rowery

stat

Freeride, czyli ekstremalnie na rowerze


Wyobraźcie sobie szczyt diabelnie stromego stoku, z którego wąska trasa wiedzie do samego jego podnóża. Chwila strachu, naciśnięcie pedału i ogromny skok adrenaliny - zaczyna się podróż w dół. Rower mknie z zapierającą dech w piersiach prędkością. Ścieżka jest kamienista, gdzieniegdzie niespodziewanie wyglądają z ziemi korzenie drzew, mnóstwo tu też kolein, ostrych wiraży, licznych uskoków i sztucznych przeszkód, a wokół same drzewa. Oto jazda ekstremalna, zwana też grawitacyjną, rodzaj kolarstwa górskiego w najbardziej ekscytującym wydaniu, czyli downhill i freeride, którymi jako mieszkańcy Trójmiasta i okolic możemy się również cieszyć, dzięki otaczającym nas lasom z licznymi przewyższeniami terenu.



>>>Rodzaje MTB

Warto wspomnieć również o innych dyscyplinach, które zaliczane są do jazdy terenowej
w ekstremalnym stylu. Różnice między poszczególnymi rodzajami MTB wynikają głównie
z wykorzystania różnego ukształtowania terenu i przeszkód. Do poszczególnych dyscyplin wykorzystuje się również odmienne rozwiązania techniczne w rowerach. Do najważniejszych rodzajów ekstremalnego kolarstwa górskiego zalicza się m.in.:



  1. Cross-country (XC)
  2. - czyli jazda przełajowa w naturalnych warunkach po specjalnie wyznaczonych trasach na jak najlżejszych rowerach o ramach aluminiowych lub karbonowych, sztywnych lub amortyzowanych. Skok amortyzatorów jest jednak raczej niewielki, mieści się od 80 do 100 mm;

  3. Trail
  4. (nie mylić z Trialem, czyli konkurencją sportową polegającą na przejechaniu przez trasę pełną przeszkód w wyznaczonym czasie, gdzie za każde podparcie się nogą przyznawane są karne punkty) - rodzaj kolarstwa górskiego, w którym cykliści przez długie godziny lub dni podróżują po wyznaczonych, oznakowanych szlakach w dość wymagającym technicznie terenie. Wykorzystuje się tu bardzo zróżnicowane trasy o naturalnych przeszkodach jak: uskoki terenu, kamienie, konary i korzenie drzew oraz niekiedy różnego rodzaju kładki np.: przez tereny bagniste. Trasy takie przemierza się głównie rowerami lżejszymi niż te do enduro, a bardziej wytrzymałymi niż te do XC;

  5. Enduro
  6. - polega na przejeździe najciekawszą dla kolarza, zazwyczaj niewyznaczoną trasą zarówno w górę, jak i w dół, dlatego rower do tego typu jazdy powinien być wystarczająco lekki, aby można było podjeżdżać, a przy okazji mieć bardzo mocne komponenty, które umożliwiają zjazdy, ewolucje i triki. Skok tylnego zawieszenia tzw. enduraków ma zazwyczaj 160 mm.

  7. Freeride i Downhill


  8. Grawitacja to trudna miłość każdego kolarza FR i DH. Żeby czerpać nieopisywalną przyjemność związaną ze zjazdem w dół wzniesienia, trzeba się przecież dostać najpierw na jego szczyt.
    W przypadku rowerów DH to sprawa niemożliwa, a FR niełatwa. Otóż w ślad za ogromną wytrzymałością tych bicykli, idzie oczywiście ich waga, która dochodzi czasami nawet do 20 kg. Współczesne maszyny do zjazdów ważą jednak średnio od 13,5 do ponad 16 kg, co oznacza jednak, że wniesienie ich do punktu startowego to nie lada wyczyn. Pomyślicie zatem: dlaczego tam nie wjechać? Niestety rowerami DH ciężko jest podróżować pod górę. Trochę tylko lepiej pod tym względem jest w przypadku rowerów FR. Na szczęście jednak większość bike parków, czyli miejsc przeznaczonych do uprawiania tego typu jazdy, wyposażonych jest w wyciągi. Oczywiście zimą są to najczęściej trasy zjazdowe dla narciarzy, jednak latem zastępują ich kolarze.


