rowery

stat

Geniusz z podkręcanym wąsem. Twórca roweru górskiego

Gary Fisher na Sweden Bike Expo 2016.
Gary Fisher na Sweden Bike Expo 2016. Frankie Fouganthin / pl.wikipedia.org

Gary Fisher przyszedł na świat 5 listopada 1950 r. w Oakland. Łagodny klimat Północnej Kalifornii, luźna atmosfera pobliskiego, wielokulturowego San Francisco - kolebki hipisów i postępowych ruchów społecznych, a także rosnąca zamożność regionu ukształtowały ducha czasów, w których dorastał. Fisher w młodości dał się poznać jako niepokorny zawodnik. Później zrewolucjonizował sposób konstruowania współczesnych rowerów.



Czy znasz się na tej całej technice, którą masz w swoim rowerze?

nigdy nie zastanawiałe(a)m się nad konstrukcją swojego roweru, a nawet trochę jej nie rozumiem 5%
nie przyszłoby mi do głowy, że rozwój techniki rowerowej może być konsekwencją zakazu jazdy na motocyklach w górach Kalifornii 13%
rower musi mieć dwa koła i kierownicę, do tego jeździć i hamować 5%
jestem rowerzystą, więc technika rowerowa nie jest mi obca 77%
zakończona Łącznie głosów: 311
Mając zaledwie 12 lat, Gary Fisher po raz pierwszy wystartował w profesjonalnym wyścigu. Jako młody zawodnik wielokrotnie podejmował rywalizację w kolarstwie szosowym i przełajowym. W wieku 18 lat został pozbawiony możliwości startu w zawodach kolarskich z powodu posiadania długich włosów. Wykluczenie przypadło na szczytową fazę zrywu dzieci kwiatów i trwało aż cztery lata. Ta dotkliwa eliminacja z wyścigów nie złamała w nim sportowego ducha. I, co najważniejsze, nie pozbawiła go zadatków na autentycznego rebelianta.

Wjazd na ścieżkę ekologii



W latach 70. administracja hrabstwa Marin w Kalifornii wprowadziła bezwzględny zakaz poruszania się motocyklami na zboczach m.in. Mount Tamalpais (784 m n.p.m.). Jazda po stromiznach była śmiertelnie niebezpieczna dla głodnych adrenaliny (i uznania kobiet) młodych mężczyzn, jak również wyrządzała ogromne szkody środowisku naturalnemu. Motory po prostu rozjeżdżały góry.

W tym czasie pojawiło się kolarstwo górskie (mtb) i zaczęło zdobywać popularność na Zachodnim Wybrzeżu. Choć nie było jeszcze sformalizowane ani objęte zinstytucjonalizowaną pieczą, szybko zaczęło uchodzić za kolejny rodzaj sportu ekstremalnego, w tamtym czasie jeszcze wybitnie "męskiego". W dodatku bardzo widowiskowego, ale mniej inwazyjnego dla przyrody w porównaniu z jazdą na ciężkich i hałaśliwych motocyklach crossowych.

Piszemy o kolarstwie górskim w portalu Trojmiasto.pl


Ówczesne "górale" są przede wszystkim adaptacjami rowerów miejskich lub przełajowych. Ale w 1979 r. na scenę wkracza Gary Fisher, który ma głowę pełną pomysłów i potrafi zdobywać nietuzinkowych współpracowników. Tym razem daje się poznać jako utalentowany konstruktor i ambitny wytwórca rowerów. Szybko organizuje stałą produkcję i zajmuje bezpieczną pozycję na rynku. Pomogło mu trochę globalne zamieszanie wywołane przez pewnego megalomana, ze śmiechem przez łzy określanego "prezydentem świata".

Arabskie embargo i rower



Złośliwi twierdzą, że rower - jako codzienny środek transportu - zawdzięczał wtedy swoją popularność, jak i szereg ulepszeń konstrukcyjnych kryzysowi naftowemu z 1973 r.

Otóż Richard Nixon, niesławny m.in. z powodu opowiadania się za segregacją rasową, bombardowania ludności cywilnej w Wietnamie Północnym, afery Watergate oraz - jako jedyny prezydent Stanów Zjednoczonych - odsunięty przed upływem kadencji, przeliczył się w swoich zuchwałych kalkulacjach. Jego szaleńcza i agresywna polityka zagraniczna, realizowana wedle "prawa silniejszego", kilkukrotnie mogła doprowadzić do wybuchu trzeciej wojny światowej, a bez wątpienia wywołała poważny kryzys gospodarczy.

