rowery

stat

Maraton szosowy pt. KaszebeRunda 2015

KaszebeRunda, to nie tylko rozkosz dla ciała i ducha, ale także i podniebienia!

Tyle lat, ile startuje słynny Maraton Rowerowy KaszebeRunda, tyle też razy mieliśmy okazję sprawdzić swoje możliwości na różnorodnych trasach, a także zasmakować wybornych specjałów regionalnych serwowanych podczas bufetów. W tym roku liczba uczestników przekroczyła 2 tysiące, co świadczy, że organizatorzy - Stowarzyszenie RowerOver naprawdę zasługuje na złoty medal!



Tegoroczna trasa rowerowego maratonu przebiegała przez dziesięć gmin. W ośmiu miejscowościach dla kolarzy przygotowane zostały regionalne bufety kolarskie z kaszubskimi przysmakami i elementami rdzennego folkloru. Wśród wykwintnych kaszubskich dań chwalono wędzonego pstrąga, przepyszne naleśniki z rodzynkami, a także ciasto z rabarbarem, mmmm pycha! Wśród atrakcji czekających na trasie, uczestnicy mogli liczyć również na świetny doping! Przy kaszubskich przygrywkach orkiestry każdy z uczestników ostatnie wzniesienia pokonywał bez zsiadania z roweru!

Z roku na rok, impreza przyciąga coraz więcej ludzi. Na trasie mamy okazję spotykać przyjaciół, znajomych, jak również poznać wielu wspaniałych ludzi, których łączy ta sama pasja - rowery, rekreacja, podróże. Warto dodać, że w maratonie KaszebeRunda wynik był kwestią drugorzędną. Formuła rajdu pozwala każdemu poczuć się zwycięzcą nad dystansem i jest niecodzienną szkołą charakteru. Nie ma ostatecznej klasyfikacji wyników, ani pojedynczego tryumfatora. Każdy, kto dojechał do mety, otrzymał taką samą nagrodę w postaci pamiątkowego medalu i odpowiedniego dla trasy tytułu naukowego. Ten, kto przejechał najdłuższą, ponad 200 km trasę został uhonorowany dyplomem profesora, osoby które wybrały się na połowę tego dystansu otrzymywały tytuł doktora, a za pokonanie najkrótszego był magister.

Trasy Kaszebe Runda są wytyczone przez najpiękniejsze rejony naszego województwa przecinając malownicze lasy Wdzydzkiego i Zaborskiego Parku Krajobrazowego a także Bory Tucholskie. Są bardzo dobrze oznakowane oraz zabezpieczone pojazdami technicznymi. Do dyspozycji uczestników jest pomoc serwisu w razie usterek oraz ratowników medycznych, którzy służą pomocą w razie ewentualnych wypadków na trasie.

Nasze wrażenia:

W poprzednich edycjach startowaliśmy i na trasie najkrótszej i tej najdłuższej, jednak naszą ulubioną, a zarazem optymalną jest trasa na 125 km, która tym razem pokonujemy w tempie rekreacyjno- sportowym. Czyli trochę szybkiej jazdy i trochę relaksu na punktach żywieniowych. Tego pięknego dnia jedyną przeciwnością jest wiejący w twarz wiatr, który daje się we znaki w otwartych terenach. Pierwsze kilometry z tego powodu stanowią ciężką przeprawę przez pola. Nogi zdają się być cięższe, a rozgrzewka przed całą trasą karkołomna. Pokrzepia nas jednak fakt, że już po niespełna 30 km, zatrzymujemy się na pierwszym przystanku w Borsku.

Zbliżając się do punktu, widzimy z daleka grupę rowerzystów, chętnych do zasmakowania specjałów i wyrobów lokalnych gospodyń. I my nie omieszkamy spróbować jajecznicy i swojskiego chleba ze smalcem i ogórkiem małosolnym. Te wyroby smakują lepiej na świeżym powietrzu. Nie ma nic przyjemniejszego niż spałaszowanie specjałów kaszubskich w tak licznym gronie pozytywnie zakręconych ludzi, uczestniczących w maratonie. Delektując się smakiem, obserwujemy, że to nie tylko wyścig kolarzy i amatorów rowerów górskich, ale też oryginalnych dwuśladów takich jak tandemy czy tzw. poziomki. Myśl o dobrej zabawie napawa nas entuzjazmem na dalszą drogę.

