rowery

DDR czy pas ruchu dla rowerów?

DDR czy pasy ruchu dla rowerów? Które z rozwiązań jest skuteczniejsze?
DDR czy pasy ruchu dla rowerów? Które z rozwiązań jest skuteczniejsze? Brian Jackson/123rf.com

Jazda rowerem to nie tylko sposób na aktywną formę wypoczynku. Dla wielu jest to również alternatywa transportu do pracy czy szkoły. W "godzinach szczytu" dzięki rowerowi często możemy "urwać" kilka lub nawet kilkanaście minut z czasu dojazdu. Oszczędzamy czas, ale czy jest to bezpieczne? Sprawdzamy, który rodzaj infrastruktury - droga dla rowerów (DDR) czy pasy ruchów dla rowerów są efektywniejsze i czym poszczególne drogi się różnią.

Który rodzaj infrastruktury rowerowej jest według ciebie bezpieczniejszy?

droga dla rowerów 55%
pas ruchu dla rowerów 27%
obydwa rozwiązania są w takim samym stopniu bezpieczne 15%
nie mam zdania 3%
zakończona Łącznie głosów: 554

Każdy rowerzysta - nieważne, czy to kolarz na treningu, czy przysłowiowy pan Kowalski jadący rowerem do pracy - chciałby jak najszybciej i możliwie bezproblemowo dojechać z punktu A do punktu B. Wpływ na to mają nie tylko warunki na drogach, lecz także stan czy rodzaj infrastruktury drogowo-rowerowej. Które z rozwiązań jest najbardziej przyjazne rowerzystom?

Bez wątpienia najlepszą perspektywą dla rowerzysty byłaby jezdnia. A my, jako rowerzyści, mamy prawo poruszać się większością dróg publicznych. Większością - bo z wyjątkiem autostrad, dróg ekspresowych czy dróg, wzdłuż których wyznaczone są DDR lub pasy ruchu dla rowerów. W ww. sytuacjach jesteśmy zobowiązani do skorzystania z tej rowerowej części infrastruktury, o ile prowadzi ona w kierunku, w którym się poruszamy lub w który chcemy skręcić. Jeśli więc nie mamy możliwości poruszania się jezdnią, pozostaje nam DDR lub pas ruchu dla rowerów. Co odróżnia te dwa rodzaje infrastruktury?

Zapakuj się na rower. Tylko w co?



Droga dla rowerów



Droga dla rowerów to część drogi, która jest przeznaczona wyłącznie dla rowerzystów (Dz. U. 2017, poz. 1260, art. 2 ust. 5). W prawie budowlanym określana jest mianem ścieżki rowerowej (Dz. U. 2016, poz. 124, art. 54 ust. 4). DDR może być jedno- lub dwukierunkowa. Powinna ona umożliwiać wyprzedzanie rowerów lub chociażby wygodne wymijanie. Powinna mieć także zachowaną ciągłość przy przekraczaniu zjazdów, wyjazdów i wjazdów. Jej szerokość wynosić powinna nie mniej niż:
  • 1,5 m - gdy jest jednokierunkowa,
  • 2 m - gdy jest dwukierunkowa,
  • 2,5 m - gdy z DDR jednokierunkowej mogą skorzystać piesi.


Według polskich przepisów szerokość DDR ustala się indywidualnie, jeśli pełni ona także inne funkcje. Gdy chodzi o usytuowanie w stosunku do jezdni, jest drogą przylegającą do jezdni, wtedy gdy odległość od krawędzi jezdni wynosi 0,5 m, lub jej wydzieloną częścią, gdy odległość od krawędzi jezdni jest większa niż 0,5 m. DDR powinna być oddzielona zarówno od części drogi przeznaczonej dla pieszych, jak i od części jezdni przeznaczonej dla ruchu innych pojazdów za pomocą urządzeń bezpieczeństwa ruchu drogowego (Dz. U. 2017, poz. 1260, art. 2, ust. 5).

Pas ruchu dla rowerów



Pas ruchu dla rowerów to część jezdni, która jest przeznaczona do ruchu rowerów w jednym kierunku. Pas ruchu oznaczony jest odpowiednimi znakami drogowymi (Dz. U. 2017, poz. 1260, art. 2 ust. 5a). Tę część infrastruktury urządza się na jezdni jako jej część oddzieloną od części przeznaczonej dla innych pojazdów oznakowaniem poziomym lub wyspą dzielącą (Dz. U. 2016, poz. 124, art. 46 ust. 3). Powierzchnia pasa ruchu dla rowerów może być oznaczona barwą czerwoną, w szczególności początki i końce tej części jezdni oraz odcinki przed i za czy przez skrzyżowania.

Pasy ruchu dla rowerów, zgodnie z polskim prawem, stosowane są na drogach o dopuszczalnej prędkości 30-50 km/h, przez wzgląd na bezpieczeństwo rowerzystów. Dodatkowe wymagania i możliwe rozwiązania to m.in.:
  • pas ruchu dla rowerów jest zawsze jednokierunkowy (Dz. U. 2017, poz. 1260 art. 2 ust. 5a),
  • pas ruchu dla rowerów może być stosowany tylko na terenie zabudowy na drogach klasy: głównej, zbiorczej, lokalnej, dojazdowej (Dz. U. 2016, poz. 124, art. 46 ust. 3),
  • minimalna szerokość pasa ruchu dla rowerów wynosi 1,5 m, a maksymalna 2 m, przy czym dopuszcza się jej zwiększenie w obrębie skrzyżowania do 3 m (Dz. U. 2016, poz. 124, art. 46 ust. 3),
  • na jezdni dwukierunkowej może być stosowany jeden pas ruchu dla rowerów (zawsze po prawej stronie) lub dwa pasy ruchu dla rowerów po obu stronach jezdni.

