• Kino
  • Mapa
  • Ogłoszenia
  • Forum
  • Komunikacja
  • Raport

Bagażnik, czy trzecie koło? A może jedno i drugie ?

Krzysztof Kochanowicz
12 sierpnia 2009 (artykuł sprzed 14 lat) 
Najnowszy artykuł na ten temat Czym robić zdjęcia na wycieczce rowerowej?
Przykład zapakowania roweru: tradycyjny bagażnik na tył plus jednokołowa przyczepka Przykład zapakowania roweru: tradycyjny bagażnik na tył plus jednokołowa przyczepka

Wśród rowerowych obieżyświatów są zarówno zwolennicy tradycyjnych bagażników jak i niedawno wymyślonego tzw. trzeciego koła. Wybór jednak zależy nie tylko od osobistych preferencji, ale i potrzeb. Przy większych wyprawach, gdzie tobołków cała masa wykorzystuje się zarówno tradycyjne bagażniki na przód i tył jak również ciągnie przyczepkę.




1) Przyczepka rowerowa Extrawheel, tzw."trzecie koło":

Budowa jednokołowej przyczepki rowerowej Extrawheel jest banalna i co najważniejsze pasuje zarówno do rowerów szosowych i trekkingowych (koła 700c), jak i rowerów górskich, nawet tych z tylnim amortyzatorem, gdzie o zwykłym bagażniku z sakwami moglibyśmy zapomnieć. Extrawheel doczepia się do zacisku tylnego koła ramieniem przyczepki, której rama nośna ma konstrukcję rurową, niezbyt wyrafinowaną, ale właśnie jej prostota zapewnia wytrzymałość i niezawodność. Po bokach znajdują się metalowe ramki, do których mocujemy sakwy. Całość waży 3,9kg (wagę tą można jeszcze zmniejszyć o prawie kilogram wymieniając koło na wyższej jakości). Zestaw sakw składa się z dwóch dużych oraz dwóch małych worków o łącznej pojemności 60 litrów i wadze 2,6kg. Wykonane są z grubej Cordury, materiału znanego już od wielu lat. Charakteryzuje się on wysoką trwałością i odpornością na wszelkiego rodzaju mechaniczne uszkodzenia. Zasadnicza część ładunkowa wyposażona jest w rolowane zamknięcie na klamry, brak w niej jakichkolwiek przegródek, dodatkowa kieszeń znajduje się w górnej klapie. Po bokach znajdziemy paski do zamocowania mniejszych worków. Od wewnątrz sakwy pokryte są wodoodporną warstwą żywicy poliestrowej z PVC, wszystkie szwy są podklejane, co dodatkowo zwiększa wodoszczelność. Ściany, które przylegają do ramy są od wewnątrz usztywniane lekką płytą. System nośny stanowią trzy haki oraz pasek stabilizujący.

Regulacja: w zależności od ilości pakunków, jakie zabieramy w podróż możemy w dużym zakresie dopasować zewnętrzne wymiary sakw. Regulację umożliwiają górne, rolowane zamknięcie, mocowania górnej klapy, jak również boczne paski.

Extrawheel, czyli tzw. "trzecie koło", pasujące niemalże do każdego typu roweru. Extrawheel, czyli tzw. "trzecie koło", pasujące niemalże do każdego typu roweru.


Jazda i prowadzenie: Producent ostrzega przed przekraczaniem prędkości 40 km/h i stromymi zjazdami. Dlatego zanim wyruszymy w trasę należy poświęcić trochę czasu na dokładny i solidny montaż, w tym zabezpieczenie wszystkich pasków przed dostawaniem się do szprych. Dobrze jest również udać się na jazdę próbną, co by później nie było nieprzyjemnych niespodzianek.

To normalne, że rower, podobnie jak w przypadku zamontowania bagażnika i sakw prowadzi się ciężej. Przyczepka Extrawheel też wymaga trochę wprawy w prowadzeniu szczególnie podczas zakrętów, gdzie trzeba użyć nieco więcej siły. Przy wychodzeniu z łuku pojawiają się tendencje do nadsterowności, tylne koło ma ochotę wyjechać na zewnątrz. Efekt cięższej jazdy czy innego zachowania roweru jest bardziej odczuwalny z sakwami zamontowanymi na rowerze niż z zamontowanymi na przyczepce "trzeciego koła".

Na co zwrócić uwagę: po zapakowaniu, bagaż znajduje się przed osią koła przyczepki, co poprawia trakcję tylnego koła w rowerze. Dlatego przy pakowaniu trzeba pilnować, żeby ciężar był w miarę możliwości równo rozłożony pomiędzy lewą, a prawą sakwą. Jeśli różnica w obciążeniu jest zbyt duża, kierowanie jest utrudnione.