Czym zatem różni się DH od FR? Wiemy już, że obie konstrukcje stworzone są raczej do zjazdów. Odpowiedź na pytanie o różnice zawarta jest w nazwach rodzajów kolarstwa górskiego. Downhill jest więc dyscypliną polegającą po prostu na jak najszybszym zjeździe po specjalnie przygotowanych, bardzo technicznych trasach, na których pojawiają się przeszkody w formie np. uskoków, tzw. dropów, hopów (przeszkoda wybijająca w powietrze) czy kamieni. Freeride jest bardzo zbliżony do DH, dużo w nim jednak zawartej w nazwie - wolności. Polega bowiem na przejeździe przez niekoniecznie naturalny teren (trasa przejazdu może być zbudowana np. z poprzecznych desek) w jak najlepszym stylu. W czasie lotu nad przeszkodą wykonuje się również różnego rodzaju triki. W skrócie: im bardziej efektownie tym lepiej.



>>> Rowery DH i FR



  1. Rama


  2. Jak już wspomniałem maszyna do niezwykle szybkich, karkołomnych zjazdów w trudnym terenie musi być przede wszystkim wytrzymała. Ramy rowerów DH wykonane są przeważnie
    z aluminium, ale występują też takie, które stworzono z włókna węglowego. Stalowe konstrukcje z kolei stosuje się w maszynach do tzw. dirt jumpingu (jeszcze inny typ jazdy MTB, skacze się tu na wysokich hopach i wykonuje ewolucje w powietrzu). Kluczową kwestią jest jednak geometria ramy interesujących nas pojazdów. Jest to dzieło dość specyficzne, ponieważ żaden inny rower nie posiada tak małego kąta rury podsiodłowej, wynoszący ponad 70 stopni, co wpływa na dość niskie położenie środka ciężkości. Kąt główki ramy posiada również niską wartość, która wynosi od 65 do 69 stopni, a dodając do tego szeroką i giętą kierownicę (może mieć nawet 800 mm szerokości), krótki mostek i długi rozstaw kół, otrzymamy bardzo stabilną w prowadzeniu maszynę.

    Rower do FR ze względu na znaczną ilość technicznych sekcji na trasie, skonstruowano w ten sposób, aby był bardziej zwrotny od tego do DH. Uzyskano tę możliwość poprzez bardziej stromą główkę ramy oraz krótszy rozstaw kół. Maszyny freeride'owe są też lżejszymi konstrukcjami niż te downhillowe.

  3. Amortyzacja:


  4. Jazda z zawrotną prędkością w dół po trudnym terenie jest możliwa dzięki montażowi amortyzacji przedniej i tylnej w rowerach DH. Tylne zawieszenie maszyn zjazdowych posiada duży skok od 180 do 255 mm. Z przodu natomiast stosowany jest widelec o skoku 200 mm. To zdecydowanie najwyższe wartości jakie spotkamy w rowerach górskich. Bicykle do FR nie potrzebują tak dużych skoków amortyzatorów. Ba! Zdarzają się tu tzw. hardtaile, czyli rowery wyposażone jedynie w przedni amortyzator. Wybór "sztywniaka" pozwoli cieszyć się większą zwrotnością i mniejszą wagą pojazdu, dzięki czemu będzie on bardziej uniwersalny. Rower z amortyzowaną ramą będzie cięższy, ale szybszy i zdecydowanie lepiej sprawdzi się na dużych hopach czy dropach.

  5. Pozostałe różnice


  6. Poza głównymi rozbieżnościami między konstrukcjami do DH i FR są też te nieznaczne. Należą do nich m. in. różnice w średnicach tarcz hamulcowych. W przypadku tak ekstremalnej jazdy potrzebne są bowiem duże tarcze, które zapewnią lepszą siłę hamowania, modulację oraz chłodzenie systemu. W związku z tym do downhillu lepiej zastosować tarcze o większej średnicy (od 180 do 200 mm średnicy), a do freeride'u o mniejszej (do 185 mm średnicy).


Delikatne różnice znajdziemy także w ramach biegów. Zarówno w jednym, jak i w drugim rodzaju jazdy, to najczęściej grawitacja napędza rower. Bicykle downhillowe i freeride'owe są zazwyczaj wyposażone w przerzutkę tylną, a z przodu posiadają jedną tarczę. Z tym, że w DH często stosuje się kasetę szosową 11-25 oraz ilość biegów często nie większą niż 7. W FR natomiast - w związku z potrzebą pojeżdżenia, 11-34/36. Oba typy maszyn wyposażone są także w krótkie wózki przerzutek, a także stosuje się napinacze, aby zapobiec spadaniu łańcucha.

