drodze jeszcze PK1. A szkoda, bardzo szkoda, bo na PK1 straciłem mnóstwo czasu, gdyż dróg zaznaczonych na mapie nie było i przez kilkaset metrów przedzierając się przez las, bagna i zarośla niosłem rower na plecach. Jak mówi stare przysłowie "Nosił rower razy kilka, poniosłem i rower...". No może nie przez cały czas go niosłem, czasem pozwolił się prowadzić. W końcu po godzinie i 20min znalazłem go i potwierdziłem. Okrutnie już zmęczony zmaganiami ruszyłem w końcu po dziewiątkę, którą odnalazłem bez większych problemów. Teraz pozostaje 11, 7, 3, 4, 6 i do "domu".

Do jedenastki planowałem zjechać jak najszybciej do asfaltu ale zupełnie niespodziewanie w środku lasu pojawiła się ścieżka, która ubita i gładka jak asfalt poprowadziła mnie przez kolejnych 5 km. Współpraca z nią, to czysta przyjemność. Piękny las, cisza, spokój i mijające kilometry, czegóż więcej potrzeba? Ano czasu więcej potrzeba, gdyż ten niebezpiecznie zaczął się kurczyć. Pożegnałem się więc z nią i obiecałem, że jeszcze kiedyś ją odwiedzę. Po tym zjechałem na asfalt i wyruszyłem na poszukiwanie kolejnego punktu. Niestety umiejscowienie PK11 temu zupełnie nie sprzyjało oszczędzaniu czasu, gdyż był perfekcyjnie ukryty i gdyby nie inni uczestnicy, to nie wiem, czy bym go znalazł. Kolejna godzina i 20 min zniknęły niczym za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Czas więc zbierać się do mety, chociaż po drodze jeszcze może złapię PK7, który dawał dodatkowe cztery punkty wagowe. W drodze do niego siły już dawno się skończyły i teraz jechałem na rezerwie. Punkt był łatwy do odnalezienia, jednak odległość zbyt duża. Oceniłem jednak (jak się później okazało błędnie), że powinienem zdążyć do mety w ostatniej chwili. Niestety mapę miałem złożoną na pół w okolicy Gowidlina i założyłem, że Sierakowice są tuż za "zgięciem". To był niestety błąd, który kosztował mnie 23 punkty karne za spóźnienie. Po zaliczeniu PK7 wróciłem do wsi Rokity w nadziei, że Sierakowice są nie dalej niż 7 km. Jakież było moje zdziwienie, gdy zobaczyłem na drogowskazie 14 km. Wtedy już wiedziałem, że nie zdążę ale resztkami sił chciałem zawalczyć o to, co do tej pory z takim trudem zdobyłem.

Potworne zmęczenie, skurcze w udach i deszcz, który przemoczył mnie do suchej nitki sprawiały, że chciałem zejść z roweru, położyć się na jakimś przystanku i chociaż chwilę odpocząć. Jedynie siła woli utrzymywała mnie w pionie i pchała do przodu. Każda najmniejsza górka, to wyzwanie, każdy zjazd z niej, to jak zbawienie i modlitwa, by trwał jak najdłużej. Gdy w końcu dojechałem do tablicy oznajmiającej, że to już Sierakowice, pomyślałem sobie, że dojechałem i teraz to już z górki... no niestety było pod górkę. Miałem wtedy wrażenie, że jest tak stromo, że gdybym miał czekan i linę, to zacząłbym się wspinać, jak na Mount Everest. Deszcz zalewał oczy, z góry ulicy spływała rzeka, spod kół samochodów leciały kolejne strumienie wody, a każdy obrót koła, to kolejne wielkie zwycięstwo. W końcu kompletnie wyczerpany dotarłem do mety 22m i 27s po czasie. Teraz wiem, że ten rajd w pełni zasługuje na miano Ekstremalnego, wiem też, że kolejny raz przesunąłem granice swojej wytrzymałości i to dużo dalej niż bym przypuszczał, że można.

