rowery

stat

Jak ubrać się zimą na rower?

Na rowerze jest przyjemnie o każdej porze roku, wystarczy zadbać o odpowiedni ubiór.
Na rowerze jest przyjemnie o każdej porze roku, wystarczy zadbać o odpowiedni ubiór. fot. Krzysztof Kochanowicz/trojmiasto.pl

Sezon rowerowy wcale nie musi kończyć się wraz z nadejściem pierwszych spadków temperatury czy opadów śniegu. Na dwóch kółkach można jeździć przez cały rok; wymaga to od nas jedynie odpowiedniego przygotowania.



Ubierz się ciepło, ale bez przesady!

To prawda, idąc do szkoły czy też do pracy powinniśmy ubrać się tak, aby po wyjściu na zewnątrz było nam ciepło. Odwrotnie jest podczas wykonywania większej aktywności ruchowej zimą, jak np.: jazda na rowerze. Gdy wyjdziemy z domu nie powinno nam być za ciepło, najlepiej gdybyśmy czuli lekkie niedogrzanie. Dlaczego ? To proste - pedałując nasze ciało wytwarza dużo ciepła. Jeśli ubierzemy się, tak jak to robimy na co dzień, po prostu przegrzejemy się. Gdy będziemy ubrani lżej - podczas jazdy ciepło wytwarzane przez nasz organizm i tracone na skutek zimna zewnętrznego zrównoważy się tak, abyśmy mieli prawidłową temperaturę przy skórze.

1. Koszulka, bluza, kurtka, czyli "na cebulkę"

Niezależnie od tego czy na rowerze jeździsz na krótkie czy dłuższe wypady należy unikać odzieży bawełnianej! Warto zaopatrzyć się w ubrania termoaktywne ze specjalnych tkanin "oddychających", które nie wychładzają ciała.

Pamiętaj: Wilgoć potęguje zimno! Nie ma nic gorszego jak mokre, a następnie przewiane plecy. To często przyczyna zachorowań osób nie tylko jeżdżących na rowerze, ale uprawiających różne inne sporty zimowe. Dlatego właśnie o tej porze roku będzie najbardziej widać różnicę pomiędzy podkoszulką z tkaniny Thermidry, Rhovylon, PolartecPower Dry, czy też Polartec Power Stretch a bawełnianą. Już po kilkunastu minutach jazdy w temperaturze poniżej zera, podkoszulka bawełniana będzie wilgotna i mokra. Taka sama, ale zrobiona z tkaniny oddychającej będzie nadal sucha.

Jednak sama koszulka na zimę nie wystarczy, na nią zakładamy kolejne warstwy, ubierając nieco cieplejszą bluzę z długim rękawem oraz kurtkę z membraną. Jeśli jest bezwietrznie i w miarę ciepło, tzn. bez srogich mrozów, wystarczy sama kurtka windstopperowa. Najważniejsza jest warstwa zewnętrzna - musi być koniecznie z nieprzepuszczającego wiatru materiału, czyli wszystkie tzw. "TEX-y" - od GoreTex do SympaTex, AirTex, HydroTex czy ClimaTex. W zimie - gdy temperatura spada poniżej zera wygodnie jeździ się w nieprzewiewnych bluzach - np.: Polartec Wind Pro i Polartec Windblock oraz GoreTex Windstopper.

