rowery

stat

Harpagan 46, czyli ogień nad Wisłą

Obejrzyj naszą relację z rowerowej trasy jesiennej edycji rajdu Harpagan.


46. edycja Ekstremalnego Rajdu na Orientację Harpagan przywitała nas przeszywającym zimnem. Tak jak przez cały tydzień świeciło piękne słonko, tak na dzień przed startem aura splatała nam figla. Dobrze, że chociaż ciężkie, deszczowe chmury oszczędziły rowerzystów, bo żadna to przyjemność jeździć z akwarium w portkach. Pomimo niezachęcającej pogody, jesienna edycja przyciągnęła prawie tysiąc uczestników.



Formuła rajdu pozostała ta sama, zmieniają się jedynie okolice, w których się on odbywa. Tym razem gospodarzem imprezy było miasto Kwidzyn. Choć w tym roku wybór tras znowu się powiększył, nasza paczka pozostała przy starcie na stukilometrowej trasie rowerowej. Jest to sprawdzona przez nas i dość przyjemna formuła - można się zmęczyć, sprawdzić swoje możliwości a jednocześnie nie stracić poczucia humoru i nie dać z siebie wyssać ostatnich resztek sił. Chociaż z tymi siłami to różnie bywało...

Trasy do wyboru i tegoroczne nowości:

Z roku na rok zauważyć można nowości pod kątem wyboru tras. Coraz więcej wariantów jest dla żółtodziobów, którzy zaczęli, albo dopiero zaczynają stawiać pierwsze kroki w temacie rajdów na orientację. Największą popularnością i tak jednak cieszyły się tradycyjne trasy ekstremalne, co widać zresztą po wynikach.

Trasy piesze:

TP 10 km, czyli tzw. Harpuś: to trasa dla początkujących w temacie nawigacji. Do przejścia dystans 10 km i limit czasu w 4 godziny. Kolejność potwierdzania PK obowiązkowa.

TP 25 km dla nieco bardziej wprawionych piechurów. Dystans: 25 km i 6 godzin limitu czasu. Kolejność potwierdzania PK obowiązkowa.

TP 50 km: To już nie lada dystans do przejścia z buta. Limit czasu to 12 godzin i podobnie jak w poprzednich wariantach kolejność potwierdzania PK także obowiązkowa.

TP 100 km: Trasa ekstremalna dla najbardziej wprawionych w boju wędrowców. Do przebycia 100 km w 24 godziny. Charakterystyka trasy: 2 pętle po 50 km, kolejność potwierdzania PK obowiązkowa.
Uczestnicy, którzy ukończą całą trasę otrzymują tytuł HARPAGANA!

Oto nasza dzielna paczka, a także koledzy z Poszukiwawczego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego, których spotkaliśmy na jednym z PK.
Oto nasza dzielna paczka, a także koledzy z Poszukiwawczego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego, których spotkaliśmy na jednym z PK. fot. GR3miasto


Trasy rowerowe:

TR 50 km: to trasa dla początkujących rowerzystów o stosunkowo krótkim dystansie oraz wydłużonym limicie czasu do 6 godzin. Kolejność potwierdzania PK dowolna - scorelauf, co oznacza, że obowiązuje punktacja dodatnio-ujemna (wagowa).

TR 100 km: to trasa dla nieco bardziej wprawionych rowerzystów, dla których nie jest problemem przejechać 100 km w terenie, ale 200 to zdecydowanie za dużo. Limit czasu na tej trasie to 9 godzin, a kolejność potwierdzania PK dowolna. Na trasie tej obowiązuje także formuła scorelauf, czyli punktacja dodatnio-ujemna (wagowa).

TR 200 km: to trasa dla prawdziwych ekstremalistów. Do pokonania jest 200 km w 12 godzin. Charakterystyka trasy jest taka sama jak w innych trasach rowerowych, czyli: dowolna kolejność potwierdzania PK oraz formuła scorelauf.
Uczestnicy, którzy ukończą całą trasę otrzymują tytuł HARPAGANA.

Na Harpaganie można wybrać także Trasę Mieszaną oznaczoną jako TM150. Wybierając ten wariant mamy do pokonania 50 km pieszo oraz 100 km rowerem w 18 godzin. Charakterystyka trasy to: 1 pętla 50 km pieszo - kolejność potwierdzania PK dowolna - scorelauf, następnie 100 km rowerem - kolejność potwierdzania PK dowolna - scorelauf. Uczestnicy, którzy ukończą całą trasę otrzymują tytuł HARPAGANA.

Wrażenia z trasy:

Zjawiliśmy się na starcie punktualnie, pobraliśmy numerki, spakowaliśmy prowiant, rzuciliśmy fachowym okiem na nasze rumaki i można było ruszać. Mapa była duża i czytelna, skala 1:100000 jak zwykle, ale że okolice nie są nam zbytnio znane, musieliśmy dobrze zastanowić się nad wybranym kierunkiem. Przy tak silnym i przeszywającym zimnym wietrze chyba lepiej zacząć od jazdy pod wiatr, a później, gdy sił będzie już mniej warto wrócić do mety z wiatrem w plecy. Jak już ustaliliśmy strategię, przeszliśmy do czynu. Tym razem nad mapą czuwali Bartek i Marek.