Pas ruchu dla rowerów oddziela się od pasów ruchu przeznaczonych dla innych pojazdów linią szeroką, ciągłą. W przypadku konieczności dopuszczenia przejazdu innym uczestnikom ruchu drogowego (np. na miejsca parkingowe) stosuje się linie szerokie, przerywane.

Które z rozwiązań więc jest najlepsze według władz miast?



- Odpowiedź na to pytanie nie jest jednoznaczna - mówi Jakub Furkal, pełnomocnik prezydenta Gdyni ds. komunikacji rowerowej. - Istnieją trzy podstawowe rodzaje infrastruktury rowerowej, które stosuje się w zależności od konkretnej sytuacji, realnej prędkości pojazdów oraz natężenia ruchu.

Wydzielone z jezdni drogi rowerowe stosuje się co do zasady tam, gdzie natężenie ruchu i prędkości pojazdów są największe, tak jak na przykład w Gdyni - wzdłuż głównych korytarzy transportowych: ul. Zwycięstwa, Morskiej, Wielkopolskiej. Takie drogi powszechnie uznawane są za najbezpieczniejsze, jednak to na ich przecięciach z jezdniami często dochodzi do kolizji. Budowanie wydzielonych dróg rowerowych nie zawsze jest też możliwe z uwagi na ograniczenia terenowe.

Z kolei pasy ruchu wydzielone z jezdni wyznacza się głównie na tych ulicach, na których prędkości są niższe (wynoszą od 30 do 50 km/h), a natężenie mniejsze. Pasy ruchu, wbrew powszechnej opinii, są rozwiązaniem bardzo bezpiecznym. Ich umiejscowienie w jezdni sprawia, że wzajemna widoczność rowerzysta-kierowca, czyli kluczowy czynnik w bezpieczeństwie ruchu drogowego, jest bardzo dobra. Zachowania uczestników ruchu są czytelniejsze i łatwiejsze do przewidzenia. Jest to też rozwiązanie bardzo wygodne dla rowerzystów - pasy sprawiają, że jazda rowerem jest krótsza, szybsza, bardziej bezpośrednia i zarazem intuicyjna. Zatem spełnia wszystkie te wymogi, które są kluczowe z punktu widzenia transportu, nie rekreacji. Dodatkowym, pozytywnym efektem wyznaczania pasów rowerowych jest optyczne zawężanie pasów do ruchu ogólnego, co ma wpływ na ogólne uspokojenie ruchu. W Gdyni takie pasy dobrze sprawdzają się np. na ul. Stryjskiej, Legionów, Wiśniewskiego. Należy pamiętać o tym, że pasy rowerowe są zawsze jednokierunkowe. Szczególnym pasem rowerowym jest kontrapas. Zarówno rowerzyści, jak i kierowcy często zapominają, że jadąc zgodnie z kierunkiem ulicy jednokierunkowej, należy jechać prawą stroną jezdni, czyli nie kontrapasem.

Trzecim elementem jest tzw. "niewidzialna infrastruktura", a więc mówiąc wprost - ulice o uspokojonym ruchu, niewielkim natężeniu, często w strefach ograniczonej prędkości do 20 lub 30 km/h. Tam, z uwagi na zbliżone prędkości rowerów i innych pojazdów, wyznaczanie dedykowanej infrastruktury mija się z celem. Ruch odbywa się płynnie, prędkości są niewielkie, wzajemna widoczność dobra, natężenie ruchu małe.

Na rower w kasku czy bez?



- Jeśli chodzi o to, co jest lepsze, trudno o jednoznaczną odpowiedź - mówi Krzysztof Jałoszyński, sopocki oficer rowerowy. - Pasy ruchu dla rowerów są lepsze pod kątem widoczności rowerzysty. Kierowca skręcający w prawo widzi rowerzystę w lusterku na pasie obok, ich tory jazdy się nie krzyżują, rowerzysta nie "pojawia się znienacka" - mniejsza szansa o wypadek. Są też wygodniejsze dla użytkowników, bo po pierwsze idą prosto, tak jak jezdnia, a po drugie nie ma problemów z wjeżdżaniem i zjeżdżaniem z pasa, jak to ma miejsce przy DDR-kach (według przepisów nie wolno zjeżdżać rowerem z przejazdu rowerowego, więc teoretycznie przy każdej przecinającej ulicy trzeba budować specjalnie azyle, na co nie zawsze jest miejsce).

Są jednak dwie rzeczy, które działają na korzyść DDR:

  1. Łatwość wytyczania, gdyż nie trzeba poszerzać jezdni o 3 m (2 pasy po 1,5 m), na co nie zawsze jest miejsce, gdy przy ulicy rosną drzewa.
  2. To chyba najważniejsze - spora część użytkowników, szczególnie tych, którzy jeżdżą rekreacyjnie, wciąż boi się jazdy jezdnią, między samochodami, więc nawet gdy mają swój pas, wolą jechać chodnikiem. To efekt wychowania społeczeństwa od małego w strachu przed samochodami ("uważaj, tu jeżdżą samochody!"). Stąd też tak często buduje się DDR-ki tam, gdzie teoretycznie ich być nie powinno, np. przy ulicach tempo-30 (choć to zależy jeszcze nie tylko od prędkości, ale i od natężenia ruchu). Inaczej mówiąc: DDR działają skuteczniej niż pasy.