Podsumowanie:

Dodatkowe koło bagażowe z pewnością zwiększa możliwości, gdy na rowerze już nic więcej nie zmieścimy. Daje jednocześnie szansę wyboru: czy całą wagę, często kilkadziesiąt kilogramów ładować na rower, czy może tak ciągnąć ekwipunek za sobą? Jedną z najważniejszych też zalet tej przyczepki jest możliwość montażu do każdego typu roweru począwszy od roweru szosowego po rower z tylnim amortyzatorem, gdzie typowy bagażnik pod sakwy nie pasuje. Cena modelu Voyager to 899 zł; może i jest nieco wygórowana, jednak w zestawie otrzymujemy komplet naprawdę wysokiej jakości sakw o wartości prawie 400 zł. Nieco tańszy jest model Dry, którego koszt to 769 zł lub bez sakw 649 zł. Producent dopuszcza też możliwość zakupu bez koła w celu montażu własnego.

Trzecie koło, zamiast bagażnika, to duża wygoda szczególnie w cieżkich warunkach terenowych Trzecie koło, zamiast bagażnika, to duża wygoda szczególnie w cieżkich warunkach terenowych


Więcej o przyczepkach jednokołowych na stronie producenta Extrawheel .


2) Dobre bagażniki rowerowe:

Bagażniki firmy Tubus:

Każdy rowerowy podróżnik, zgodzi się ze mną, że najsolidniejsze bagażniki produkuje niemiecka firma Tubus. Przez wiele lat stanowiła w zasadzie jedyne rozwiązanie dla tych, co chcieli mieć dobry bagażnik i nie musieli się martwić, że zaraz coś się rozpadnie, jak w ówczesnych niektórych pseudo konstrukcjach tego typu. Nawet wysoka cena oraz konieczność sprowadzania produktu z zachodniej granicy nie były przeszkodą dla klientów, obecnie na szczęście bagażniki są dostępne w lepszych sklepach rowerowych, a największym dystrybutorem na Polskę jest warszawska firma Bikeman.

Tubus ma w swojej ofercie kilka modeli bagażników tylnych oraz przednich, w tym również bagażniki dostosowane do widelców amortyzowanych oraz ultra lekkie bagażniki tytanowe. Każdy model jest dobrze przemyślaną konstrukcją o doskonałej funkcjonalności, a każdy egzemplarz wykonany z najwyższą starannością. Najlepiej świadczy o tym niegasnąca popularność dwóch modeli produkowanych od samego początku działania firmy Tubus Carrier Systems: Cargo i Tara. Mimo upływu lat, tej parze wystarczyły tylko drobne usprawnienia konstrukcyjne, by bez problemu konkurować z dowolnym innym bagażnikiem dostępnym na rynku. Na uwagę u Tubusa zwracają także sprytne akcesoria jak blaszki do mocowania bagażników do ram bez uchwytów (pasują również do innych marek bagażników znanych w Polsce jak np.: do Crosso).

To, że w sprzedaży pojawiło się trzecie koło nie znaczy wcale, że tradycyjne bagażniki odeszły do lamusa To, że w sprzedaży pojawiło się trzecie koło nie znaczy wcale, że tradycyjne bagażniki odeszły do lamusa


Wbrew wszelkim modom i trendom niemiecka firma Tubus produkuje bagażniki wyłącznie ze stali, a dokładniej mówiąc ze stalowych rurek. Zdaniem producenta rurka średnicy 10 mm i grubości ścianki 0,6 mm grubości ma te same parametry odporności co masywny pręt o średnicy 7,4 mm ale taki pręt jest 2,5 razy cięższy niż rurka! Aluminium czy stal? Aluminium jest ponad 3 razy bardziej plastyczne niż stal i zostanie bardziej zdeformowane pod działaniem siły. Dozwolony nacisk (aż do momentu pęknięcia) w aluminium jest znacznie niższy niż w stali. Aby uzyskać taką samą wytrzymałość jakie dają stalowe rurki, w aluminium musielibyśmy zwiększyć zewnętrzny wymiar i grubość ścianki bagażnika. Konkluzja: bagażnik wysoce odporny na zniszczenie i o niskiej wadze najlepiej wyprodukować z rurek stalowych. Dlatego też podróżnicy udający się w bardziej egzotyczne kraje cenią sobie również możliwość łatwej naprawy takiego bagażnika. O wiele łatwiej bowiem znaleźć nawet w małym mieście zakład samochodowy, który zespawa stal, niż aluminium. Tylnie bagażniki Tubus mają dopuszczalne obciążenie 40 kg, gdy w standardowych modelach innych firm jest to zazwyczaj 20-30 kg.
Jedynym problemem dla polskiego klienta może być cena. Niestety jest równie wysoka jak jakość wyrobów tej marki: niektóre modele przekraczają 400 zł nie licząc oczywiście sakw!

