Kanadyjski podróżnik rowerowy z wizytą w Trójmieście

Gotowy do dalszej trasy, dumnie reprezentujący kanadyjską flagę George.
Gotowy do dalszej trasy, dumnie reprezentujący kanadyjską flagę George. fot. Mariusz Mostek/trójmiasto.pl

George Flock, rowerowy podróżnik pochodzenia kanadyjskiego, podczas swojej wyprawy dookoła świata odwiedził Trójmiasto. Charyzmatyczny i chcący dzielić się swoimi doświadczeniami nomad został zaproszony na przemówienie do Szkoły Podstawowej nr 1 w Żukowie, gdzie udało nam się z nim chwilę porozmawiać.




Kim jest George?



Jak się okazało, George jest w podróży od 2005 roku, odwiedził na swoim rowerze 42 kraje i przejechał ponad 125 000 km. Całe życie - do momentu podjęcia decyzji o wyruszeniu w podróż wokół globu - pracował na platformach wiertniczych w Kanadzie, równocześnie poświęcając się swojej pasji, jaką był triathlon. Profesjonalne przygotowania do zawodów Ironman oraz Ultraman (trzy razy z rzędu zajmował 2. miejsce w zawodach Ultraman Canada) zbudowały solidną bazę wydolnościową George'a, dzięki czemu mógł on bez problemu zamienić swoje hobby z rywalizacji na zawodach w podróżowanie długodystansowe na rowerze z pełnym ekwipunkiem. Sam o sobie mówi, że jest czarną owcą w rodzinie, ponieważ piątka jego rodzeństwa ukończyła studia i prowadzi stabilne życie w gronie założonych rodzin. On natomiast wybrał życie samotnika, ale bynajmniej nie czuje się samotny! Jest szczęśliwy i wdzięczny za swoje życie, co powtarzał wielokrotnie. Na pytanie o to, ile trwała jego najdłuższa wyprawa, odpowiedział, że cztery lata bez odwiedzania domu, co wywołało wielki szok i podziw wśród uczniów. Z kolei pytany o najbardziej znanego Polaka w Kanadzie udziela stanowczo odpowiedzi - "Wałęsa".

George opowiada uczniom Szkoły Podstawowej nr 1 w Żukowie o swoim życiu i wyprawach.
George opowiada uczniom Szkoły Podstawowej nr 1 w Żukowie o swoim życiu i wyprawach. fot. Mariusz Mostek/trójmiasto.pl

Dlaczego?



To pytanie powraca do podróżnika niczym bumerang w każdym kraju, który odwiedza. Prosto odpowiada, że w jego przypadku było to znudzenie rywalizacją sportową w triathlonie. Pierwszym pomysłem na zamianę hobby, jaki przyszedł mu do głowy, był wylot do Buenos Aires z rowerem i powrót na nim do swojego domu w Calgary w kanadyjskiej Albercie. Dodaje, że była to jego najlepsza decyzja życia i odkąd poczuł przygodę, zaczął odkrywać siebie na nowo. Każdy dzień zaczął dostarczać masę nowych przeżyć, poznawania nowych kultur, ale również problemów i stresu z planowaniem noclegu, warunkami pogodowymi czy czasem nieprzyjaznymi autami. Jedyne, co planował George to trasa, którą miał nagraną na urządzenie GPS. Poza tym każdego dnia nie miał pojęcia, gdzie będzie spał, kogo spotka i jakiego rodzaju trudności napotka. Każdy dzień, jak mówi, to nowa przygoda, każdy dzień rodzi nowe ekscytacje. Twierdzi, że mózg podczas takiej podróży przełącza się w tryb przetrwania, dzięki czemu on sam staje się bardziej uważny na to, czego doświadcza w danej chwili. Pomimo tego, że przeżył już pięć wypadków, z czego jeden był całkiem poważny, George nie zamierza zakończyć swojej wyprawy, póki nie zjedzie całego globu na dwóch kołach.

Klapki okazały się najlepszym obuwiem kolarskim dla George'a.
Klapki okazały się najlepszym obuwiem kolarskim dla George'a. fot. Mariusz Mostek/trójmiasto.pl

Trasa i sprzęt George'a



George przekroczył polską granicę po przejechaniu przez kraje bałtyckie takie jak Litwa, Łotwa czy Estonia. Zgodnie ze swoim harmonogramem jedzie przez osiem godzin dziennie ze średnią prędkością 20 km/h, co pozwala mu na pokonanie 160 km na dzień. Po kilku dniach kręcenia i spania na dziko w namiocie, George planuje dłuższy, dwu-, trzydniowy odpoczynek, szukając noclegu w serwisie www.warmshowers.org. Dzięki uprzejmości innych rowerzystów zarejestrowanych w bazie danych serwisu, George może liczyć na nocleg w konkretnym terminie i miejscu na całym świecie. Kiedy już u kogoś uda mu się zatrzymać, wówczas stara się zaaranżować wystąpienie publiczne i opowiedzieć lub zainspirować kogoś swoją historią. Rower, którym się porusza wraz z całym ekwipunkiem waży około 80 kg i pozwala mu na przetrwanie w dowolnym miejscu od mokrych nizin po góry wnoszące się do 5000 m n.p.m. Co ciekawe, w holenderskim rowerze Georga został zastosowany napęd w postaci paska zębatego zamiast łańcucha.

