rowery

stat

Nauka jazdy na rowerze, pierwsze próby

fot. VeloPress
fot. VeloPress
fot. Velopress

Stare rowerowe przysłowie brzmi: "Jak się nie przewrócisz, to się nie nauczysz... jeździć". Z pewnością każdy z nas, kto nauczył się jeździć na rowerze pamięta swoje poprzecierane łokcie i kolana. Twój maluch na szczęście może uniknąć takich doświadczeń. Wszystko zależy od Ciebie, nauczyciela, który dobierze odpowiednie metody by jazda stała się przyjemna, a przede wszystkim bezpieczna.



Od czego zacząć?

1. Zadbaj o bezpieczeństwo

Gdy byłem dzieckiem o ochraniaczach na ręce, łokcie, kolana, czy głowę mogłem jedynie pomarzyć. W dzisiejszych czasach, to norma. Świat się zmienia i chcąc wyjść mu naprzeciw warto zadbać o bezpieczeństwo. Na pierwsze lekcje nauki jazdy na rowerze warto zaopatrzyć malca w ochraniacze i kask. To ważne, bo już po pierwszym upadku dziecku może przejść ochota na dalszą naukę jazdy.

Nie ma znaczenia, czy wychodzisz z malcem na rower na chwilę, czy na kilka godzin. Zawsze warto pamiętać o ochronie głowy. Dziecko powinno wyrobić w sobie nawyk zakładania kasku za każdym razem, zanim wsiądzie na rower. Najlepiej samemu świeć przykładem jeżdżąc w kasku. Wybierając odpowiedni model "ochraniacza" na głowę, warto wziąć pod uwagę kilka aspektów. Najtańszy kask rowerowy to wydatek około 30 zł. Lepiej jednak nie oszczędzać na bezpieczeństwie dziecka. Renomowani producenci dbają też o takie udogodnienia, jak osłona na pasku, dzięki której nie przytrzaśniesz maluchowi skóry pod brodą (a taki ból potrafi skutecznie odebrać chęci na rowerową wycieczkę), łatwo regulowany obwód wewnętrznej części, dzięki któremu nie będziesz musiał ca chwilę kupować nowego kasku, a także pewne i wygodne paski do zapięcia. Taki profesjonalny i bezpieczny kask dla dziecka to wydatek ok. 100 złotych.

2. Kup malcowi odpowiedni rower

Zapomnij o rowerze górskim czy bmx-ie. Na dobry początek maluch musi nauczyć się wsiadać na rower i z niego zsiadać. Dlatego spraw mu dwukołowca, ale dobrze dopasowanego! Nie takiego, jaki swoim dzieciom kupują oszczędni rodzice. Przecież dla siebie nie wybrałbyś roweru o rozmiarach XIX-wiecznego bicykla. Dziecko musi, siedząc na siodełku, dosięgać stopami ziemi. Inaczej każda podbramkowa sytuacja skończy się dla niego upadkiem. A im wyżej siedzi, tym boleśniejsze czeka go spotkanie z ziemią.

3. Nauka równowagi, ale bez kijka przy siodle i bocznych kółek!

Jak już wybierzesz odpowiedni rower dla swojej pociechy, to zacznij od odkręcenia pedałów i zdjęcia łańcucha. Tak, tak, to nie żart! Na początku nich malec odpycha się stopami i łapie równowagę. Zdziwisz się, jak szybko zgra się z rowerem. Nie odchodź jednak ani na krok. Musisz być cały czas obok ćwiczącego szkraba. Bo nawet jeśli mały rowerzysta szybko nauczy się ruszać, może mieć problem z zatrzymaniem, gdy akurat zacznie zjeżdżać z górki.

Jeśli nie chcesz niczego demontować, poszukaj dwukołowca bez pedałów, bardzo wygodnego do nauki jazdy. Jak zauważyłem, takim właśnie sposobem uczą swe dzieci jeździć czy to Duńczycy, czy Holendrzy, czyli w krajach gdzie więcej jest rowerów niż ludzi. Na naszym rynku "pojazdów" takich jest coraz więcej, ale nie są one tak popularne jak u naszych zachodnich sąsiadów.

Tak, czy siak - nie wtykaj żadnego kija za siodełko, ani nie doczepiaj bocznych kółeczek! Co z tego, że niegdyś Ciebie tak uczono jeździć? To metoda jeszcze z czasów naszych pradziadów. Od tego czasu technika i nauka poszły do przodu, dlatego warto byłoby skończyć z tymi archaicznymi metodami. Swoje dziecko potrzebuje więcej samodzielności. Wetknięty kij za siodełko i kazanie maluchowi pedałować, gdy trzymasz za ten kij wcale tego nie uczy. Wręcz przeciwnie. Podobnie jest z  doczepianymi do tylnego koła dwóch kółeczek bocznych, które teoretycznie mają pomagać dziecku w utrzymywaniu równowagi na rowerze. W praktyce jednak zmuszają malucha do nieustannego balansowania ciałem, ponieważ rower i tak kiwa się na boki. Jeśli dziecko samo łapie i utrzymuje równowagę, a także odpycha się i rusza bez wywrotek, dodatkowe kółeczka - podobnie jak wetknięty za siodełko kij - będą mu tylko przeszkadzać. Pamiętaj, dwa kółka rozwijają poczucie równowagi, uczą koordynacji ruchów oraz poprawiają kondycję i dodają pewności siebie.

4. Nauka hamowania

Na koniec, zadbaj o to, by mały kolarz potrafił zatrzymać swój pojazd. Na zmontowanym już w całość rowerze pokaż maluchowi, gdzie są hamulce i jak działają. Ale ostrożnie! Nawet, gdy dziecko już opanuje ich obsługę, nie spuszczaj go ani na moment z oka. W sytuacji zagrożenia mały rowerzysta albo zapomni o hamulcach, albo zaciśnie je tak, że wyleci przez kierownicę. Dlatego bądź wciąż obok - nawet jeśli oznacza to bezustanne bieganie za kilkulatkiem pędzącym po podwórku. To wszystko wymaga czasu i poświęcenia. Nagrodą jednak za wysiłek będą wasze wspólne rowerowe wycieczki i zazdrosne spojrzenia innych rodziców, bezskutecznie popychających swe pociechy kijami wetkniętymi za siodełka.
Też przeżyłeś ciekawą przygodę, odkryłe(a)ś nową trasę? Podziel się wrażeniami z innymi, napisz do nas.

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (50)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Klikając "wyślij", akceptujesz regulamin dodawania opinii.
zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

wydarzenia - imprezy i szkolenia

+ dodaj

Porady rowerowe

zobacz więcej »

Szlaki rowerowe

Znajdź trasę rowerową

Turystyka rowerowa

zobacz więcej »