Groźby kierowane pod adresem państw arabskich, w których wydobywano wtedy niemal całą ropę naftową potrzebną światu, zaowocowały obłożeniem sankcjami dostaw paliwa do Ameryki i Europy Zachodniej. Cena surowca ze śmiesznie niskiego poziomu, ok. 2 dol. za baryłkę, skoczyła do ponad 35 dol. Po wyjątkowo mroźnej zimie w Stanach Zjednoczonych zaczęło po prostu brakować ropy, wykorzystanej także do produkcji oleju opałowego. Podobne skutki miały kolejne kryzysy paliwowe związane z polityką w latach 80. wobec Iranu czy późniejszymi wojnami w Iraku. Jedno jest pewne: gwałtowny wzrost cen paliwa sprawił, że wielu Amerykanów w zasadzie z dnia na dzień musiało pozostawić samochody w garażach. A przyszli budowniczowie Dubaju w tym czasie zaczęli zbijać majątek i gromadzić niewyobrażalne bogactwa.

Musiał to być przeogromny wstrząs, ponieważ już w latach 60. liczba samochodów zrównała się w Stanach Zjednoczonych z liczbą mieszkańców. Z kolei w samej Kalifornii z wielomilionowymi i bezładnie rozrośniętymi aglomeracjami samochodów było najwięcej. Młodym i aktywnym mieszkańcom stanu - szczególnie tym, którzy sympatyzowali z ruchem hipisowskim - pozostał rower jako najtańszy, do tego wyrażający atrakcyjne dla nich wartości środek transportu.

Gary, poławiacz kolarskich dusz



Wróćmy do Fishera. Kiedy okazało się jasne, że warto rozwijać konstrukcję roweru ze względu na potencjał, jaki w nim drzemie, w 1979 r. skrzyknął się z kolegami, konstruktorem ram Tomem Ritcheyem oraz biznesmenem i menedżerem muzycznym Charliem Kellym, aby założyć fabrykę. Pojawienie się kolarstwa górskiego z pewnością przyspieszyło tę decyzję, ale przede wszystkim wpłynęło na ukierunkowanie produkcji wyłącznie na coraz popularniejsze MTB. Przedsiębiorstwo nosiło początkowo nazwę Fisher Mountain Bikes, a następnie Gary Fisher Bicycles.

Jak to już bywa, drogi nawet największych przyjaciół potrafią się rozejść. W tym przypadku tak właśnie się stało, ale na szczęście tylko na polu biznesowym (w 1984 r.). Najpewniej podczas dobrze rokującej współpracy wyszła rebeliancka natura Fishera, choć jego partnerzy do potulnych również nie należeli. Wszak kolarstwo górskie to sport - jak mawiają maniacy "górali" - nie dla filistrów i hipsterów.

Z tamtego okresu pozostały takie ulepszenia, jak m.in. nowy rodzaj przerzutki, kciukowe manetki przełożeń czy mechanizm regulacji wysokości siodełka w zależności od orientacji jazdy - pod górę czy z góry (tzw. wspornik podsiodłowy). Inną ważną innowacją było zastosowanie ramy typu Genesis.

Nie dziwi zatem, że Fishera często nazywa się ojcem roweru górskiego.

Rower górski za 2,5 tys. zł - co dostaniemy w tej cenie?



Wielkość koła ma znaczenie



MTB przez wiele lat najczęściej był wyposażony w koła o wielkości 26'' i z taką średnicą bywa powszechnie kojarzony. Natomiast Fisher od lat postuluje, że najlepsze są koła 29''. Przekonuje, że ich obręcze ważą niewiele więcej niż w kołach o mniejszej średnicy, a skrajna wytrzymałość kół jest konieczna tylko w przypadku niektórych zastosowań sportowych roweru górskiego (np. downhill czy jazda na rampie). Na pewno brzmi to przekonująco, jeśli weźmie się pod uwagę zauważalną tendencję do zwiększania rozmiaru kół do 27,5'' i wspomnianych 29''. Coraz częściej mówi się także o wypłaszczaniu tras wyścigów, a zatem coś jest na rzeczy.

