• Kino
  • Mapa
  • Ogłoszenia
  • Forum
  • Komunikacja
  • Raport
Skopiowano

Nauka jazdy na rowerze, pierwsze próby

Krzysztof Kochanowicz
10 maja 2011 (artykuł sprzed 11 lat) 
Opinie (50)

Stare rowerowe przysłowie brzmi: "Jak się nie przewrócisz, to się nie nauczysz... jeździć". Z pewnością każdy z nas, kto nauczył się jeździć na rowerze pamięta swoje poprzecierane łokcie i kolana. Twój maluch na szczęście może uniknąć takich doświadczeń. Wszystko zależy od Ciebie, nauczyciela, który dobierze odpowiednie metody by jazda stała się przyjemna, a przede wszystkim bezpieczna.



Od czego zacząć?

1. Zadbaj o bezpieczeństwo

Gdy byłem dzieckiem o ochraniaczach na ręce, łokcie, kolana, czy głowę mogłem jedynie pomarzyć. W dzisiejszych czasach, to norma. Świat się zmienia i chcąc wyjść mu naprzeciw warto zadbać o bezpieczeństwo. Na pierwsze lekcje nauki jazdy na rowerze warto zaopatrzyć malca w ochraniacze i kask. To ważne, bo już po pierwszym upadku dziecku może przejść ochota na dalszą naukę jazdy.

Nie ma znaczenia, czy wychodzisz z malcem na rower na chwilę, czy na kilka godzin. Zawsze warto pamiętać o ochronie głowy. Dziecko powinno wyrobić w sobie nawyk zakładania kasku za każdym razem, zanim wsiądzie na rower. Najlepiej samemu świeć przykładem jeżdżąc w kasku. Wybierając odpowiedni model "ochraniacza" na głowę, warto wziąć pod uwagę kilka aspektów. Najtańszy kask rowerowy to wydatek około 30 zł. Lepiej jednak nie oszczędzać na bezpieczeństwie dziecka. Renomowani producenci dbają też o takie udogodnienia, jak osłona na pasku, dzięki której nie przytrzaśniesz maluchowi skóry pod brodą (a taki ból potrafi skutecznie odebrać chęci na rowerową wycieczkę), łatwo regulowany obwód wewnętrznej części, dzięki któremu nie będziesz musiał ca chwilę kupować nowego kasku, a także pewne i wygodne paski do zapięcia. Taki profesjonalny i bezpieczny kask dla dziecka to wydatek ok. 100 złotych.

2. Kup malcowi odpowiedni rower

Zapomnij o rowerze górskim czy bmx-ie. Na dobry początek maluch musi nauczyć się wsiadać na rower i z niego zsiadać. Dlatego spraw mu dwukołowca, ale dobrze dopasowanego! Nie takiego, jaki swoim dzieciom kupują oszczędni rodzice. Przecież dla siebie nie wybrałbyś roweru o rozmiarach XIX-wiecznego bicykla. Dziecko musi, siedząc na siodełku, dosięgać stopami ziemi. Inaczej każda podbramkowa sytuacja skończy się dla niego upadkiem. A im wyżej siedzi, tym boleśniejsze czeka go spotkanie z ziemią.

3. Nauka równowagi, ale bez kijka przy siodle i bocznych kółek!

Jak już wybierzesz odpowiedni rower dla swojej pociechy, to zacznij od odkręcenia pedałów i zdjęcia łańcucha. Tak, tak, to nie żart! Na początku nich malec odpycha się stopami i łapie równowagę. Zdziwisz się, jak szybko zgra się z rowerem. Nie odchodź jednak ani na krok. Musisz być cały czas obok ćwiczącego szkraba. Bo nawet jeśli mały rowerzysta szybko nauczy się ruszać, może mieć problem z zatrzymaniem, gdy akurat zacznie zjeżdżać z górki.

Jeśli nie chcesz niczego demontować, poszukaj dwukołowca bez pedałów, bardzo wygodnego do nauki jazdy. Jak zauważyłem, takim właśnie sposobem uczą swe dzieci jeździć czy to Duńczycy, czy Holendrzy, czyli w krajach gdzie więcej jest rowerów niż ludzi. Na naszym rynku "pojazdów" takich jest coraz więcej, ale nie są one tak popularne jak u naszych zachodnich sąsiadów.