Osobiste doświadczenia

Zwykle, gdy temperatura spada poniżej zera ubieram się na cebulkę, wg opisanego powyżej modelu, czyli koszukla z krótkim rękawkiem z materiału termoaktywnego, na to cienka bluza z długim rękawem i kurtka windstopperowa lub polar z windstopperem. Przy większych mrozach ewentualnie zakładam grubszą bluzę lub dwie cienkie tuż przed ostatnią zewnętrzną warstwą. Często wożę ze sobą również cieniutką kurteczkę ortalionową na wypadek opadów śniegu.

podstawowy ubiór na zimową aurę
podstawowy ubiór na zimową aurę fot. Krzysztof Kochanowicz


2. Spodnie i skarpety

Na nogi ubiera się długie spodnie na szelkach (żeby po krzyżu wiatr nie hulał), najlepiej ze wzmocnioną częścią chroniącą kolana. W końcu to one przez cały czas pracują i są bezpośrednio narażone na działanie zimnego powietrza. Zimą, gdy nie jest aż tak zimno, najlepiej sprawdzają się spodnie windstopperowe, jednak gdy temperatury sięgają grubo poniżej zera, warto założyć drugie spodnie, jednak takie by nie krępowały ruchów.

Największy jednak problem rowerzyści mają z marznącymi palcami u stóp. Dobór odpowiednich skarpet w dużej mierze zależy od butów, w których jeździmy. Oczywiście znacznie cieplej jest w butach trekkingowych czy górskich, jednak nikt nie powiedział że jeżdżąc w butach zatrzaskowych od razu trzeba marznąć! Najlepiej zatem ubrać długie, ciepłe narciarskie skarpety (przy srogich mrozach można nawet i 2 pary), jednak ważne jest by stopa nie była zbyt ściśnięta i można było swobodnie ruszać palcami. Jeśli but będzie zbyt ciasny efekt będzie odwrotny, uniemożliwi to prawidłowe krążenie krwi i po prostu będzie nam zimno (ta zasada dotyczy każdych butów, nie tylko rowerowych).

Osobiste doświadczenia

Nawet typowe, ciepłe, rowerowe skarpetki za kostkę nigdy nie zdały u mnie egzaminu. Dlatego od lat zakładam wysokie, trekkingowe skarpety goretexowe lub z przewagą wełny Te ostatnie jednak zakładam, gdy temperatura oscyluje przy minus dwudziestu kreskach. (trudno jednak je dostać w sklepach).

Ostatnio jednak, przy srogich mrozach miło zaskoczyło mnie działanie tzw. "podgrzewaczy", czyli plastrów rozgrzewających. Te jednak należy przykleić do ciała, w tym przypadku do stopy (lub do materiału, np.: skarpetki w zależności od typu podgrzewacza) przed wyjściem z domu, albo podczas postoju w ciepłym miejscu. No chyba, że jesteśmy na tyle odważni lub zdesperowani by zrobić ten manewr boso na śniegu. Plastry lub wkłady rozgrzewają się niemalże natychmiastowo do temperatury 40ºC i trzymają ciepło nawet do 10 godzin. Jednak czas działania zależy w dużej mierze od temperatury w jakiej z nich korzystamy. Ostatnio przy odczuwalnej temperaturze -22ºC plastry wytrzymały mi jedynie 2 godziny.

3. Buty i ochraniacze

Część rowerzystów w zimę wraca do zwykłych pedałów i butów górskich. Moim zdaniem jednak nie jest to najlepsze rozwiązanie. Buty zatrzaskowe bywają również jesienno-zimowe neopranowe, windstoperowe czy typowo zimowe z goreteksu. Na ich temat zdania są jednak podzielone: jedni chwalą, inni narzekają, ale do tego podobno "trzeba dorosnąć".

Co do ochraniaczy zdania również są podzielone. Jednym wystarczają ochraniacze tylko windstopperowe, inni polecają grubsze neoprenowe. Nie mniej jednak zarówno jedne jak i drugie nie są zbyt trwałe, w stosunku do ceny. Kupując ochraniacze warto do sklepu udać się z własnym butem, gdyż nie zawsze rozmiar, rozmiarowi równy. Warto zwrócić uwagę na wykonanie czubka, najlepiej by był pełny, dzięki temu nie podwija się przy schodzeniu z roweru, oraz by w całości był szyty od spodu. Wszelkie dodatkowe rzepy czy zatrzaski niszczą się już po pierwszym wyjeździe.