Pasek zębaty zamiast łańcucha w rowerze George'a.
Pasek zębaty zamiast łańcucha w rowerze George'a. fot. Mariusz Mostek/trójmiasto.pl

Dzięki temu rozwiązaniu napęd jest bezgłośny, nie trzeba go czyścić, smarować i powinien wystarczyć na dłuższy czas niż konwencjonalny łańcuch rowerowy. Po spotkaniu George był już gotowy do dalszej jazdy w stronę Świnoujścia. Dalsza trasa będzie prowadziła przez północne wybrzeże Europy na zachód do Portugalii, skąd zamierza przedostać się do Afryki. Kolejnym etapem jego World Touru będzie przejechanie dzikiego kontynentu z północy na południe, kończąc w Kapsztadzie.

Ruszył. Do końca wyprawy jeszcze minimum dwa lata.
Ruszył. Do końca wyprawy jeszcze minimum dwa lata. fot. Mariusz Mostek/trójmiasto.pl

Dla zainteresowanych George przekazał adres swojej strony, gdzie prowadzi dzienniki z podróży. Aktualne jego plany i trasę możemy znaleźć tutaj.
Masz dla nas temat? Chcesz podzielić się swoimi spostrzeżeniami?
A może przeżyłe(a)ś ciekawą przygodę, odkryłe(a)ś nową trasę? Napisz do nas: rowery@trojmiasto.pl.

Opinie (32) 1 zablokowana

  • gratulacje - ciekawa sprawa z tym paskiem (4)

    • 7 0

    • Ciekawe ale.... (3)

      ja tu widzę przedni napęd tylko z jedną tarczą na korbie. Jak gościu sobie radzi na podjazdach przy wadze samego roweru 80 kg... ???

      • 2 1

      • Piasta wielobiegowa np. Rohloff (14 biegów, zakres przełożeń 526 %) (1)

        • 0 0

        • Tak

          Na drugim zdjęciu widać z lewej strony dwie opancerzone czarne linki sterujące Rohloffa.

          • 0 0

      • Przerzutki planetarne

        Przerzutka jest w piascie - obecnie coraz bardziej popularne glownie w rowerach miejskich. Niestety, wciaz stosunkowo drogie i niewielu serwisantow sobie z nimi radzi.

        • 0 0

  • No dobra, a skąd kasa na wycieczkę? (6)

    Poproszę o szczegóły.

    • 1 17

    • (4)

      Pracował na platformach.
      Kanadyjskich...
      I jest Kanadyjczykiem.
      Raczej 2500zl netto nie zarabiał i raczej ma już emeryturę

      • 12 0

      • Potwierdzasz czy przypuszczasz? (3)

        • 0 7

        • jestes głupi czy tylko udajesz (2)

          • 8 0

          • jedno i drugie (1)

            • 2 0

            • konwersacja typowych, internetowych gamoni

              • 2 0

    • Mama

      Mama dała łosiu. u

      • 1 0

  • Powodzenia !

    • 5 0

  • podszczył się za Dżordża Kanade z monciaka

    • 2 2

  • Jak widac na zdjeciu pojechał chodnikiem ,bo słyszał o najgorszych kierowcach w Trójmiescie ,nie chciał ryzykować zycia (3)

    na ulicy :)

    • 8 4

    • To chyba Żukowo...
      Czyli skupisko fanów starej niemieckiej motoryzacji

      • 2 1

    • Mandat

      I może do Kanady przywiezie pamiątkę z Polski - mandat za jazdę chodnikiem + ew. za brak dzwonka.

      • 5 0

    • Typowy cyklogłupek jakich wielu. Czego się spodziewać po takich obcisłogaciowcach.

      • 0 2

  • Heh, wyprzedzałem go w czwartek w drodze przez Mazury (2)

    Tak mi się wtedy wydawało że to jakiś ultra podróżnik :)

    • 2 0

    • Mogłeś przejachac 20 cm od niego.
      Tak po polsku, dla beki

      • 3 2

    • Zostawiłeś 1,5m odstępu??

      M

      • 2 0

  • No i świetnie! (1)

    Super, że chciał się spotkać z dzieciakami.
    Z pewnością będzie to coś co zapamiętają na długo a może nawet będzie to dla nich inspiracją.
    Warto pokazywać dzieciom, że świat jest wspaniały, ciekawy i że istnieją inne sposoby na życie niż tylko wożenie tyłka w blaszanej puszce na trasie dom-szkoła-kościół.

    • 13 1

    • Myślę, że świat byłby lepszy gdyby nie było czubków myślących 0-1

      • 0 0

  • Hej Polacy co jest??

    DŻordzyk powinien dostać w prezencie nasze najpopularniejsze klapki Kuboty

    • 3 2

  • (2)

    Ale gosciu ambitny. Podziwiam go. Ja to mam problem zeby do pracy 15km jechac a co dopiero taka wyprawa. Gratulucje.

    • 3 0

    • (1)

      Jak tam i z powrotem to robisz wiecej niz ten gosc :)
      On 25km dziennie srednio robi. Przelicz ;)

      • 0 2

      • No dobra ale z jakim obciazeniem :p a ja mam tylko obiad i kanapki w plecaku :p

        • 0 0

  • Szerokości, przyczepności i bezawaryjnej jazdy

    • 0 0

1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

MTB Maraton Luzino
MTB Maraton Luzino
zawody / wyścigi
mar 27
niedziela
Luzino
MTB Maraton Szemud
MTB Maraton Szemud
zawody / wyścigi
kwi 10
niedziela
Szemud
MTB Maraton Łęczyce
MTB Maraton Łęczyce
zawody / wyścigi
maj 8
niedziela
Łęczyce

Znajdź trasę rowerową

Ogłoszenia polecane

Forum