Tak, czy siak - nie wtykaj żadnego kija za siodełko, ani nie doczepiaj bocznych kółeczek! Co z tego, że niegdyś Ciebie tak uczono jeździć? To metoda jeszcze z czasów naszych pradziadów. Od tego czasu technika i nauka poszły do przodu, dlatego warto byłoby skończyć z tymi archaicznymi metodami. Swoje dziecko potrzebuje więcej samodzielności. Wetknięty kij za siodełko i kazanie maluchowi pedałować, gdy trzymasz za ten kij wcale tego nie uczy. Wręcz przeciwnie. Podobnie jest z  doczepianymi do tylnego koła dwóch kółeczek bocznych, które teoretycznie mają pomagać dziecku w utrzymywaniu równowagi na rowerze. W praktyce jednak zmuszają malucha do nieustannego balansowania ciałem, ponieważ rower i tak kiwa się na boki. Jeśli dziecko samo łapie i utrzymuje równowagę, a także odpycha się i rusza bez wywrotek, dodatkowe kółeczka - podobnie jak wetknięty za siodełko kij - będą mu tylko przeszkadzać. Pamiętaj, dwa kółka rozwijają poczucie równowagi, uczą koordynacji ruchów oraz poprawiają kondycję i dodają pewności siebie.

4. Nauka hamowania

Na koniec, zadbaj o to, by mały kolarz potrafił zatrzymać swój pojazd. Na zmontowanym już w całość rowerze pokaż maluchowi, gdzie są hamulce i jak działają. Ale ostrożnie! Nawet, gdy dziecko już opanuje ich obsługę, nie spuszczaj go ani na moment z oka. W sytuacji zagrożenia mały rowerzysta albo zapomni o hamulcach, albo zaciśnie je tak, że wyleci przez kierownicę. Dlatego bądź wciąż obok - nawet jeśli oznacza to bezustanne bieganie za kilkulatkiem pędzącym po podwórku. To wszystko wymaga czasu i poświęcenia. Nagrodą jednak za wysiłek będą wasze wspólne rowerowe wycieczki i zazdrosne spojrzenia innych rodziców, bezskutecznie popychających swe pociechy kijami wetkniętymi za siodełka.

Opinie (50) 5 zablokowanych

  • a kto z Was miał kaski i choraniacze jak się uczył jeździć?? (3)

    ;]

    • 56 3

    • Pamiętam, że jak wracałem do domu z zdartymi i zakrwawionymi kolanami (2)

      po jeździe na rowerze to jeszcze dostawałem manto od mamy za dziury w spodniach :)

      • 13 3

      • a czym to manto dostawales? (1)

        kablem od zelazka? czy pasem ojca do ostrzenia brzytwy?

        • 1 13

        • żelazkiem od kabla

          • 25 0

  • Dzięki Mamo- kocham Cię:) (7)

    Moja Mama kopała mnie w kostki jak tylko chciałem sie podeprzeć- wynik: nauczyłem sie jeździć w trzy dni:)

    • 26 13

    • w głowę też Cię kopała (2)

      jak się uczyłeś i zasypiałeś?

      • 15 3

      • Długo nad tym myślałeś co napisać? (1)

        Przynajmniej nauczyła mnie być twardym i szybko dochodzić do celu, fajtłapo jedna

        • 4 12

        • nie, po prostu szybko chciała mieć cię z głowy

          • 5 0

    • gruba metoda, chyba nie będę próbował na swoim Synku,

      • 8 1

    • Czeba twardym być, nie mientkim

      Ciekawa metoda :) Wybrubuję na siostrze, przyda jej się

      • 4 0

    • (1)

      Swoje dzieci też będziesz tak uczył?

      • 6 0

      • Nie:)

        ale ja jakiejś taumy z tego powodu nie mam

        • 1 1

  • W głowę zachodzę

    Jak ja się nauczyłem jeździć, bez tego całego sprzętu, na rowerze po starszej siostrze? Myślę, że dzieci nie potrzebują żeby traktować je jak idiotów - potem samodzielności potrafią uzyskać prze trzydziestką...

    • 32 1

  • Bez obtartych łokci i kolan!? (6)

    Biedne dzieci, kastruje się je z możliwości normalnego dorastania. Co to za dzieciństwo bez obdartych łokci, zdartych kolan, wiecznych strupów tu i tam?

    Rodzice, opamiętajcie się, dajcie dzieciom ŻYĆ i uczyć się na WŁASNYCH błędach.