Osobiste doświadczenia

Od kiedy zacząłem moją przygodę z butami zatrzaskowymi, tak na lato i zimę mam dwie różne pary. Jako, że nie miałem zamiaru wydawać zbyt wielu pieniędzy, kupiłem jesienno-zimowe buty trekkingowe, o twardej, agresywnej podeszwie wykonane z grubego zamszu, dzięki temu z łatwością pokonuje mi się teren, gdzie rower muszę nieraz pchać czy nieść zimą po śnieg, czy jesienią po błocie. Świadomie również wybrałem buty o półtora numeru za duże, by swobodnie zimą zmieścić grubą skarpetę lub dwie cieńsze.

Jeśli chodzi o ochraniacze, osobiście jeżdżę w grubszych neoprenowych. Jednak zanim zacząłem z nich korzystać, poddałem fachowej "krawieckiej operacji". Obszyto mi cały spód oraz czubek dodatkowym grubym materiałem, by się nie podwijał i nie przecierał od byle obtarcia.

tak wygląda zima z siodełka kilka kilometrów za Trójmiastem
tak wygląda zima z siodełka kilka kilometrów za Trójmiastem fot. Krzysztof Kochanowicz


4. Rękawiczki i czapki

Zimą, na ręce obowiązkowo rękawiczki z długimi palcami. Na niższe temperatury z trzema, a na ekstremalnie niskie nie obędzie się bez jednopalczastych. Rękawiczki na rower muszą być całkowicie nieprzewiewne, zatem z samego polaru mogą nam nie wystarczyć. Przy dużych mrozach warto również zaopatrzyć się w tzw. "podgrzewacze", o których wspomniałem wcześniej poruszając temat skarpet.

Jako, że to właśnie przez głowę "ucieka" najwięcej ciepła, warto i ją odpowiednio uchronić przed zimnem. Pod kaskiem najlepiej sprawdzają się tzw. czepki, najlepiej windstopperowe wyściełane delikatnym polarem, zaś w bardzo niskich temperaturach tzw. kominiarki, które dodatkowo osłaniają policzki od mrozu. Nieokrytą część twarzy warto nasmarować tłustym kremem lub wazeliną (np.: narciarską). Niezależnie od temperatury zakładamy zawsze kask. Spotkanie głowy bez kasku z lodem nie będzie miłe.

Osobiste doświadczenia

Zawsze miałem problemy z dłońmi i niestety nawet najlepsze rękawice renomowanych marek rowerowych nie zdawały egzaminu. Dlatego jak temperatura sięga kilkunastu kresek poniżej zera zakładam goretexowe rękawice narciarskie. Nie przepadam za rękawicami dwupalczastymi, gdyż ograniczają ruchy na kierownicy. Przymierzam się jednak do kupna zimowych rękawic technicznych. Ich przeznaczenie, to prace na zewnątrz w warunkach ekstremalnych.

Jeśli chodzi o okrycie głowy, zawsze pod kask używam czepka windstopperowego, zaś przy srogich mrozach kominiarki, jednak bez możliwości zakrycia ust i nosa. Tam najczęściej zbiera się wilgoć. Lepiej okolice nosa oraz usta smarować grubo wazeliną. Podczas całodziennego wypadu czynność powtarzać.




Wszystkie powyższe rady zostały napisane na podstawie opinii znajomych rowerzystów, jak i własnych doświadczeń podczas krótkich wypadów czy jednodniowych wycieczek.
Też przeżyłeś ciekawą przygodę, odkryłe(a)ś nową trasę?
Podziel się wrażeniami z innymi, napisz do nas: rowery@trojmiasto.pl.

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (118)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

wydarzenia - imprezy i szkolenia

+ dodaj

Porady rowerowe

zobacz więcej »

Szlaki rowerowe

Znajdź trasę rowerową

Turystyka rowerowa

zobacz więcej »