W Europie są różne modele: są miasta oparte o sieć DDR, są miasta oparte o pasy, szczególnie te z większą tradycją rowerową. Osobiście jestem zwolennikiem rozwiązania kopenhaskiego, czyli DDR-ki wzdłuż ulic, tuż przed skrzyżowaniem wtapiające się w jezdnię i stające się pasem ruchu, by parę metrów za nim znów oddzielić się konstrukcyjnie. Choć powiem szczerze: pierwszy raz, gdy musiałem skręcić w lewo przez sześciopasmową arterię pełną rozpędzonych samochodów, nie czułem się zbyt komfortowo, ale po chwili nauczyłem się, jak to się robi i okazało się to całkiem wygodne i bezpieczne.

Rozwiązania infrastrukturalne dla rowerzystów w oczach społeczeństwa



Wiemy już, że zastosowanie rozwiązań przeznaczonych dla rowerzystów uzależnione jest od lokalizacji wydzielonej części pod DDR lub pas ruchu dla rowerów względem rodzajów dróg. A zatem DDR powstaje przy drogach, po których poruszają się pojazdy z większą prędkością, a pasy ruchu przy drogach, gdzie prędkość jest mniejsza. Jak to jednak wpływa na komfort użytkowania przez rowerzystów wspomnianych części infrastruktury? Czy według osób poruszających się na rowerach któreś z rozwiązań jest jednak lepsze?

- Moim zdaniem bardziej przyjazny jest pas ruchu dla rowerów - twierdzi Natalia. - Jest to wygodniejsze dla rowerzysty, który nie musi uważać na często wchodzących na ścieżkę rowerową pieszych. Z mojego rowerowego punktu widzenia to najważniejsze, że pasem ruchu na jezdni można jechać szybko i nie martwić się o przechodniów, którzy mogą nagle wybiec, szczególnie np. dziecko. Co więcej, ze względów ekonomicznych samo wydzielenie pasa ruchu na jezdni jest mniej kosztowne niż wybudowanie ścieżki rowerowej, do której używa się specjalnych kostek brukowych lub specjalnej nawierzchni. Zagospodarowanie przestrzenne wydzielonego pasa jest też bardziej ekonomiczne.
- Jako kolarz i jednocześnie kierowca definitywnie uważam, że pas ruchu dla rowerów jest zdecydowanie lepszym rozwiązaniem niż DDR - mówi Kacper. - Rowerzystę jadącego po pasie widać, tak samo wszystkie jego manewry, w przeciwieństwie do osób poruszających się drogą dla rowerów. Jako kolarz nie przepadam za DDR-kami - jadąc tą częścią drogi z dużą prędkością nie jest łatwo zadbać o bezpieczeństwo pieszych, szczególnie dzieci, które często nagle wbiegają pod koło. Na dodatek pasy ruchu są wydzielone z części jezdni, a więc jedzie się cały czas po asfalcie. Dla rowerów szosowych to zdecydowanie lepsza nawierzchnia niż często brukowana kostką DDR, gdzie przy każdym wjeździe na posesję trzeba dodatkowo pokonywać irytujące uskoki.
Masz dla nas temat? Chcesz podzielić się swoimi spostrzeżeniami?
A może przeżyłe(a)ś ciekawą przygodę, odkryłe(a)ś nową trasę? Napisz do nas: rowery@trojmiasto.pl.

Opinie (194) 3 zablokowane

  • Droga dla rowerów czy pasy ruchu są lepsze ? Ja odpowiem : Pasy drogi ! (2)

    • 19 11

    • Pasy ruchu to dla Ciebie nie pasy drogi? Normalny?

      • 1 1

    • Twój ojciec stosował za mało pasów drogi chłopcze!

      • 0 2

  • pas ruchu byłby bezpieczniejszy, (14)

    gdyby nie głupota i kompletna nieznajomość przepisów wielu rowerzystów. Ileż to raz spotkałem na Wita Stwosza "rowerzystów" jadących pod prąd! Jeden prawie mnie zepchnął pod samochód. Serio, jak nawet nie znasz przepisów, to mijane co chwilę strzałki na asfalcie skierowane w przeciwnym kierunku nie zaświeciły ci światełka, że jedziesz pod prąd?

    • 57 13

    • Zgadza się

      Niestety na Wita Stwosza bardzo często się to zdarza. Bywam tam często (jako kierowca i rowerzysta) i prawie codziennie widzę rowerzystę/-tkę jadących pod prąd. Niezależnie od wieku - zarówno studenci jak i seniorzy... Jak tylko mogę - staram się kulturalnie zwrócić uwagę. W sumie tylko to można zrobić...

      • 9 3

    • Dobrze że kierowcy mają jakiekolwiek pojęcie o przepisach. (1)

      W sieci pełno filmów z tymi jadącymi pod prąd nawet na autostradzie.