Na rowerze marki gary fisher (rozmiar 29'') dwukrotnie sięgnęła po złoty medal olimpijski w kolarstwie górskim Paola Pezzo. Triumf w Atlancie (1996) zbiegł się z debiutem kolarstwa górskiego jako dyscypliny olimpijskiej. Konstrukcje Fishera, które dwukrotnie dały Włoszce zwycięstwo podczas igrzysk, kojarzą się również z feminizacją kolarstwa górskiego. Obecnie jest ono domeną tak samo mężczyzn, jak i kobiet - przynajmniej nie jest kojarzone wyłącznie z facetami. Warto w tym miejscu wspomnieć, że kolarstwo kobiece po raz pierwszy pojawiło się na igrzyskach olimpijskich dopiero w 1984 r.

Starszy pan w kwiecistej koszuli



Gary Fisher - mimo zatrudniania sztabu fachowców i angażowania najlepszych agencji reklamowych - sam odpowiadał za promocję swojej marki. Bardziej rozpoznawalne od logo są jego wąsy, specyficznie podkręcone do góry, i bródka. Do tego jeszcze ten nieodłączny kapelusik... Barwna osobowość konstruktora przebija wszystkie, nawet najśmielsze koncepty marketingowe.

Podkręcane wąsy Fishera (w typie handle bar) przypominają nieco kierownicę roweru. Są w świecie kolarskim na tyle rozpoznawalne, że mocno rozważano umieszczanie ich wizerunku na rowerach marki Gary Fisher.

Rower górski to adrenalina i wolność.
Rower górski to adrenalina i wolność. Maciej Kopaniecki / 123RF.com
Konstruktor - mimo sławy i pieniędzy, i wpisu do "MTB Hall of Fame" - nadal aktywnie uczestniczył w wyścigach kolarskich. W 1998 r. zwyciężył w trwającym osiem dni wyścigu TransAlp. Przynajmniej dwukrotnie ścigał się na imprezach rowerowych w Polsce - ostatni raz (w wieku 56 lat, co wymaga podkreślenia) podczas Intel Powerade Bikemaraton w Istebnej (2006). Wiadomo, aktywność fizyczna, niezależnie od wieku, dodaje umysłowi mocy. A umysł wybitnego konstruktora potrzebuje jej szczególnie.

Koniec marki?



Dokładnie przed dekadą świat obiegła wiadomość, że marka Gary Fisher znika z rynku. Nowy właściciel biznesu stworzonego przez nietuzinkowego konstruktora, tj. słynny producent rowerów Trek, postanowił uhonorować wkład Fishera w rozwój kolarstwa górskiego w najlepszy możliwy sposób. Powierzono mu stworzenie serii rowerów Trek Gary Fisher Collection, za pomocą której mógł wcielać w życie swoje śmiałe idee w zakresie technicznych rozwiązań. Zresztą współpracując z marką Trek od 1996 r., zdążył zasłużyć sobie na zaufanie globalnego producenta.

Jak widać, Gary Fisher zyskał więcej, niż stracił. Jako patron kolekcji mógł pozwolić sobie na rozwijanie pomysłów praktycznie bez ryzyka, z czego skwapliwie korzystał. Jego nazwisko i tak zapisało się w annałach myśli technicznej XX w., a także kolarstwa wyczynowego. Za sprawą zamiłowania do rowerów świetnie odnalazł się w biznesie.

Zanim doszło do mariażu z firmą Trek, sygnowane jego nazwiskiem rowery sprzedawały się głównie w Japonii i Korei Południowej. Stany Zjednoczone były dla niego dopiero piątym co do wielkości rynkiem zbytu. Trek dawał większą i sprawniejszą sieć dystrybucji, więc oddanie swojej marki takiemu graczowi - w zamian za sowitą zapłatę - było posunięciem jak najbardziej zrozumiałym.

Fisher jednak nie ogranicza się do spijania śmietanki. Nadal jest aktywnym konstruktorem i uczestniczy w wyścigach. Jest pełnym wigoru starszym panem w kwiecistej koszuli, z podkręcanym wąsem - jego osobista marka ma się doskonale.
Masz dla nas temat? Chcesz podzielić się swoimi spostrzeżeniami?
A może przeżyłe(a)ś ciekawą przygodę, odkryłe(a)ś nową trasę? Napisz do nas: rowery@trojmiasto.pl.

Opinie (15)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

wydarzenia - imprezy i szkolenia

+ dodaj

Porady rowerowe

zobacz więcej »

Szlaki rowerowe

Znajdź trasę rowerową

Turystyka rowerowa

zobacz więcej »