rowery

stat

Kolarze przejechali z Warszawy do Gdańska dla hospicjum

Ekipa gotowa do startu spod warszawskiego hotelu.
Ekipa gotowa do startu spod warszawskiego hotelu. Babskie Kręcenie

350 km po drogach krajowych na rowerach szosowych - taki dystans w ubiegłą sobotę, 15 czerwca, pokonali kolarze ekipy "Babskiego Kręcenia". Pomysł przejechania drogi z Warszawy do Gdańska w ciągu jednego dnia miał być pierwotnie potraktowany wyłącznie jako sprawdzenie samych siebie. Postanowiono jednak połączyć przyjemne z pożytecznym i realizacją akcji wspomóc pomorskie hospicja.



O przygotowaniach do akcji pisaliśmy na portalu w zeszłym miesiącu: Rowerami z Warszawy do Gdańska dla hospicjum. Mimo że wydarzenie i zadanie, jakie obmyślili sobie kolarze nie należało do najłatwiejszych, zainteresowanie uczestnictwem było bardzo duże. Z uwagi na przepisy ruchu drogowego kolarze nie mogli jechać w większej grupie niż 15 osób naraz. W wydarzeniu wzięło udział około 30 osób, zatem konieczne było uformowanie dwóch peletonów, które spotykały się w ustalonych wcześniej punktach.

Przejazd w liczbach



Peletony ruszyły o godzinie 5:10 spod hotelu w samym centrum Warszawy.
Postoje na trasie odbywały się kolejno w następujących miejscowościach:

78. km Płońsk (Orlen)
135. km Sierpc (Orlen)
189. km Brodnica (Shell/McDonald)
234. km Kisielice (Lotos)
266. km Kwidzyn(Hospicjum)
313. km Tczew (Orlen)
350. km Gdańsk!

Średnia prędkość pedałowania całej grupy to około 30,5 km/h, co daje w sumie ponad 11,5 godziny kręcenia korbą. Do tego należy doliczyć postoje. Gdańska Złota Brama została zdobyta około godz. 20.

- Dzięki przejazdowi uzbieraliście dla nas 2300 złotych - powiedział Tomasz Morus, dyrektor hospicjum w Kwidzynie. - Otrzymaliśmy również pomoc materialną w postaci kostki betonowej, obrzeży chodnikowych oraz narzędzi ogrodowych. Ich wartość to około 5000 złotych. Kwidzyńskie Towarzystwo Przyjaciół Chorych jest organizacją pożytku publicznego, prowadzącą Hospicjum Kwidzyńskie im. św. Wojciecha, a nasza działalność finansowana jest właśnie z takich akcji. Dlatego popieramy je z całą stanowczością i serdecznie dziękujemy całej ekipie organizacyjnej.
Poza samym przejazdem ekipa "Babskiego Kręcenia" w ramach pomocy hospicjum w Kwidzynie zorganizowała zbiórkę żywności oraz środków czystości i materiałów opatrunkowych. Uzbierano i przekazano całe auto darów.

Logistyka



Każdy z uczestników długodystansowego przejazdu musiał na własną rękę dostać się do Warszawy. Część osób wraz z rowerami zapakowała się w auta z dachowymi mocowaniami, inni po pracy wsiedli w pendolino, a pozostałym udało się znaleźć przejazd za pomocą serwisu blablacar - co w przypadku podróży z rowerem nie było wcale takie oczywiste.

Większość kolarzy zarezerwowała bilety z wyprzedzeniem. Z kolei ci, którzy zdecydowali się na wyjazd w ostatniej chwili, mieli prawdziwe wyzwanie logistyczne. We własnym zakresie uczestnicy zapewniali sobie także nocleg i ubezpieczenie. Między peletonami krążyły dwa prywatne auta asekuracyjne, w których można było uzupełnić bidony wodą oraz izotonikiem w razie potrzeby.

- Warszawską wyprawę zaczęliśmy planować już na początku roku - relacjonuje Anna Kłobukowska, pomysłodawczyni wydarzenia i główna organizatorka. - Pomimo tego, że nie zajmowałam się rezerwacją hotelu ani kwestią transportu wszystkich uczestników, pracy było i tak sporo. Trzeba było przeprowadzić rozmowy z hospicjami na temat potrzeb, poszukiwać sponsorów i darczyńców, którzy zechcą przekazać dary lub wesprzeć samych kolarzy podczas jazdy. Nie było to łatwe - niektóre rozmowy, nawet trwające po kilka miesięcy, ostatecznie kończyły się fiaskiem. Dla odmiany jednak trafiały się także krótkie, konkretne i bardzo owocne dyskusje.
Jak wskazuje organizatorka, ogromny wkład w powodzenie akcji mają Przemysław BlachJarosław Potyrała. Dzięki ich zaradności i zaangażowaniu grupa mogła pojechać starannie zaplanowaną trasą z postojami w odpowiednich odstępach czasowych, a to dopiero początek ich "listy zasług".

Dzień idealny



To był idealny dzień na tak długą wyprawę. Słońce do godziny 12 było delikatnie przysłonięte chmurami, temperatura nie przekraczała 25 stopni, a umiarkowany wiatr delikatnie wspomagał całą ekipę. Upragnionym postojem po upalnym popołudniu miał być dla kolarzy punkt regeneracyjny przygotowany przez hospicjum w Kwidzynie w ramach podziękowań za zorganizowanie tak dużej akcji i chęci przekazania środków właśnie na pomoc ich podopiecznym. Dyrektor hospicjum postarał się o stół nakryty do syta, aby każdy mógł zregenerować siły. Sukcesem całej grupy, jak mówi jedna z organizatorek, jest to, że nikomu nic się nie stało. Żadnych wypadków, omdleń i prawie żadnych "kapci". "Prawie", bo statystykę niełapania gum popsuł jeden z kolegów tuż przed Gdańskiem. Mimo to jedna popsuta dętka na 350 km to właściwie nic!
Bufet przygotowany przez hospicjum w Kwidzynie.
Bufet przygotowany przez hospicjum w Kwidzynie. M.Mostek/trójmiasto.pl


Do akcji włączyli się sponsorzy, którzy przekazali pomoc finansową i materialną dla hospicjum. Za pośrednictwem przedsięwzięcia wpłaty przekazali Balticon, Tawerna Gdynia, Baltona, Saltus Ubezpieczenia oraz GetResponse. Przelewy wpłynęły też od osób prywatnych - uczestników wyjazdu. Z kolei gdański Leroy Merlin przekazał hospicjum materiały do wyposażenia ogrodu.

Połączenie się dwóch peletonów na mecie.
Połączenie się dwóch peletonów na mecie. fot. Mariusz Mostek/trójmiasto.pl

Kolejna podobna akcja planowana jest na wrzesień tego roku.
Masz dla nas temat? Chcesz podzielić się swoimi spostrzeżeniami?
A może przeżyłe(a)ś ciekawą przygodę, odkryłe(a)ś nową trasę? Napisz do nas: rowery@trojmiasto.pl.

Opinie (11) 1 zablokowana

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

wydarzenia - imprezy i szkolenia

+ dodaj

Porady rowerowe

zobacz więcej »

Szlaki rowerowe

Znajdź trasę rowerową

Turystyka rowerowa

zobacz więcej »