• Kino
  • Mapa
  • Ogłoszenia
  • Forum
  • Komunikacja
  • Raport

Navigatoria Adventure Race 2011

Krzysztof Kochanowicz
16 maja 2011 (artykuł sprzed 12 lat) 
Pamiątkowe wspólne zdjęcie drużyn kategorii "Speed". Pamiątkowe wspólne zdjęcie drużyn kategorii "Speed".

W dniach 6-8 maja w Sopocie odbyła się II edycja rajdu przygodowego pt. Navigatoria Adventure Race. Dotychczas o tego typu imprezach mieliśmy okazję jedynie czytać w specjalistycznej prasie, a w zeszłym roku, gdy impreza po raz pierwszy pojawiła się w Trójmieście, nie mieliśmy na tyle odwagi, by spróbować własnych sił. Jednak ile można się zastanawiać? Gdybyśmy nie zrobili kroku na przód, w życiu byśmy się nie dowiedzieli, jak wygląaa ... a zabawa naprawdę była wspaniała!



Zanim przejdziemy do naszej relacji, wytłumaczymy wszystkim ... czym są Rajdy Przygodowe.
Na określenie rajdów przygodowych lub ekstremalnych często używana jest angielska nazwa Adventure Racing. Rajdy te należą do hiperwytrzymałościowych sportów zespołowych będących kombinacją kilku dyscyplin, między innymi: biegu na orientację i nawigacji w terenie, jazdy na rowerach górskich, kajakarstwa, biegów w terenie, wspinaczki górskiej i skałkowej (lub różnych powiązanych ze wspinaczką technik linowych), łyżworolek. W zależności od miejsca i czasu rozgrywania zawodów mogą zawierać również: narty biegowe, biegi w rakietach śnieżnych, jazdę konną, rafting, canoe i wiele innych.

Zawody mogą być rozgrywane zarówno w formule "rajdu ekspedycyjnego", czyli zawodów trwających non-stop przez kilka-kilkanaście dni, jak i "sprintu", czyli zawodów krótszych niż 24 godziny. Istotną cechą rajdów przygodowych jest to, że podczas zawodów nie ma obowiązkowych przerw (nie licząc tych spowodowanych względami bezpieczeństwa, tzw. "dark zones"), zawodnicy sami decydują o tym, kiedy i ile będą odpoczywać, oraz to, że podczas zawodów muszą być samowystarczalni (niosą cały wymagany ekwipunek oraz żywność ze sobą).

Na rozgrzewkę mamy do pokonania 5-kilometrowy bieg na orientację po Sopocie. Na rozgrzewkę mamy do pokonania 5-kilometrowy bieg na orientację po Sopocie.


Od początku istnienia tej dyscypliny na świecie, przyjęte było, że zespół musi się składać z określonej liczby osób (zazwyczaj czterech), z przynajmniej jedną osobą odmiennej płci (zespoły mieszane). Wraz z rozwojem sportu i wzrostem jego popularności zaczęły pojawiać się zawody dla zespołów składających się z samych mężczyzn lub samych kobiet oraz zawody "solo", czyli indywidualne.
Źródło: Navigatoria Race Team

Wrażenia z trasy:
W tym roku organizatorzy stworzyli dwie kategorie startowe: "Masters" i "Speed".

Kategoria Masters skierowana była do zawodników "wprawionych w boju". Jej uczestnicy wyruszyli na 150 km trasę już w piątek wieczorem, by zameldować się na mecie w sobotę po południu. Wśród dyscyplin, z którymi przyszło im się zmierzyć, były: biegi na orientację, rowerowa jazda na orientację, treking, zadania linowe, kajaki oraz rolki. Niektóre z dyscyplin uczestnicy pokonywali w nocy, inne za dnia. My jednak na tak wyczerpujący rajd póki co nie byliśmy jeszcze gotowi, dlatego też wybraliśmy kategorię "Speed", która odbywała się za dnia, na łącznej prawie 65 km trasie. Wśród dyscyplin, które mieliśmy do zaliczenia w stosunku do kategorii "Masters", brakowało jedynie rolek. Trochę szkoda, gdyż jazda na nich sprawia nam dużo satysfakcji. Nie mniej jednak połączenie ze sobą tylu dyscyplin na raz i tak nieźle dało nam w kość - tzw. "zakwasy" odczuwaliśmy jeszcze przez cały następny tydzień. Pomimo zmęczenia, a miejscami chwil załamania i strachu, wspieraliśmy się jak na męża i żonę przystoi, dzięki czemu do mety dotarliśmy cali i zdrowi. Z pewnością niebawem będziemy mieli co i dzieciom opowiadać ;)

Kolejna dyscyplina to kajaki, którymi trzeba przepłynąć 5-kilometrowy odcinek z Sopotu do Gdyni. Kolejna dyscyplina to kajaki, którymi trzeba przepłynąć 5-kilometrowy odcinek z Sopotu do Gdyni.