...ze sporym poślizgiem na metę wpadła Ted druga nasza drużyna, która wybrała się na 50 km trasę pieszą. Jak się okazało później nikt z nich wcześniej nie przeszedł pięćdziesiątki, a tu pobili swoje rekordy życiowe pokonując ponad 70 km i to w niełatwych warunkach terenowych przy jeszcze gorszej pogodzie.



Podsumowanie:

Udział w tym jubileuszowym rajdzie wzięła rekordowa liczba uczestników, bo ponad półtora tysiąca osób, co sprawia, że jest to największa taka impreza w Polsce. Doświadczenie organizatorów, przygotowanie techniczne, wsparcie ponad ogromnej liczby oddanych sprawie wolontariuszy i pozytywne nastawienie uczestników sprawia, że udział w Harpaganie, to czysta przyjemność. Jeśli więc chcesz się sprawdzić i zobaczyć ile dasz radę z siebie wycisnąć lub też chcesz pojechać sobie rowerem z przyjaciółmi i dobrze się przy tym bawić, to już teraz wpisz w swój kalendarz wiosenną edycję H-51.

Dekoracje najkrótszych tras odbyły się na placu przed szkołą. Trzeba przyznać, że organizatorzy przewidzieli, że pogoda może się popsuć i oprócz wielkiej, zadaszonej sceny, na której dokonywano dekoracji - dokładnie przed nią stanęły ogromne namioty z ławkami i stołami. Także oficjalne zakończenie miało być przeprowadzone na otwartym powietrzu, pod namiotami, ale z uwagi na ochłodzenie i wilgoć w ostatnim momencie zdecydowano na tradycyjne przeprowadzenie zakończenia w hali sportowej. Podczas ceremonii głos zabrali - wójt Sierakowic - Tadeusz Kobiela oraz dyrektor szkoły Ireneusz Płotka, wyrażając swoje zadowolenie z tylu uczestników z całej Polski.

Na początku udekorowano najlepszych na poszczególnych trasach, w kategoriach kobiet i mężczyzn oryginalnymi statuetkami z symbolem Harpagana, następnie wręczono certyfikaty na trasach TP100 (tytuł zdobyło 68 osób), TR200 (14) oraz TM150 (4). Miłym akcentem było wystąpienie Andrzeja Sochonia, weterana trasy pieszej, znanego jako "Wesoły Jędruś", który w imieniu uczestników na ręce

Karola Kalszteina (Kierownik Rajdu) i Julity Linowskiej (Sędzia Główny) złożył podziękowania za trud organizacji imprezy. Coś specjalnego natomiast Pan Andrzej przygotował dla obecnego na sali "ojca" Harpagana, czyli Bogdana Jaśkiewicza, od lat propagatora surwiwalu, wręczając mu pamiątkę rodzinną - oryginalną, przedwojenną fińską finkę (dla młodszego pokolenia wyjaśnienie -
finka jest to rodzaj noża). Na koniec rozlosowano wśród uczestników nagrody od sponsorów.

Autor relacji: Marek Puchalski [GR3miasto]

Jeśli nigdy dotąd nie brałeś udziału w imprezach na orientację warto zapoznać się z lokalnymi inicjatywami, jak np: Harpuś, które odbywają się na terenie Trójmiasta.

Organizator:

Pomorski Klub Orientacji Harpagan,
ul. Ogarna 72, 80-826 Gdańsk,
tel. +48-606-210-024;
e-mail: harpagan@harpagan.pl
WWW: Harpagan
Profil Facebook
Też przeżyłeś ciekawą przygodę, odkryłe(a)ś nową trasę?
Podziel się wrażeniami z innymi, napisz do nas: rowery@trojmiasto.pl.

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (33)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

wydarzenia - imprezy i szkolenia

+ dodaj

Porady rowerowe

zobacz więcej »

Szlaki rowerowe

Znajdź trasę rowerową

Turystyka rowerowa

zobacz więcej »