      • 13 11

      • Kierowcy nie mają bladego pojęcia o przepisach dot. rowerzystów

        Zupełnie nie rozumieją pojęcia "kierunku jazdy rowerzysty" i wynikającej z tego zasady, że rowerzysta zbliżając się do miejsca w którym zamierza zmienić kierunek lub infrastruktura ten kierunek zmienia, to rowerzysta może jechać jezdnią, a nawet powinien.
        Tak samo jeżeli infrastruktura jest po lewej stronie drogi. Rowerzysta może z niej korzystać, ale z pewnością nie ma takiego obowiązku.
        Niestety wielokrotnie dochodzi do jakichś i**otycznych zachowań, ataków, wykrzykiwań z samochodu, wyzwisk, prowokacji. Rowerzysta jadący jezdnią szybko i zdecydowanie, świadomy przepisów jest regularnie atakowany przez kierowców. Sam jestem kierowcą i bardzo dużo jeżdżę rowerem szosowym i ataków miałem mnóstwo. Myślałem ze dwa lata temu, że się poprawia świadomość kierowców, ale tak nie jest.
        Uważam, że już najwyższy czas w Polsce wprowadzić przepisy dot. tzw. przemocy drogowej, całkowicie zabronionych i karalnych zachowań wobec innych uczestników r.d.
        No naprawdę nie może być tak, że jakiś kierowca wysiada z samochodu i napada na rowerzystę, bo mu się nie podoba, że ów jedzie jezdnią, bo ma np. po lewej kontrapas lub jakąś tzw. ścieżkę. To patologia jest, że ktoś uzurpuje sobie na drodze prawa szeryfa. No już się zajęli tymi blokującymi lewe pasy, ale to za mało, bo o wiele więcej jest swołoczy atakującej rowerzystów.

        • 7 3

    • (7)

      Widziałem takich jadących pasem pod prąd na Jana Pawła i na Wyspiańskiego. Przy obecnej znajomości przepisów u rowerzystów te pasy są jak brzytwa w ręku małpy

      • 4 3

      • (6)

        Małp jest mało więc trzeba takich dzbanow uczyć zasad tak samo jak baranów zakładających czerwone lampki na przód roweru

        • 3 2

        • (5)

          Wolisz białe ustawione na wprost i oślepiające jadących z przeciwnej strony :-)
          Uczyć powinna szkoła a każdy po podstawówce powinien mieć wiedzę odpowiadającą "karcie rowerowej"

          • 1 4

          • (2)

            Na rynku jest niewiele lampek które nadają się do roweru na ulicę i są zgodne z przepisami. Żeby nie reklamować napiszę, że w niemieckim sklepie są takie, które prawidłowo odcinają światło i jest tylko niewielka część lampek rowerowych możliwych do stosowania na jezdni, większość to lampki wyłącznie do MTB.
            Stosowanie tych china latarek na drogach publicznych powinno być tępione, bo nadają się jedynie do lasu.

            • 1 1

            • (1)

              czyli samochodowe oświetlenie led też powinno być tępione bo zdaje się jest to to samo źródło światła w dodatku nieporównywalnie słabsze

              • 2 1

              • otóż nie chodzi o "rodzaj żarówki"

                samochodowe oświetlenie wydobywa się ze specjalnie skonstruowanego klosza, który w taki sposób propaguje światło, żeby nie świeciło do góry i w lewo (w prawostronnym ruchu).

                • 0 0

          • (1)

            jak widzę czerwoną lampkę to powinienem mieć pewność że typ jedzie w tę samą stronę co ja i jest do mnie tyłem a nie że jadę i widzę że to czerwone światło zbliża się z przeciwka jakoś w samochodach nie ma czerwonych świateł na przodzie i nie ma czerwonych żarówek do świateł mijania chodzi o to że takich kretynów jest mało i trzeba ich pacyfikować a nie karać wszystkich g... wartą infrastrukturą i każdego traktować jak dziecko specjalnej troski

            • 1 1

            • jak jadę pod prąd, to przekładam oświetlenie zgodnie z kier. jazdy

              • 3 0

    • Pas ruchu tak ale (2)

      oddzielony jakąś formą przeszkody, bariery (krawężników lub słupków) tak by samochody nie mogły na niego wjeżdżać chyba, że w awaryjnych przypadkach przejeżdżając przez tą przeszkodę.

      • 2 2

      • np. w Londynie i wielu miastach zrobili dużo ddr w ten sposób (1)

        ale polega to na tym, że zabrali cały pas ruchu przerabiając go na dwukierunkową DDR, która z jednej strony jest właśnie separowana zaporami, a z drugiej strony jest chodnik na innej wysokości.

        • 1 0

        • Moim zdaniem lepszym rozwianiem są jednokierunkowe z obu stron. dwukierunkowe są problematyczne przy skręcaniu.

          • 3 0

  • (5)

    Jadąc szybko rowerem lepszy jest pas ruchu, bo jedziesz np normalnie drogą z pierwszeństwem i nie musisz co chwilę zwalniać na przejazdach rowerowych z bocznymi drogami podporządkowanymi, bo przecież na DDR na przejeździe masz pierwszeństwo przed pojazdem tak samo jak pieszy na pasach, ale będąc przed przejazdem czy przed przejściem już nie i nie możesz wjechać/wejść bezpośrednio przed nadjeżdżający pojazd. Natomiast jadąc rekreacyjnie, czy z dzieciakami lepsza jest DDR

    • 28 5

    • pas nie jeździ rowerem

      Zgadzam się, że pas jest lepszy. Natomiast nie mogę się zgodzić, że pas zyskuje na wartości, kiedy jedzie rowerem. Pas jest wystarczająco dobry leżąc sobie na ziemi.

      • 2 3

    • (2)

      Jeżeli nie masz pojęcia o przepisach to po co się wypowiadasz.

      "Przejazdy dla rowerzystów" to nie "przejścia dla pieszych". Przepisy nie są zupełnie inne.
      Warto się douczyć.

