rowery

stat

Harpagan 45, czyli upadki i wzloty


45. edycja Ekstremalnego Rajdu na Orientację Harpagan przywitała nas piękną pogodą. Oczywiście odczucie to jest względne, jeszcze dwa tygodnie wcześniej zapowiadały się przeprawy przez kilkunastocentymetrowy śnieg, więc ostatnie odwilże i dodatnie temperatury oraz słoneczne dni napawały optymizmem wszystkich uczestników. 45. edycja Rajdu zgromadziła rekordową ilość uczestników - swój udział zgłosiło ponad 1100 amatorów mocnych wrażeń w rajdach na orientację.



Formuła Rajdu pozostała ta sama, zmieniają się jedynie okolice, w których się on odbywa. Tym razem było to Leśnictwo Kolbudy, czyli całkiem po sąsiedzku z naszą aglomeracją Trójmiejską, dlatego nie mogło zabraknąć na trasie reprezentacji Grupy Rowerowej 3miasto. Stawiliśmy się punktualnie, a dzięki niewielkiej odległości mogliśmy wyspać się we własnych domach i dojechać na rajd o dość przyzwoitej porze. Startowaliśmy w rajdzie 100 km rowerem, jest to sprawdzona przez nas i dość przyjemna formuła - można się zmęczyć, sprawdzić swoje możliwości, a jednocześnie nie stracić poczucia humoru i nie dać z siebie wyssać ostatnich resztek sił. Chociaż z tymi siłami to różnie bywało...

Zjawiliśmy się na starcie punktualnie, pobraliśmy numerki, spakowaliśmy prowiant, rzuciliśmy fachowym okiem na nasze rumaki i można było ruszać. Mapa była duża i czytelna, skala 1:100000 jak zwykle ale, że okolice nam dość znane, więc na pierwsze punkty ruszyliśmy z pamięci, bez konieczności sprawdzania co kilkaset metrów poprawności naszej drogi. Zgodnie ze zwyczajem wszyscy uczestnicy trasy rowerowej 100 ruszają jednocześnie, kierunek jazdy i kolejność zdobywania punktów jest jednak dowolna. Szybko obmyśliliśmy strategię, zrobiliśmy kilka fotek, nakręciliśmy krótki filmik i ruszyliśmy zdobywać upragnione punkty kontrolne.

Podczas rajdu wybieraliśmy sporo asfaltów, co pozwalało szybko przemieszczać się z punktu do punktu. Słonko nam pięknie przyświecało, do południa przykrywając się chmurkami co jakiś czas, później już dominował błękit nieba, jednak nie można powiedzieć, żeby żar lał się z nieba. Anomalie pogodowe trwają, pomimo pięknej pogody i końcówki kwietnia temperatura w ciągu dnia nie sprzyjała długim popasom, z korzyścią dla naszego limitowanego czasu, zaś z niekorzyścią dla naszych pysznych kanapek jedzonych w pośpiechu zgrabiałymi paluszkami. Za to bardzo dał nam się we znaki wiatr - momentami wiało jak na Żuławach, jedynym rozwiązaniem było jechanie "na kole", które pozwalało zaoszczędzić znaczący procent naszych sił. Tomkowi na szczęście wystarczyło energii za nas wszystkich, bo wiózł nas na kole całą trasę. Mamy też nauczkę na przyszłość, że w przypadku tak silnego wiatru trzeba wziąć większy zapas czasu na powrót, bo średnia prędkość nam znacznie spadła, a przy tym niewspółmiernie do przebytej odległości ubywało sił. "Bieszczady północy" też nie pomagały, dało się odczuć okoliczne górki, pagórki, przewyższenia, wzgórza i wszystko, na co trzeba było się wspinać. Nie potrafimy zliczyć ile razy podjeżdżaliśmy pod znaczne wzniesienia czując upajający wręcz ból w udach... Warunki w lesie były w większości bardzo dobre, miejscami trafialiśmy na mało przejezdne błotka, płynące w poprzek rzeczki czy bagniska, które ciężko było przejechać, a szkoda czasu na objeżdżanie dookoła. Jedynie fragment zielonego Szlaku Wzgórz Skarszewskich zmusił nas do prowadzenia rowerów - błota było tyle, że ciężko było nawet iść, dodatkowo dość stromo pod górę, ślisko i błotnisto, nie pomagały terenowe opony, a nawet duże koła 29-era. Na niektóre wybryki natury nie ma mocnych, więc trzeba było zsiąść i wpychać żelastwo po błocie na górę. Ale przecież takie odcinki wspomina się najlepiej, jakby było cały czas sielankowo to skąd brałaby się ta adrenalina, która pcha nas cały czas do przodu podpowiadając, że to nie jest jeszcze koniec naszych możliwości, że da się jeszcze kilometr dalej i szybciej...



Więcej zdjęć znajdziecie na naszym profilu Facebook

Harpagan jest ekstremalnym rajdem na orientację, na którym panuje braterska, sympatyczna atmosfera. Na pytanie "Daleko jeszcze?" wszyscy zagadywani z naprzeciwka niezmiennie odpowiadali jeszcze kawałek. A kawałek to przecież jakieś 2-3 km, kto z Was nie przejedzie takiego dystansu na rowerze? To przecież niedaleko, na pewno się uda, skoro oni przejechali i mówią, że niedaleko, to musi być prawda, czyli damy radę i ogień! Tym oto sposobem, wspierając się nawzajem przejechaliśmy ponad 120 km ;)

Co nas zaskoczyło?
Oj wiele, wiele, ale najbardziej fakt, że swych sił próbują całe rodziny. Naszym zdaniem największe brawa należą się 8-letniej Emilii Gołębiewskiej, która była najmłodszą uczestniczką rajdu. Pokonała wraz ze swym tatą ponad 80 km w czasie 11 godzin, 13 minut i 14 sekund zdobywając 5 punktów na 20 wagowych!

Wyniki i inne informacje znajdziecie na stronie Rajdu Harpagan

Do zobaczenia na 46. Harpaganie, który odbędzie się 18-20 października, a także na specjalnej edycji Rajdu Przygodowego Harpagan w dniach 6-8 września!

PS. W najbliższym czasie PKO Harpagan zaprasza na lokalny cykl Pucharu Województwa Pomorskiego w Rowerowej Jeździe na Orientację, podczas którego zdobywać można doświadczenia w posługiwaniu się mapą oraz kompasem.

Planowane starty:
- 18-19 maja, 8-9 czerwca, 14-15 września, 12-13 października
Szczegóły na stronie Pomorskiego Klubu Orientacji Harpagan

Autorzy relacji:
Iza Walczak, Tomasz Kmieć, Krzysztof Kochanowicz
Grupa Rowerowa 3miasto.

opracował:
Masz dla nas temat? Chcesz podzielić się swoimi spostrzeżeniami?
A może przeżyłe(a)ś ciekawą przygodę, odkryłe(a)ś nową trasę? Napisz do nas: rowery@trojmiasto.pl.

Opinie (27) 3 zablokowane

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

wydarzenia - imprezy i szkolenia

+ dodaj

Porady rowerowe

zobacz więcej »

Szlaki rowerowe

Znajdź trasę rowerową

Turystyka rowerowa

zobacz więcej »