Zgodnie ze zwyczajem wszyscy uczestnicy trasy rowerowej 100 ruszają jednocześnie, kierunek jazdy i kolejność zdobywania punktów jest jednak dowolna. Biorąc poprawkę po ostatnich błędach, tym razem nie zagłębialiśmy się mocno w teren, żeby nie wyjść na tym jak Zabłocki na mydle. Jazda na skróty nie zawsze się opłaca. Mniej km nie zawsze wiąże się z krótszym czasem. Warto więc zwrócić uwagę na formę terenu i poziomice, a także bliskość wszelakich cieków wodnych, coby nie okazało się, że trzeba przedzierać się przez jakieś strome wzniesienia, czy bagna. Będąc wytrzymałym na długich dystansach, warto więc nieraz nadłożyć drogi, niż ciąć na azymut.

Migawki ze startu w 46 edycji Ekstremalnego Rajdu na Orientację Harpagan, na trasie rowerowej.
Migawki ze startu w 46 edycji Ekstremalnego Rajdu na Orientację Harpagan, na trasie rowerowej. fot. GR3miasto


Nadwiślańskie okolice Kwidzyna nie są tak płaskie jak myśleliśmy. Miejscami dało się odczuć okoliczne górki, pagórki i przewyższenia, niemniej jednak po tak obfitych opadach deszczu poprzedniego dnia, warunki w lesie były naprawdę bardzo dobre. Miejscami trafialiśmy na mało przejezdne błotka, płynące w poprzek rzeczki czy bagniska, ale nie były one dla nas przeszkodą. Żaden z odcinków trasy nie zmusił nas do prowadzenia rowerów, co osobiście cenię w Harpaganie. To, że grząskiego błota było zdecydowanie mniej niż na innych edycjach ekstremalnego rajdu na orientację, nie zmienia faktu, że było miejscami naprawdę ciężko. Miejscami grząski piach, a także śliskie konary drzew skrywające się pod jesiennymi liśćmi skutecznie utrudniały nam dotarcie do punktów kontrolnych. Nie pomagały nawet terenowe opony ani duże koła 29-era... ale przecież takie odcinki wspomina się najlepiej -gdyby było cały czas sielankowo, to skąd brałaby się ta adrenalina, która pcha nas cały czas do przodu podpowiadając, że to nie jest jeszcze koniec naszych możliwości, że da się jeszcze kilometr dalej i szybciej...

Tym razem poszło nam znacznie lepiej niż w ostatnich edycjach. Udało nam się znaleźć większość punktów, a także pokonać własne słabości. Jadąc w grupie wspieraliśmy się tak, jak na team przystało. Nie ma nic lepszego niż wzajemna motywacja!

Podsumowanie:

Harpagan jest ekstremalnym rajdem na orientację, na którym panuje braterska, sympatyczna atmosfera. Na pytanie "Daleko jeszcze?" wszyscy zagadywani z naprzeciwka niezmiennie odpowiadali jeszcze kawałek. A kawałek to przecież jakieś 2 - 3 km, kto z Was nie przejedzie takiego dystansu na rowerze? To przecież niedaleko, na pewno się uda, skoro oni przejechali i mówią, że niedaleko, to musi być prawda, czyli damy radę i ogień! Tym oto sposobem, wspierając się nawzajem przejechaliśmy ponad 100 km ;)

Wyniki i inne informacje znajdziecie na stronie Rajdu Harpagan

Do zobaczenia na 47 Harpaganie, który odbędzie się już na wiosnę 2014 roku!



PS. W najbliższym czasie PKO Harpagan zaprasza na lokalny cykl Pucharu Województwa Pomorskiego w Rowerowej Jeździe na Orientację, podczas którego zdobywać można doświadczenia w posługiwaniu się mapą oraz kompasem. Najbliższa impreza tego typu odbędzie się w dniach 2-3 listopada.

Grupę Rowerową 3miasto reprezentowali:

-Agata Wysocka
-Marek Puchalski
-Marek Sadowski
-Piotr Rudnicki
-Bartłomiej Winikajtys
-Krzysztof Kochanowicz
Masz dla nas temat? Chcesz podzielić się swoimi spostrzeżeniami?
A może przeżyłe(a)ś ciekawą przygodę, odkryłe(a)ś nową trasę? Napisz do nas: rowery@trojmiasto.pl.

Opinie (15)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

wydarzenia - imprezy i szkolenia

+ dodaj

Porady rowerowe

zobacz więcej »

Szlaki rowerowe

Znajdź trasę rowerową

Turystyka rowerowa

zobacz więcej »