      • 4 0

      • (1)

        Kilka lat temu dopiero wprowadzono przepis, że kierujący pojazdem skręcając w drogę poprzeczną, przez którą przebiega droga rowerowa ma obowiązek ustąpić pierwszeństwa rowerzyście, natomiast nie ma w przepisach, że ma ustąpić pierwszeństwa wyjeżdżając z tej poprzecznej drogi

        • 3 6

        • Kierowca zmieniający kierunek ma obowiązek ustąpić:

          - wszystkim jadącym/idącym jakąkolwiek częścią drogi w kierunku w którym dotąd jechał, choćby rower jechał poboczem, chodnikiem - każdemu musi ustąpić!
          Hejterom od razu odpowiadam, tak rowerzysta może jechać chodnikiem w wielu sytuacjach i kierowcy nic do oceniania tych sytuacji np. czy jest dorosły, czy opiekun, czy niepełnosprawny itd.

          - w przypadku przejazdu/przejścia w poprzek drogi/jezdni którą opuszcza, obowiązują go przepisy dot. przejścia i przejazdu.

          Gdzie masz braki w regulacjach?

          • 3 2

    • Pierwszeństwo pierwszeństwem, a czy ktoś ci go samochodem ustąpi to już inna sprawa, a rower kontra samochód przy dużej prędkości to wiadomo jak się może skończyć - zwłaszcza ta konkretna opcja gdy wjeżdżasz mu centralnie w bok lub lecisz przez maskę. A to cię nie zobaczy, bo będzie wypatrywał jedynie samochodów, a to uzna że zdąży bo pewnie jadąc rowerem to pewnie zamulasz 20 kmh, a to uzna, że sobie nieco zwolnisz i on się zdąży wcisnąć, nie mówiąc już o takich co po prostu mają to gdzieś bo muszą wjechać, a ty se hamuj...

      Miałem w zeszłym sezonie taką sytuację właśnie i to nawet nie na podporządkowanej, a na prostej, gdzie gość skręcał z naprzeciwka w prawo czyli przecinał mój pas. Przede mną jechał samochód, i ten co skręcał go nie widział, bo pewnie spodziewał się tylko samochodów, a nie rowerzysty. Ledwo go minąłem. Ja tam wolę czasem zwolnić, ale nie mieć na nagrobku napisu "Miał pierwszeństwo"

      • 1 0

  • Teraz najlepiej widac brak kompetencji i zacofanie pseudoekspertów!!Pasy rowerowe w ulicach to było rozwiazanie 20 lat temu (13)

    Obecnie w każdym kraju zachodnim likwiduje się stopniowo pasy rowerowe .Bo jazda rowerem w chmurze spalin jest bardzo szkodliwa dla zdrowia!! A w Polsce jest dodatkowo bardzo niebezpieczna .W trójmieście nawet pieszy na przystanku czy chodniku nie jest bezpieczny bo wypadków przez piratów drogowych nie brakuje! Dlatego stopniowo kraje nowoczesne budują tylko drogi rowerowe które sa oddzielone pasem zieleni od ulicy !!Są nawet miasta gdzie likwiduje się pas dla blachosmrodów by na nim posądzić klomby z krzakami które będą stanowić zaporę filtrująca spaliny do rowerzystów. Wiec przede wszystkim ergonomia dla wygody rowerzystów a nie dla szkodników trujących spalinami wszystkich wokoło. I jeszcze jedno drogi buduje się dla rowerzystów miejskich a nie dla kolarzówek ,to widać tez zatrudne w rozumowaniu.

    • 43 34

    • ho ho, kolejny niespelniony, bezrobotny "aktywista" walczacy z "blahosmrodami", korea północna przyjmie cie z otwartymi rekami :D idz byc bezrobotny gdzie indziej

      • 5 12

    • Taki Londyn polikwidował niemal wszystkie "ścieżki"

      I wprowadził pasy na ulicy, nawet na tych wąskich są wąskie pasy. Wydzielone pozostały tylko "Cycle Superhighways". Część pasów jest kolorowana na niebiesko i po nich nie wolno jechać samochodom. Część jest po prostu wymalowaną kreską i samochód może po nim jechać tak długo aż nie napotka na rower. Wtedy ma problem, gdy z przeciwka jada samochody, bo nie ma jak wyprzedzić i musi jechać powoli.

      • 10 1

    • Pierwsze słyszę. Może podasz jakiś przykład? (3)

      • 9 3

      • On może podać przykład wyłącznie fizjologiczny

        To taki wypisywacz wymyślonych na poczekaniu głupot, które mu pasują, bo woli tzw. ścieżki, to będzie bajki wymyślał i je rozpowszechniał.

        • 3 2

      • google street view (1)

        i oglądaj. Takie miasto jak kopenhaga na początek.

        • 2 2

        • byłem w Kopenhadze i tam głównie jeździ się po jezdni na zasadach ogólnych. Główne trasy tranzytowe to pasy w jezdni. DDR oddzie

          Te pasy rowerowe w Kopenhadze owszem są czasem na lekkim podwyższeniu, ewentualnie skromnym krawężnikiem przedzielone od jezdni ale to dalej bardziej pas w jezdni niż nasze esy floresy na chodnikach,a ta zieleń to chyba w twojej wyobraźni. Kopenhaga jest mocno zabetonowanym jednak miastem. Zieleni tam naprawdę niewiele. Może gdzieś na przedmieściach..... ale na pewno nie w samym mieście.