Więcej o bagażnikach rowerowych i akcesoriach firmy Tubus na stronie dystrybutora na Polskę Bikeman .

Sakwy to nierozłączna część każdego podróżnika, a czy będą one wiezione, czy ciągnięte, zależy od Waszych preferencji i potrzeb Sakwy to nierozłączna część każdego podróżnika, a czy będą one wiezione, czy ciągnięte, zależy od Waszych preferencji i potrzeb


Bagażniki firmy Crosso:

Drugą marką, chwaloną wśród polskich podróżników i nie tylko jest nasza ojczysta firma Crosso, znana również z produkcji sakw. Parę lat temu, firma ta zaskoczyła rynek bardzo udaną konstrukcją sakw Crosso Dry. W ciągu paru lat sakwy Crosso stały się znakiem rozpoznawczym polskich rowerzystów. Nieco później firma skonstruowała swój własny bagażnik. Tak jak sakwy Crosso konkurują na lokalnym rynku z niemieckim Ortliebem, tak bagażnik konkuruje z Tubusem. Obie te konstrukcje zarówno sakwy, jak i bagażnik są wytrzymałościowo podobne a cenowo nieporównywalnie tańsze od swoich niemieckich odpowiedników. Oprócz bagażnika tylnego firma produkuje też bagażnik przedni tzw. Lowrider.

Więcej o bagażnikach rowerowych i akcesoriach firmy Crosso na stronie producenta .

Konkretne rozwiązania na przykładzie bagażników firm Tubus i Crosso:

Konstrukcje obu producentów są do siebie dość zbliżone. Zrobione są według zasady "im mniej elementów tym sztywniej czyli lepiej". Konstrukcja Crosso opiera się o trzy, a Tubusa o cztery gięte i solidnie pospawane rury. Materiałem używanym przez Crosso jest jednak aluminium, w przypadku Tubusa - to wcześniej wspomniana stal. Tubus oferuje osobne modele na koła 26" i 27", Crosso ma jeden uniwersalny model, przez co na rowerze z kołem 26" bagażnik po zamocowaniu jest niecałe 2 cm wyżej, niż w przypadku Tubusa. Ma to teoretycznie negatywny wpływ na podwyższenie środka ciężkości bagażu, w praktyce zdaje się nie mieć znaczenia. Lepszy jest jednak uniwersalny rozmiar, niż rozmiar regulowany - z ruchomym psującym się elementem (sposób stosowany przez wiele innych firm).

Jedne z najmocniejszych bagażników firmy Tubus: przedni model Tara, tylni Cargo Jedne z najmocniejszych bagażników firmy Tubus: przedni model Tara, tylni Cargo


Mocowanie - u góry ramy:

W obydwu bagażnikach elementy mocujące wsuwane są dodatkowo w szynę w kształcie odwróconej litery U. Zapobiega to możliwości obracania się tych elementów wokół osi, którą jest mocująca je śruba - dzięki czemu zyskujemy na sztywności mocowania.

Mocowanie - u dołu ramy:

W przypadku Tubusa jest to mocny kawałek blachy przyspawany do konstrukcji bagażnika. Oczko mocujące tylko nieznacznie wysunięte jest poniżej końców nóg dzięki czemu zachowana zostaje sztywność, oraz zminimalizowany obszar gdzie całość ciężaru spoczywa na blaszce. W przypadku Crosso mamy do czynienia z kawałkiem stalowej blachy przykręconej do nóg bagażnika - ponieważ całość wykonana jest z alumninium nie można było zastosować spawania, a stal lepiej sprawdza się w tym newralgicznym punkcie (na tej blaszce spoczywa cały ciężar bagażu). Śruby mocujące blaszkę dokręcone są dobrze (nakrętki z plastikiem) i nie słyszałem o przypadku, żeby się poluzowały.