BnO po mieście

Tuż po starcie, który miał miejsce przed sopockim molo, ruszyliśmy na 5-kilometrowy bieg na orientację po mieście. Odnalezienie i zaliczenie 10 punktów kontrolnych nie było specjalnie trudnym zadaniem, jednak w przyszłości musimy popracować nieco nad szybkością. Po wykonaniu tego zadania byłem już trochę zmęczony, w końcu za bieganie zabrałem się dopiero w tym sezonie.

Kajaki z Sopotu do Gdyni

Kolejne zadanie wiązało się z przetransportowaniem kajaka przez ciągnięcie go do plaży, po czym przepłynięcie wzdłuż brzegu do mola w Gdyni Orłowie. Zanim dociągnęliśmy nasz dwuosobowy kajak nad brzeg zatoki, myślałem, że zaraz... weźmiemy kocyk i na godzinę walniemy się na piasku. Zawody nie zdążyły porządnie się rozkręcić, a my byliśmy już styrani niczym "konie po westernie" :) Patrząc jednak na inne wyprzedzające nas ekipy, wzięliśmy się w garść i podjęliśmy bój. Na szczęście na zatoce nie było specjalnie fali, bo gdyby była, ciężko nam sobie wyobrazić zaliczenie tego zadania.

Treking i zadanie specjalne w Parku Przygód

Po dopłynięciu do mola w Gdyni, podbijamy kolejny punkt kontrolny i uderzamy pieszo w kierunku Kolibek, a dokładniej Parku Przygód, gdzie czeka na nas tzw. zadanie specjalne. Możemy je wykonać, ale nie musimy. Pominięcie tego zadania wiąże się jednak z dość sporą "karą czasową". Nie specjalnie jednak wiemy, "jak to rozumieć", dlatego też decydujemy się na jego wykonanie. Na górze Emilia twardo rusza przed siebie, coraz śmielej pokonując wszystkie zadania linowe, a mi"miękną nogi" ze strachu. Nigdy wcześniej, nawet wspinając się w górach, nie miałem lęku wysokości, tu jednak przeżywam coś, czego w życiu bym się nie spodziewał. Blokuję się zupełnie, przez co wyłącza się pozytywne myślenie. Pojawia się strach. Emilia jednak nie traci nadziei, że mi się uda, dopinguje mnie i nie pozwala, bym się wycofał. Ostatecznie i mi udaje się dotrzeć do końca. Ehhh, nie zapomnę tego do końca życia ;)

Po kajakach zaliczamy linowe zadanie specjalne w Adventure Park w Gdyni Kolibkach... Po kajakach zaliczamy linowe zadanie specjalne w Adventure Park w Gdyni Kolibkach...


Rowerowa jazda na orientację

Po wykonaniu zadania linowego zaczyna się to co lubimy najbardziej. Jest szansa, że w dyscyplinie tej przegonimy inne drużyny. Wiemy, że dzięki rowerowym wycieczkom turystycznym, które organizujemy w weekendy, poznaliśmy już wiele miejsc oraz tras, które jesteśmy w stanie odtworzyć w pamięci. I faktycznie, niejednokrotnie pomagało nam to obrać właściwy kierunek bez patrzenia na mapę i straty cennego czasu. To niesamowite, jakie szczegóły niekiedy potrafią utkwić w pamięci. Po kolei trafiamy z punktu do punktu, jednak ze względu na upływający czas decydujemy się opuścić dwa punkty kontrolne, myśląc, że nie zdążymy wykonać zadania z biegiem na orientację po lesie, które czeka na nas przy 7 PK. Jak się okazuje później, mogliśmy spokojnie jechać dalej, gdyż zostało nam 2 godziny czasu z zanadrzu. Tym sposobem zaliczamy 8 na 10 punktów rowerowych.