          • 1 0

    • W polskich warunkach tylko wydzielona Droga Dla Rowerzystów. Pas na jezdni to proszenie się o kłopoty w tym kraju. (1)

      Przykładowy pas jezdni (dla "samobójców") to pomysł aby na Podwalu Przedmiejskim mieszać ruch samochodów o prędkości 50-70 km/h albo i więcej z ruchem rowerzystów. Bezmyślność!!! I później zdziwienie, że rowerzyści wolą chodnik... Żenada. Poza tym uwaga dla rowerowych "twardzieli", którzy najwyraźniej myślą tylko o sobie -> Otóż rowerzystami są również ludzie mniej sprawni, starsi, rodziny z dziećmi, osoby przewożące jakieś toboły itd. Ci ludzie nie będą pędzić na złamanie karku po pasie na jezdni, oni potrzebują przede wszystkim poczucia bezpieczeństwa. Poza tym przy "kulturze jazdy", chamstwie polskich kierowców i nagminnym przekraczaniu dozwolonej prędkości w mieście (i na wsi) widać wyraźnie, że pasy rowerowe to nie jest rozwiązanie w tym kraju. Nie testujcie takich rozwiązań "na żywca", na zdrowiu i życiu zwykłych rowerzystów !!!

      • 6 7

      • To niech ci powolni turlaja się te swoje 10 na godzinę po chodnikach i ustępują pieszym proste dlaczego mam równać w dół do d**ili którzy nie mają pojęcia o przepisach i nie umieją zwyczajnie jeździć na rowerze na wąskiej sciezynce takiej jak koło klifu w Gdyni spotykasz co chwila takiego bojacego się ruchu i**ote który jedzie na ciebie pod prąd

        • 5 3

    • gamonie ccc (2)

      A mnie g..owno obchodzi czy to jest kolażowka czy rower miejski, jest droga rowerowa to i tak zawsze sie d**il znajdzie który jezdnia jedzie a zwlaszcza Ci w koszulkach CCC, uwielbiam ich...

      • 1 9

      • (1)

        Przy większości jezdni nie ma dróg rowerowych. Jest tzw. droga rowerowa położona obok drogi pieszej i świadczy o tym stosowany znak, który przeczy zasadzie oddzielenia drogi rowerowej od chodnika. Powyższe prowadzi do konkluzji, że to nie jest "droga dla rowerów" z której rowerzysta musi korzystać.
        Stąd może powinieneś zdanie sformułować: "Zawsze znajdzie się d**il kierowca, który zacznie trąbić na prawidłowo jadącego rowerzystę po jezdni, zwłaszcza Ci w Passerati lub BMW, uwielbiam ich...".

        • 7 0

        • jest znak nakazu taki z rowerkiem bez ludzika? ale to za mało od razu jest tysiąc teorii, żeby usprawiedliwić jazdę jezdnią. niezgodnie z prawem, ale to akurat poicja ma tam gdzie jest siodełko roweru

          • 0 0

    • taajest "jazda rowerem w chmurze spalin jest bardzo szkodliwa dla zdrowia!!"

      ależ my rowerzyści bardzo dziękujemy za wzruszającą troskę o nas (gdzież by tam hipokryzja?)

      niestety, rozwiązanie proponujesz od czapy, jak to kierowczyk. rozwiązanie waściwsze to zakaz generowania spalin. totalny zakaz dizli, nie tylko tych z wypatroszonymi filtrami. rutynowa, wyrywkowa kontrola emisji, nie tylko w czasie przeglądów. u hybryd też, nie tylko w trybie elektrycznym. nadproporcjonalne stawki ubezpieczeń starych szrotów.

      no i gdzie się da, zakaz wjazdu smochodów, bo nic nie działa lepiej od braku samochodów, po prostu.

      • 1 0

    • Czyli Francja mocno zacofana ... Ciekawe czy da radę dostarczyć towary do sklepu na rowerze - to a propos szkodników trujących spalinami ...

      • 1 0

  • Wszystko jedno byle tego było więcej.

    Obecna sytuacja uwidacznia braki w infrastrukturze. Teraz nie ma połączenia rowerowego górnego tarasu z dolnym. To wyklucza powszechne stosowanie roweru przez mieszkańców np. Osowej czy Matarni. Jesteśmy skazani na samochody albo komunikację miejską.

    • 22 8

  • U nas nie ma praktycznie ani pasów ani tym bardziej ddr (5)

    95% infrastruktury to szlaczki zygzaczki, esy floresy na wąskich chodnikach bez separacji, bez ciągłości, z krawężnikami, odgięciami bezsensownymi i z przekładańcem z częścią dla pieszych.

    • 38 6

    • U mnie jest tylko cccp, ale to chyba dlatego, ze jezdze stara Ukraina.

      • 1 1

    • Bez przesady, chyba, że u nas to gdzieś indziej

      • 0 4

    • Kopiuj - wklej (2)

      Masz to gdzieś zapisane i przy każdej możliwości wklejasz ?