    • 47 8

    • (5)

      niedługo UE zobowiąże do zabierania dzieci rodzicom jeśli nei zakładają kasków. Oczywiście kaski musą miec certyfikat wydawany przez urzedników. A takie kaski w Polsce będzie produkować/sprowadzać koleżka z peło

      • 11 7

      • nawet tu politykujesz - biedaku (3)

        w lodówce też masz podział sejmowy na opozycję i koalicję, czy PełOmidory trzymasz najniżej, a PiStacje na lodówce, bo to najwyżej i najgodniej?

        • 10 3

        • (2)

          po prstu wkurza mnie , ze polityka i urzednicy coaraz czesciej dobiera sie do mojego zycia i otoczenia

          • 4 2

          • to się wyprowadź do afryki na pustynię bedziesz miał spokój! (1)

            • 4 2

            • a przedmowca za to bardzo lubi, jak ktos "madrzejszy" ograniczy mu wszystko przepisami, wtedy czuje sie "bezpieczny", brawo! :)

              • 2 1

      • powiedział co wiedział...

        ...leszcz.

        • 0 1

  • z otarciami

    nauczylem sie jedngo dnia jezdzic na rowerze - bo chcialby to powstarzac ? :)

    • 5 1

  • o co chodzi? (1)

    "Swoje dziecko potrzebuje więcej samodzielności. Wetknięty kij za siodełko i kazanie maluchowi pedałować, gdy trzymasz za ten kij wcale tego nie uczy. Wręcz przeciwnie."

    Jak nie chce, to i tak nie będzie pedałować. A sporo dzieci potrzebuje wsparcia na początku, i ten TATA na końcu kija jest właśnie tym wsparciem.
    Nie pcha, lekko.
    pilnuje równowagi, a potem trzeba puścić.
    Pamiętam do dzisiaj swoje zdziwienie jak stwierdziłem, ile to przejechałem sam, a tata stoi daleko. I poczułem się pewniejszy siebie;-)

    • 34 4

    • Właśnie, że bez kijka!

      Też próbowałem z kijkiem i zero postępów. Kolega poradził aby lekko przytrzymywać za kaptur czy kurtkę. Nauczył się chłopaczek w 2 dni. Kij tylko wytrąca go z równowagi bo człowiek zamiast dać mu balansować wywija tym kijem na lewo i prawo. Dodatkowo kij stanowi dodatkowe ramię, które utrudnia złapanie równowagi.

      • 4 1

  • Dzieci, a rowery... (2)

    Hmmm, uważam, że ten nowy wynalazek jest skuteczny.
    Nieraz kij, czy boczne kółka są zbędne...

    Pierwszy mój syn nauczył sie jeździć na rowerze z moją pomocą. Przez kilka dni podtrzymując go za kij w końcu załapał o co w tym chodzi, jednak nie obeszło się bez wywrotek i ... zszywanej brody ;-/
    Drugi, młodszy o rok widząc, że ten starszy już jeździ sam, samodzielnie podjął temat i chcąc nadążyć za starszymi dziećmi sam nauczył się jeździć i to od razu na dwóch kółkach! Nawet nie zdążylismy z żoną zaproponować nauki jazdy, a ten już śmiga. A co lepsze lepiej mu to wychodzi od swego starszego brata !

    • 19 0

    • (1)

      Bo dzieci w ogóle uczą się przez naśladowanie.
      jak mają od kogo, kto jest na tym samym etapie, uczą się jakoś tak cudnie i same, a jak dzieciak to jedynak, a rodzice nie tylko nadopiekuńczo izolują je od zagrożeń, a do tego sami nie stanowią wzoru, tu np. nie jeżdżą rowerem,
      to rośnie kolejny gorzej przystosowany. I sama metoda uczenia ma chyba wtórne znaczenie.

      Znając te wszystkie teorie, że najlepsza hulajnoga, mojemu synowi zrobiłem rowerek i z łańcuchem, i z kółkami, i z kijem. Za to piękny, z dzwonkiem, bagażnikiem, gadżet taki. I za to jeszcze ostre koło. Dzieciak lubi go, ale jeszcze jest za słaby by napędzać pedałami, ale jak go dać na asfalt i mu pomóc wystartować, to jeździ jak najbardziej samodzielnie. Niestety, wciąż jeszcze najczęściej w kółko, bo kierowanie idzie mu gorzej niż pedałowanie. Ale i tak założę się że nauczy się szybciej niż inni dwulatkowie, bo ja przy nim jeżdżę codziennie, a i mamę (niechętną, bo niestety b. leniwą) zmuszam kiedy się da.

      • 6 1

      • a i jeszcze: kask ma droższy i lepszy niz cały rower. i nie wsiądzie przy mnie na rowerek bez kasku, nawet po domu. Nie wolno mu.