Kolejny bieg na orientację

Po dotarciu rowerami do 7 PK mamy do zaliczenia 10 km biegu na orientację. By zadanie to zostało zaliczone minimalnie, należy zrobić 50 proc. Osobiście nigdy nie przebiegłem 10 km, dlatego też nie myślę, że zaliczymy cały dystans i wszystkie PK. Po spojrzeniu na odrębną mapę, część punktów wydaje się w miarę łatwa do zdobycia, część nieco trudniejsza. Najgorsze jest to, że są one nieco porozrzucane i nawet obmyślając strategię zaliczenia połowy, sporo należałoby nadrobić.

Porzucamy więc jakąkolwiek strategię i ruszamy w kierunku pierwszego PK. Punkt 1 powinien znajdować się tuż przy drodze, dlatego też wypadałoby mieć "oczy szeroko otwarte", aby go nie przegapić. Wyliczamy, że od miejsca startu powinniśmy zrobić ok. 600 metrów, czyli mniej więcej tyle samo dużych kroków. Ale, ale ... moje kroki w porównaniu z krokami Emilii to nie to samo. Tak czy siak ruszamy, licząc w myślach przebyte metry. Strategia ta sprawdza się znakomicie. Lądujemy dosłownie trzy metry przy punkcie. Widząc jakie to proste, uderzamy dalej ... i siłą rzeczy zaliczamy wszystkie z wymaganych punktów.

...jednak najwięcej kilometrów pokonujemy na rowerach. ...jednak najwięcej kilometrów pokonujemy na rowerach.


Jedynie w poszukiwaniu 4 PK mieliśmy trochę problemów. Ostatecznie go nie znaleźliśmy, bo i nie było go w oznaczonym na mapie miejscu. Wpisaliśmy zatem w odpowiednią kratkę "BPK", co oznacza "brak punktu kontrolnego". Jeśli wpis taki faktycznie jest zgodny z zaistniałą sytuacją, to zostaje zaakceptowany przez organizatorów.

Znowu wsiadamy na rowery

Po zaliczeniu wszystkich 10 PK biegu na orientację, z dużą satysfakcją wsiadamy ponownie na rowery. Do mety zostało zaliczenie jeszcze trzech punktów kontrolnych, których umiejscowienie jest nam bardzo dobrze znane. Nie patrząc już specjalnie na mapę, uderzamy w kierunku Góry Donas, na której wznosi się wieża widokowa. Oczywiście to właśnie na jej ostatnim piętrze znajduje się 8 PK i żeby go zaliczyć, nie ma co czekać na windę ;)
Dziewiątka z kolei to tzw."Wielka Gwiazda", charakterystyczny punkt rozwidlenia tras turystycznych Trójmiejskiego PK. Z miejscem tym wiąże się niekrótka historia, ale to nie miejsce i czas na rozwodzenie się nad nią. Lampion punktu leży na wyciągniecie ręki, dlatego też podbijamy kartę i uderzamy do mety. Ostatni 10 PK znajduje się na finiszu naszej trasy, czyli przy sopockim molo. Niestety nie załapaliśmy się na szampana, a jedynie na fanfary. Na butelkę tego ekskluzywnego trunku liczyć mogły jedynie trzy pierwsze drużyny, którym gratulujemy wyniku!

Drugi etap biegu na orientację, tym razem 10 km po lesie. Drugi etap biegu na orientację, tym razem 10 km po lesie.


Najlepsi z najlepszych to:

zwycięzcy na trasie Masters (drużyna i osiągnięty czas):

1. On-Sight (16h 05min)
-Krzysztof Łakomiec
-Jakub Wolski
2. Team 360 (16h 15min)
-Marcin Krasuski
-Piotr Łobodzińskki
3. Hades (18h 40min)
-Łukasz Grabowski
-Konrad Rochowski

zwycięzcy na trasie Speed (drużyna i osiągnięty czas):

1. Harpagan (06h 19min)
-Mariusz Leśniowski
-Michał Jarocki
2. Napieraj.pl (06h 33min)
-Konrad Wtulich
-Damian Gruszecki
3. Navigatoria (06h 35min)
-Krzysztof Pędziszewski
-Bartek Jasiński

Schemat trasy kat. Speed. Schemat trasy kat. Speed.
Schemat trasy kat. Masters. Schemat trasy kat. Masters.