      • 0 5

      • (1)

        Przecież takie są fakty na takiej morskiej w Gdyni infrastruktura rowerowa to w 90% są jaja i śmiech na sali taka Pucka to co to jest jak nie kompletne nieporozumienie to są pseudosciezki które powodują tylko zamieszanie i problemy ludziom na rowerze i narażają na scysje z i**otami w samochodach

        • 4 1

        • Zjechanie na Puckiej, na ten dziwoląg,

          gdy kontynuujesz na wprost np. w celu dojechania do R10, jest nie tylko absurdalne, ale i niebezpieczne.
          Na Puckiej do akcji dochodzi regularnie, na tym odcinku w dół, który się zaczyna za przystankiem, by za 150m przekierować na drugą stronę.
          Zjechanie w ten sposób wyłączyłoby rowerzystę jadącego na wprost z ruchu, co jest absurdem, żeby miał taki obowiązek.
          Pomijając już wątpliwość obowiązku korzystania z pieszorowerówek (przemyconego rozporządzeniem), to wszystkie inne przepisy pozwalają rowerzyście jechać tam jezdnią. Jest wyraźny zapis, że jeśli rowerzysta zamierza pojechać inaczej niż obowiązkowa infrastruktura prowadzi, to rowerzysta może jechać jezdnią, nawet obok pasa dla rowerów. Tak jest np. przy UM Gdyni, gdzie jak jedzie się tym wyznaczonym pasem w kier. Świętojańskiej, to można jechać prawoskrętem, by zjechać przed przejściem na rowerówkę, lub na samy skrzyżowaniu, ale na rowerówkę wjechać można dopiero w okolicach krzyża.

          • 1 0

  • Pasy sa bezpieczniejsze (12)

    1. Rowerzysta wie, że jedzie po ulicy i zachowuje się normalnie
    2. Kierowcy widzą rowerzystę jako normalnego uczestnika ruchu, a nie "super szybkiego pieszego"
    Oczywiście, że na ddr nikt nie przejeżdża rowerzystów (poza skrajnymi przypadkami, jak mnie się przytrafił wyjątkowo niefrasobliwy kierowca), ale przejazd rowerowy to jest miejsce, które aż sie prosi o kolizję. Kierowca skręcając w prawo nie spojrzy, a nawet ten uważny ma ograniczone pole widzenia do tyłu na skos przy ciągłej zmianie kąta. Rowerzysta zaś ma przeświadczenie, ze na ddr jest panem i przejazd należy do niego (tylko wedle przepisów, ale sam przepis nikomu życia nie uratował) i nie zwraca uwagi na nadjeżdżających morderców i nieuważnych patałachów.
    O wygodzie poruszania się po ddr, jakości nawierzchni, krawężnikach, wyjazdach z posesji, zygzakach miedzy stronami ulicy i smyczach rozciągniętych na cała szerokość będę się rozwodził.

    • 29 13

    • Rower (2)

      Tylko na drodze rowerowej na ulicy tylko wąchać smrody

      • 1 8

      • (1)

        Co za różnica czy jedziesz tuż obok samochodów po pasie, czy po ddr 2 metry obok?

        • 5 0

        • Ja mu to już mówiłem.

          • 1 0

    • głupoty piszesz (3)

      skrzyżowanie jezdni i drd to skrzyżowanie gdzie obowiązuje zasada ograniczonego zaufania nikt nie przeczy o pierwszeństwo tylko jeżeli (cudowne dziecko dwóch pedałów) pędzi na oślep lub często nie posiada oświetlenia , które przypominam po zmroku jest obowiązkowe to kierowca nawet ostrożny nie ma szans na reakcję

      • 3 10

      • Tak się składa że zasada ograniczonego zaufania dotyczy w równym stopniu rowerzystów jak i kierowców, którzy wyjeżdżając z bocznej ii skręcając w prawo to patrzą zwykle tylko w lewo.

        • 7 0

      • Zawodowy kierowca nie zna ustawowej definicji ograniczonego zaufania ręce opadają

        • 3 0

      • na właśnie

        40 km/h samochód się wlecze, a 30km/h rower na ddr pędzi jak wariat. Tymczasem na ulicy każdy kierowca spodziewa się pojazdów przekraczających 30 czy 40. Co do oświetlenia to też na ddr częściej znajdują się niefrasobliwi rowerzyści. A na ulicy to nawet samochodom się przytrafia, choć niezmiernie rzadko. Na ddr rowerzysta uważa się za coś w rodzaju pieszego będącego świętą krową, a na drodze czuje, że ponosi współodpowiedzialność za porządek w ruchu. Dla obu stro lepiej, żeby rowerzysta jechał pasem rowerowym, a nie wyskakiwał z przejazdu i atakował biednego kierowcę pozbawiając go szans ma reakcję.

        • 2 1

    • Ciekawe (4)

      Jadąc po ulicy
      1. Przegubowy autobus wyprzedzał mnie na zakręcie i musiałem ratować się zeskokiem i wciągnięciem roweru na chodnik.
      2. Samochód bezpośrednio przede mną skręcił na parking, na szczęście ostre hamowanie mnie uratowało.

      • 3 1

      • (2)

        A na ch... ścieżce co skrzyżowanie kupa złomu stoi na przejeździe rowerowym i blokuje przejazd albo ładuje się na niego bez zatrzymania się na warunkowej strzałce w prawo

        • 4 0

        • (1)

          Kupa złomu powiadasz.
          Jeśli ścieżka idzie na wprost to samochody często nie mają miejsca i przy włączaniu do ruchu mogą blokować.
          Dzięki temu my rowerzyści możemy pokrzyczeć lub napisać na forum coś w stylu "blachosmrody blokują"
          Jeśli ścieżka jest wyprofilowana tak żeby samochód się zmieścił to też jest krzywo no bo jak to rowerzysta nie może jechać prosto tylko ma jakieś "esy floresy na drodze"
          Czyli jakby nie patrzeć szklanka dla rowerzystów jest zawsze do połowy pusta.

          Czasami kierowca samochodu popełni błąd i zajedzie drogę ale rowerzyści też nie są aniołkami. Więc zamiast toczyć pianę że ktoś Ci zajechał wyluzuj gumę w majtach i pomyśl że każdemu może się zdarzyć.