Najedzeni i napojeni, w pełni sił ruszamy w dalszą drogę. Tym razem wiatr już nie przeszkadza, tak jak wcześniej i staje się on wręcz przez nas niezauważalny. Naszą głowę zajmuje dobre towarzystwo oraz piękne otoczenie lasów kaszubskich. Nawet nie odczuwamy, jak odcinkami osiągamy prędkość 30km/h. Mimo tego mijają nas grupy innych uczestników lub indywidualnych zawodników, którzy pokonują trasę z zamierzeniem pokonania swojego rekordu życiowego.

Bardzo pozytywnie zaskakuje nas fantastycznie przygotowana trasa i grono pracowników na motocyklach i w samochodach technicznych oraz Ochotnicza Straż Pożarna, czuwający nad planowym i bezpiecznym przebiegiem maratonu. Ci wszyscy ludzie, jak również okoliczni mieszkańcy, zagrzewają nas do zabawy i napawają energią do dalszego pedałowania.


Następny bufet pojawia się już po kolejnych 17 km w miejscowości Leśno. Niezbyt znużeni i jeszcze pełni po obfitym bufecie w Borsku, postanawiamy pozdrowić innych uczestników i gospodynie obsługujące punkt gastronomiczny i pomknąć dalej w kierunku mety. Z siodełek widzimy, że ominęły nas wypieki i inne przysmaki, zatem oddalając się od Leśna, już żałujemy, że nie przystaliśmy choć na chwilę. Dalsza droga rekompensuje nam jednak ten niedosyt, a my w pełni sił pedałujemy przyjemnie gładkim asfaltem wśród malowniczych terenów lasów i pól, napotykając na nieliczne wzniesienia, które powodują zwolnienie tempa i zadyszkę. Wszyscy jednak mamy pozytywne nastawienie, bo jak wiadomo, aby móc cieszyć się zjazdem, trzeba najpierw zaliczyć podjazd.

KaszebeRunda 2015
KaszebeRunda 2015 fot. Krzysztof Kochanowicz [Trojmiasto.pl]


Trasa wydawałaby się monotonna, ale okazuje się, że jest bardzo przyjemna, głównie z uwagi na piękną pogodę oraz wszechobecną zieleń i śpiew ptaków. Nawierzchnia jest jak najbardziej przyjazna dla naszych rowerów, a ubytki w postaci dziur lub wypiętrzeń są skrupulatnie oznakowane neonową farbą, dzięki czemu możemy omijać przeszkody, oszczędzając rower i nasze siły.

Na 57 km całego okrążenia mijamy rozwidlenie drogi na trasę 195km i 125 km. Podążamy prosto za pomarańczowymi strzałkami, wskazującymi kierunek naszej trasy. Nie bardzo zdążyliśmy zgłodnieć i zapomnieć o pominiętym bufecie, bo naszym oczom ukazuje się kolejne oznakowanie, świadczące o zbliżającym się punkcie gastronomicznym. Już po 12 km przejazdu, zajeżdżamy do miejscowości Sominy, gdzie nie odmawiamy sobie pysznych wypieków i ciepłej herbaty. Zimny wiatr bowiem, trochę zmroził nam twarze, a ciepła herbata smakuje lepiej niż zazwyczaj. Tu odpoczywamy trochę dłużej, aby mieć siły na pokonanie całej trasy. Jesteśmy mniej więcej na półmetku.

Wymieniamy wrażenia z innymi uczestnikami maratonu i po chwili ruszamy w drogę. Tuż za pierwszym zakrętem czeka nas spore wzniesienie, na którym rozgrzewamy nogi po postoju. Trzeba przyznać, że przejechany dystans daje się już nam we znaki i zaczynają boleć mięśnie. Niestrudzeni jednak tym odczuciem, nie mamy wątpliwości, że do mety dojedziemy. Liczy się pozytywne nastawienie i ludzie nas otaczający. Wszyscy nawzajem się dopingują i pozdrawiają na trasie.

Niesamowicie miłym akcentem są również formacje muzyczne, które napotykamy po drodze. Szczególnie otuchy dodaje nam zespół przygrywający kaszubskie pieśni na bębenkach, wiolonczeli i skrzypcach w trakcie kiedy pokonujemy niezbyt stromy, ale długi podjazd, który jest dla nas wyzwaniem przy już odczuwalnym zmęczeniu. Kawałek dalej spotykamy rodzinę z dziećmi, którzy wydają się być niestrudzeni w pokonywanym, krótszym dystansie.