>>> Strój ekstremalnego kolarza górskiego

Odpowiednio wyposażony rower do jazdy grawitacyjnej to nie wszystko w przypadku tak ostrej jazdy. Przede wszystkim należy zadbać o swoje kości, a często nawet o życie. Do najistotniejszych elementów wyposażenia kolarza ekstremalnego należą: kask typu fullface, tzw. zbroja lub ochraniacze na klatkę piersiową i plecy, ochraniacze na łokcie, kolana, rękawiczki z zakrytymi palcami, a także gogle rowerowe.

Jacek Piotrowicz pokonuje wysoki drop w słowackim Bike Parku Gruniky
Jacek Piotrowicz pokonuje wysoki drop w słowackim Bike Parku Gruniky


>>>Trójmiejskie tory i miejscówki do DH i FR:

Niegdyś do downhillu wykorzystywano głównie dawne trójmiejskie skocznie narciarskie. Słynnym zjazdem, na którym rozpędzano się nawet do 100 km/h był tzw. Tomac. Dziś pozostały już po nim tylko wspomnienia.

Wśród amatorów trójmiejskiego kolarstwa grawitacyjnego powstała jednak inicjatywa o wybudowaniu legalnego toru do tego typu jazdy. W 2004 roku, z inicjatywy Klubu HCFR powstał pierwszy gdyński tor Four Crossowy o nazwie Lodowiec. Przez trzy kolejne lata służył jako miejsce do rozgrywania największego w kraju cyklu zawodów w kolarstwie ekstremalnym - Superligi. Po czterech latach niestety temat ucichł. Nie wiadome są nam losy teamu oraz zbudowanego przez nich toru.

Kilka lat później, w 2010 roku podobny obiekt powstał na gdyńskim Witominie. Przez sześć lat organizowano na nim zawody ogólnopolskiej rangi. Mieliśmy okazję relacjonować jedną z edycji Pucharu Polski. Utrzymaniem toru zajmował się Gdyński Ośrodek Sportu i Rekreacji, jednak po sześciu latach ciesząca się sporym zainteresowaniem wśród amatorów kolarstwa grawitacyjnego miejscówka popadła w zapomnienie. Obecnie, jak informowaliśmy w jednym z naszych artykułów, nie ma szans na reaktywację tego obiektu.

Dwa lata przed powstaniem 4-crossowego toru w Gdyni zbudowano pierwszy ekstremalny tor freeridowy w Sopocie. Tor Na Smolnej powstał z inicjatywy nieistniejącego już sopockiego Stowarzyszenia Freestajnia. Na torze przez kilka lat organizowane były downhillowe i freeridowe zawody ogólnopolskiej rangi m.in. Smolna Grill Contest DH. W latach 2012-2015 imprezę kontynuowało, również nieistniejące już Stowarzyszenie Sportów Ekstremalnych Hontas. Grupa ta zajmowała się także utrzymaniem toru na Smolnej. Dziś, z tego co się dowiedzieliśmy, miejscówką opiekują się niezrzeszeni amatorzy rowerowych sportów grawitacyjnych oraz Miasto Sopot. Od kilku lat nie ma jednak organizacji, która zainteresowałaby się kontynuacją zawodów FR/DH.

Podsumowanie

Jazda grawitacyjna w formie FR wymaga dużo odwagi i dostarcza z pewnością ogromnej dawki adrenaliny. Pytając kolarzy górskich, którzy uprawiają tę dyscyplinę, czym jest dla nich freeride, często usłyszymy, że to stan umysłu. Przyjemność z jazdy jest nie do opisania, a wolność zawarta w nazwie tego stylu MTB, to nie tylko swoboda związana z przejazdem danej trasy jak się chce, ale przede wszystkim uwolnienie umysłu od czegokolwiek, co nam go zaprząta.


W realizacji filmu pomogli nam:

-Jacek Piotrowicz / właściciel serwisu Ski Bike
-Michał Domański / właściciel salonów rowerowych Epicentrum
-Bartosz Bugalski / kierownik salonu rowerowego Epicentrum
Też przeżyłeś ciekawą przygodę, odkryłe(a)ś nową trasę?
Podziel się wrażeniami z innymi, napisz do nas: rowery@trojmiasto.pl.

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (77)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

wydarzenia - imprezy i szkolenia

+ dodaj

Porady rowerowe

zobacz więcej »

Szlaki rowerowe

Znajdź trasę rowerową

Turystyka rowerowa

zobacz więcej »