Podsumowanie:

Na miarę naszych możliwości poradziliśmy sobie ze wszystkimi dyscyplinami, realizując je w określonym przez organizatora limicie czasu. Z pewnością do zdobycia podium brakuje nam wiele, jednak cieszy nas fakt, że zaliczyliśmy wszystkie zadania, wykonując je w 100%. Jedynie na trasie rowerowej pominęliśmy 2 PK, nie wynikało to jednak z braku kondycji, tylko z niewiedzy, ile czasu pochłoną nam inne dyscypliny. Żeby być klasyfikowanym, należało zrealizować przynajmniej połowę zadań w każdej dyscyplinie. Ale "pierwsze koty, za płoty". Dziś już wiemy, że nawet przy tak turystycznej jeździe, na którą sobie pozwoliliśmy, jesteśmy w stanie zrealizować wszystkie postawione przez organizatorów zadania.

W końcu odważyliśmy się zrobić krok na przód i wystartować w rajdzie przygodowym. Dziś już wiemy, że stać nas na wiele więcej. Wymaga to jedynie dobrej współpracy w zespole i kondycji, a o to nie musimy się martwić. Wspieramy się na co dzień jako kochająca się rodzina. Nieraz po pracy również biegamy, jeździmy na rolkach czy na rowerze. Jednym słowem dbamy o naszą kondycję, dlatego też z pewnością wystartujemy w kolejnych edycjach.

Dziękujemy zaprzyjaźnionym ekipom: Flying Bikers Navigatoria Team za wsparcie i doping, a organizatorom za przyczynienie się to tak wspaniałych wrażeń! Mamy nadzieję, że spotkamy się za rok.

Autorzy: Emilia i Krzysztof Kochanowicz [GR3miasto]


Więcej informacji oraz wyniki znajdziecie na stronie organizatora:
Navigatoria Adventure Race

Opinie (9) ponad 10 zablokowanych

  • Brawo, my też zastanawialiśmy się nad rodzinnym startem, ale te kajaki nas przerosły. (3)

    Jednak z relacji wnioskuję, że swobodnie można było podejść do tego turystycznie żeby zaliczyć cały wyścig. Pewnie też dalibyśmy radę.
    Sprawdzimy to za rok.
    Pozdrawiamy

    • 6 1

    • Mogliście iść na Family Adventure (1)

      Nie było tam kajaków, tylko BnO po mieście :)

      • 5 0

      • Też się zastanawialiśmy, ale...

        ...ale jak zwykle "Polak, mądry po szkodzie" ;)
        Widząc relacje Emilki i Krzyśka a wcześniej wspomnienia i zdjęcia, żałujemy że nie dołączyliśmy. Ale tak nas zmobilizowali, że za rok z pewnośącią dołączymy.
        Nie ma bata ;)))

        • 6 0

    • Powodzenia

      • 1 0

  • No właśnie, za długo się zastanawialiście!

    Trzeba było odrazu podjąć decyzję!
    My bawiliśmy się świetnie i za rok mamy nadzieję, że damy z siebie jeszcze wiecej. Zabralismy sie juz porządnie za bieganie wiec i kondycję bedziemy mieli lepsza. Tak jak napisaliśmy w relacji, nie trzeba wiele by zrobić te 50%! Każdy, kto choć troche na doczynienia ze sportem, dałby rade. A ile w tym wrażeń i radości.

    • 5 1

  • Brawo, brawo i jeszcze raz brawo !

    Daliście dobry przykład dla tych wszystkich, którzy wiecznie się zastanawiają czy startować w takich imprezach, czy nie. W końcu nie trzeba byś super sportowcem, by dać sobie radę ! Wystarczy trochę odwagi, czy to wiele w dzisiejszym świecie?

    • 4 0

  • A panowie Banach też się ścigali? (2)

    • 0 0

    • Gdzie tam... (1)

      oni potrafią jeździć tylko wyznaczonymi torami jazdy...
      ...jakby dostali mapę w łapę, to pewnie nie wiedzieliby gdzie szukać północy ;)))

      • 0 0

      • To nie jest ich konkurencja, ale gdyby mieli mapę i za sobą z 2-3 starty to pewnie byli by pierwsi, tak na lajcie ;*

        • 0 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

MH Automatyka MTB Pomerania Maraton - Szemud

zawody / wyścigi

Rowerowy Potop AZS

659 zł
rajd / wędrówka

Rowerowy Potop AZS

659 zł
rajd / wędrówka

Znajdź trasę rowerową

Forum