          • 0 1

          • jak by nie była wyprofilowana to i tak znajdzie się as który zablokuje przejazd. Nawet jak jest odgięcie i samochód się pięknie by zmieścił, to nie zatrzyma się centralnie tak by zablokować rowerzyście przejazd. standard

            • 0 0

      • a ja, autor krytykowanego wpisu

        miałem w życiu 3 kolizje z samochodem na rowerze. 2 na przejazdach i 1 na czystym ddr, w miejscu gdzie w ogóle nie ma ulicy. A na ulicach, przez 50 lat jazdy na rowerze i 44 samochodem nigdy. Oczywiście, że przypadki jednostkowe niczego nie dowodzą (poza obalaniem twierdzeń, i twierdzeniami z małym kwantyfikatorem), chodzi raczej o statystykę, ale w tym przypadku jest 1:1 :)

        • 4 0

  • fikcja (3)

    przecież to jest mit, samochody przekraczają dozwoloną prędkość, jadąc zahaczają o pas dla rowerów, parkują wzdłuż i wszerz chodników czy ddr. najlepsze na koniec - są bezkarni, bez względu czy w ruchu czy nie.

    • 28 7

    • Ja tam jestem za szczególnym zaostrzeniem przepisów dot. przewinień kierowców wobec rowerzystów. Mandaty powinny wzrosnąć tak z 3x, bo są to sytuacje szczególnie niebezpieczne dla jednego z uczestników.

      • 1 0

    • To inna sprawa (1)

      ale czy powinniśmy chować głowę w piasek? ulegać terrorowi? może czas najwyższy żeby służby wzięły się do roboty. Chowanie innych użytkowników przed kierowcami to moim zdaniem na dłuższą metę tylko pogorszy sytuacje. Kierowcy i tak są już wystarczająco bezczelni.

      • 3 0

      • napisałbym raczej: kierowcy i tak bywają wystarczająco bezczelni

        Problemem jest niedostatek projektantów świadomych potrzeby przekształcania całej infrastruktury parkingowej i drogowej miasta zgodnie z zasadami "wizji zero" lub nawet "vision beyond zero" zakładającej priorytetowe traktowanie potrzeb pieszych i rowerzystó w przestrzeni miejskiej.

        • 1 0

  • Dla cyklogłupków to żadna różnica. Jeżdza po chodnikach, po przejściach dla pieszych i olewają przepisy. (8)

    • 16 47

    • Bo pewnie dlatego, że są kierowcami (4)

      Wystarczy wyjść z domu i zobaczyć zaparkowane samochody. Tyle

      • 7 6

      • Rowery nie lepsze. Walają się wszędzie: Na klatkach schodowych, w korytarzach piwnicznych, na chodnikach... (3)

        • 5 8

        • (2)

          mogą akurat

          • 1 1

          • Nie mogą, bo jest to uciążliwe i sprzeczne z ogólno przyjętymi zasadami współżycia społecznego. (1)

            Ale o tych ty napewno nie słyszałeś.

            • 1 3

            • Nie ma takich zasad, a z pewnością nie są ogólnie przyjęte.
              Poszczególne wspólnoty ustalają takie zasady, ale właśnie ich ustalanie świadczy, że nie są ogólnie przyjęte. Pierniczysz więc kolego.
              Ludzie ze wsi zostawiają buciory na klatkach schodowych, ale to też nie jest ogólnie przyjęta zasada, a może przeciwnie.

              • 2 0

    • Bez przesady (2)

      Nie zgadzam się do końca. Oczywiście, są czarne owce wśród wszystkich grup - pieszych, rowerzystów, motocyklistów czy prowadzących samochody i pozostałych pojazdów. Niestety wśród rowerzystów widzimy największy brak wyobraźni i poszanowania przepisów. Wystarczy spojrzeć na Trakt Św. Wojciecha, gdzie rowerzyści mają przygotowaną ścieżkę wyniesioną około 2m ponad wysokość drogi (dzięki temu nie musza wdychać spalin samochodów, przynajmniej w moim odczuciu). I co? I g*wnO! d**ile rowerowi dalej zapiep**ają drogą i tamują ruch!

      • 2 5

      • dlaczego wysyłasz ludzi gdzieś na jakieś inne drogi, a sam nie jedziesz obwodnicą motodebilu?

        • 3 1

      • Wzdłuż Traktu Św. Wojciecha jest tzw. droga techniczna z dopuszczeniem ruchu rowerów

        Rowerzyści nie mają obowiązku korzystania z niej. W miejscu krzyżowania się tego ciągu pieszo-rowerowego występują często sytuacje kolizyjne. Doświadczeni szosowcy wolą jechać jezdnią. Ruch tamują nie rowerzyści tylko nadmiar samochodów poruszających się po mieście. Dobrym rozwiązaniem jest inwestowanie w przedłużenie linii SKM do Pruszcza Gdańskiego i Tczewa na osobnej parze torów. To lepiej przyczyni się do rozładowania korków na Trakcie Św. Wojciecha niż próby wyrzucenia rowerzystów z jezdni tego traktu.

        • 3 0

  • DDR to NRD a nie jakaś tam droga rowerowa.

    • 13 6

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

wydarzenia - imprezy i szkolenia

+ dodaj

Porady rowerowe

zobacz więcej »

Szlaki rowerowe

Znajdź trasę rowerową

Turystyka rowerowa

zobacz więcej »