Po 8 km od ostatniego przystanku, w miejscowości Studzienice, spotykamy się na rozwidleniu trasy, gdzie napotykamy rowerzystów, którzy zjeżdżają ze sztandarowej, najdłuższej pętli. Odtąd zaczynamy mieszać się i wspólnie dojeżdżamy do Półczna. Kolejnej stacji z kaszubskimi specjałami. Nie wszyscy kolaże zatrzymują się tu, aby odsapnąć i zasmakować specjalnie przygotowane przysmaki. My jednak nie możemy się oprzeć - mmm, tym razem kusimy się na lody.

Stąd czeka nas jeszcze 40 km drogi do mety. W Półcznie dołączają do nas jeszcze uczestnicy z trasy liczącej 65 km i już w większym gronie powoli docieramy do finiszu. Pogoda trochę się załamuje, niebo zasłaniają ciężkie chmury, ale definitywnie deszcz nas jeszcze oszczędza, czego tak się obawiamy. W dobrych nastrojach, choć już mocno zmęczeni pokonujemy kolejne kilometry. Mimo tak wielu uczestników, spotykanych po drodze, w końcu w lesie znajdujemy się sami. Tym razem jedziemy w ciszy, by w pełni delektować się odgłosami natury, która nas otacza. Chwilę później osiągamy kolejny cel. Tym razem, witają nas mieszkańcy gminy Sulęczyno. Na bufecie dominuje folklor i tradycyjne barwy. Panie obsługujące bufet są pięknie i odświętnie ubrane w suknie kaszubskie. Częstują nas chlebem ze smalcem, pysznymi ogórkami małosolnymi oraz najlepszymi na świecie plackami o nazwie "ruchanki", które najlepiej smakują z domowymi powidłami. Od jednego z uczestników maratonu słyszę: "Przyjechałem tu specjalnie po to, aby skosztować tych słynnych placków". My także dołączamy się do słów uznania! Zanim wyruszamy w drogę korzystamy jeszcze z masażu, który wydaje się być zbawieniem dla zmęczonych nóg lub obolałych pleców.

Sam koniec jest już łatwiejszy do pokonania, zdecydowanie lepiej jedzie się ze świadomością, że niewiele kilometrów zostało nam do pokonania. Wiemy o tym, że czeka nas jeszcze jeden bufet w Stężycy, ale zastanawiamy się jeszcze czy damy radę zmieścić więcej smakołyków. Droga jest dość kręta z licznymi pagórkami, ale piękne widoki rekompensują nam zmęczenie i ból mięśni. Pewności siebie dodają jednak uśmiech i pozdrowienia mieszkańców, którzy kibicują nam z drogi.

Już po 14 kilometrach po ostatniej przerwie, mijamy bufet w Stężycy i jedziemy dalej w stronę Kościerzyny. W końcu docieramy do mety, znajdującej się na kościerskim rynku. Otrzymujemy medale oraz upominki i gratulacje po kończonym maratonie. Wszyscy czujemy się wycieńczeni, ale szczęśliwi, bo pokonując swoje słabości, osiągamy kolejny sportowy sukces, który sobie obraliśmy za cel. Bez cienia wątpliwości, dziękujemy organizatorom - RowerOver za cudownie spędzony czas oraz bardzo dobrze zorganizowaną imprezę. Chwile wątpliwości, które dopadały nas po drodze były tylko motorem do walki z własnymi słabościami. Widząc tak profesjonalną obsługę - Policję, Ochotniczą Straż Pożarną oraz Ratowników Medycznych zabezpieczających skrzyżowania i ruchliwe drogi, okolicznych mieszkańców oraz osoby obsługujące bufety, po członków RowerOver, którzy dali z siebie wszystko, aby ten ostatni dzień maja był udany i pozytywnie zapamiętany na nadchodzący rok... jesteśmy pewni, że nie zabraknie nas na kolejnym maratonie.

Autor relacji: Małgorzata Kment [GR3miasto]

Do zobaczenia już pod koniec sierpnia na Maratonie Kociewie Kołem 2015 !



GALERIA ZDJĘĆ; autor: Beata Zarach

Wyniki z KaszebeRunda 2015

Więcej informacji na stronie organizatora imprezy:

Stowarzyszenie RowerOver
81-771 Sopot, ul. Grunwaldzka 52 / 19
tel. +48 501 19 36 46
e-mail: andrzej@golebiowski.info

opracował:
Też przeżyłeś ciekawą przygodę, odkryłe(a)ś nową trasę?
Podziel się wrażeniami z innymi, napisz do nas: rowery@trojmiasto.pl.

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (9)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

wydarzenia - imprezy i szkolenia

+ dodaj

Porady rowerowe

zobacz więcej »

Szlaki rowerowe

Znajdź trasę rowerową

Turystyka rowerowa

zobacz więcej »