        • 6 1

  • moim zdaniem najwiekszym problemem jest BRAK MIEJSC do nauki- i nawet chodniki sa krzywe, dziurawe (3)

    moje dziecko sie szybko zniechecalo do roweru,jak tylko wpadalo w te dziury..a na 1 boisku na Fikakowie zazwyczaj graja starsi w pilke, wiec nawet nie ma co marzyc, zeby tam dziecko zabrac, chyba ze w niedziele o 8 rano...

    • 24 4

    • ja nauczyłam się jeździć na drodze polnej i po trawie. (2)

      byłam takim małym kozakiem.

      • 10 0

      • no tak, ale kiedys to my-dzieci bylismy wogole jacys "twardsi" (1)

        :)

        • 3 2

        • jacy tam "twardsi", po prostu normalni i nie tak strasznie rozpieszczeni

          Nie dziurawy chodnik jest tu problemem. To bardziej kwestia tego jak się wychowuje dziecko, jakie wzorce widzi i naśladuje nasza pociecha...

          Przecież jakby dzieciak naprawdę miał ochotę jeździć na rowerku to żadne dziury by mu w tym nie przeszkadzały.

          PS. Co takiego specjalnego jest potrzebne do nauki jazdy na rowerze według współczesnej matki?

          • 7 1

  • tylko nie prowadzajcie dzieci na ściezkach rowerowych (4)

    -bo dziwi mnie dumna mama albo tata który prowadzi dzieciaka w wózku na ścieżce rowerowej, już nie wspomnę o nauce jazdy dzieci na rowerkach które nie jednokrotnie mają nie skordynowane jeszcze ruchy i potrafią zjechać z tor jazdy prosto pod koła.

    • 21 3

    • (3)

      to zwolnij i bądź ostrożny, to jest jak nauka jazdy na drodze.

      • 4 9

      • zdrowy rozsądek nakazuje opiekę nad dzieckiem... (2)

        i niewystawianie go na zbyteczne niebezpieczeństwo o czym wielu rodziców zapomina.
        Dzieci nie ( tak jak często ich rodzice ) nie mają wyrobionego zwyczaju sprawdzania czy rozpoczynany manewr np skrętu w lewo nie spowoduje zajechania komuś drogi - wtedy nawet 10km/h - wystarczy żeby dziecku stała się krzywda.
        Poiza tym komu przeszkadza dziecko na chodniku jadące na małym rowerku?

        • 10 0

        • no i zalezy jak uczeszczana sciezka rowerowa, my jezdzimy taką na stogach, bo mlody moze soie szybko bezpiecznie popedalowac a ja za nim draluje na piechote z wozkiem i siostrzyczka :)

          • 0 4

        • Nikomu nie przeszkadza na chodniku, bo dziecko do lat 7 na rowerze pod opieką dorosłego to z punktu widzenia prawa pieszy i wlasnie po chodniku powinno sie poruszać.

          Jeszcze tylko tego brakuje, żeby brzdące na 3 kołowych rowerkach plątały się po DDRach po ĸtórych ludzie zauwają rowerami 30km/h do pracy.

          • 6 0

  • dla chcacego nie ma nic trudnego,
    nie wazne na jakim sprzecie, z kijem czy bez itp wazne zeby rodzicom sie CHCIALO uczyc dziecko i poswiecac mu czas!!!

    a co do rowerkow bezpedalowych, to owszem ucza rownowagi, ale nie ucza pedalowac ,nie wyrabuiaja miesni,nie ucza hamowania i dla 2latka nie jest to sprzet ok, bo moj byl dumny ze jako 2 latek sam pedaluje i nikt nie musi go pchac(rowerek z bocznymi kolami) teraz ma 3 i smiga jeszcze z kolkami, ale fakt teraz pewnie juz moglby bez kolek sie szybko nauczyc tylko mi pasuje ze jedzie wolniej, bo to rowna sie bezpieczniej, jak bysmy tylko do plazy smigali sciezka to fajknie na 2, ale jak sie krecimy po osiedlu...to puki co 4
    no i na klasyczny,m rowerze nie wydaje sie tyle na buty :)

    • 9 3

1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

Rowerowy Potop AZS

zawody / wyścigi, rajd / wędrówka, impreza na orientację

MTB Maraton Gdańsk

zawody / wyścigi

Rowerowy Potop AZS

zawody / wyścigi, rajd / wędrówka, impreza na orientację

Znajdź trasę rowerową

Ogłoszenia polecane

Forum