Podsumowanie:

Podczas normalnej jazdy po drogach utwardzanych obie konstrukcje są praktycznie nie do zajechania. Podczas częstej jazdy po dziurach i kamieniach, z ciężkim ekwipunkiem oba bagażniki sprawdzają się wyśmienicie i będą służyły przez lata. Jednak nic nie jest niezniszczalne, z pewnością kiedyś się zużyje. Widziałem pękniętego Tubusa, widziałem pęknięte Crosso. Obie firmy jednak bardzo dbają o markę. Tubus daje 10 lat gwarancji, a przez pierwsze trzy lata zarejestrowanym użytkownikom w przypadku awarii obiecuje wysłać bagażnik w dowolne miejsce na ziemi przesyłką kurierską. Crosso daje dwa lata gwarancji, ale w trosce o dobrą markę zdarza się, że wymieniają mocno zużyty i uszkodzony bagażnik również po upływie tego terminu. Obie konstrukcje są bardzo udane, na oko tak samo sztywne i po zamocowaniu trzymają się równie dobrze.

Bagażniki innych producentów, godne uwagi:

Wśród producentów bagażników rowerowych niewiele jest firm, które zasługują na pochwałę. Prócz bagażników firmy Tubus czy Crosso, warto przyjrzeć się jeszcze ofercie : firmy Topeak . Inne marki, znane często z produkcji rowerów specjalnie jednak nie wysiliły się i przez lata wszystkie powielały swoje błędy, produkując konstrukcje mało sztywne i kiepsko pospawane. Takie bagażniki nieznacznie kolebały się na boki co powodowało pękanie spawów lub rurek...i kłopoty nieraz setki kilometów od najbliższego sklepu rowerowego.

Miejski bagażnik montowany do sztycy siodła firmy Topeak Miejski bagażnik montowany do sztycy siodła firmy Topeak


Jak odchudzić bagaż?

Na rajdzie rowerowym pakowanie jest bardzo ważne, zwłaszcza gdy jedziemy razem z bagażem - czy to w sakwach, czy na przyczepce rowerowej. Co zatem zabrać, a co zostawić; poniżej kilka porad:

Śpiwór - w zależności od pory roku możemy wybierać między ciężkimi śpiworami puchowymi i cienkimi z syntetyków. Te ostatnie są dużo lżejsze i mają małą objętość. Jeżeli Twój wyjazd odbywa się w lato, polecam te ostatnie.

Namiot - o ile w ogóle taki potrzebny, starajmy się brać jak najmniejszy, wagowo do 3 kg. Rowery mogą pozostać spięte na zewnątrz, ewentualnie przysłonięte dodatkową pałatką.

Odzież - absolutnie nie bierzemy ubrania na każdy dzień. Lepiej ograniczyć się do kilku sztuk wysoko gatunkowej odzieży, która zapewni większy komfort. Najlepiej jak najmniej bawełny, która nie dość, że jest ciężka, to dłużej schnie co utrudnia pranie na wyprawie.

Kosmetyczka - na wyprawie można się obyć bez pewnych kosmetyków, zatem zamiast wielkich butli szamponu i żelu weźcie saszetki jednorazowe lub mniejsze opakowania. Pianka do golenia może zostać w domu. Golenie "na sucho" nie jest straszne.

Jedzenie - nie zawsze się da, ale jeżeli jedziecie przez zaludniony region, to raczej nie ma sensu przez cały dzień wieźć zrobionych rano zakupów. Lepiej kupować na bieżąco, a postoje robić przy sklepach. Jeśli nie ma potrzeby, nie ma też co z sobą brać butli turystycznej, to zbędne kilogramy.

Jeśli jedziesz na wyprawę w grupie, najlepiej ustalić co kto zabiera, żeby nie wieźć niepotrzebnie rzeczy. Np., ciężkie narzędzia nie muszą się powtarzać, wystarczy jeden komplet na grupę. Warto natomiast pomyśleć o apteczce: wodzie utlenionej, plastrach, bandażu zwykłym i uciskowym, tabletkach na niestrawności, itp. Nigdy nie wiadomo, kiedy się przydadzą.

A wy? Zapakowani po uszy, podróżując rowerem po świecie - jakie macie doświadczenia?

Opinie (16)

  • tradycyjnie, na zdecydowanie krótsze wypady- plecak;) (1)

    • 4 10

    • Na krótsze wypady, jest też alternatywa dla plecaka

      Więc albo faktycznie mało obciążony plecak, albo bagażnik sztycowy, jednak nie wszyscy lubią robić z górala sprzęt miejski; osobiści mi to nie przeszkadza i zamiast pocić plecy często wybieram tą drugą opcję, czyli mały lekki bagażnik.

      • 6 2

  • Mogę się wypowiedzieć na temat Crosso

    Które w tym roku ładnie się sprawdziło. Zakupiłem sakwy z serii Expert, które łączą cechy zalety sakw Dry ze zwykłymi, tzn. z zewnątrz wytrzymała cordura, od wewnątrz gruba folia (zestaw na przód i tył + worek na namiot i śpiwór). Rewelacja. Pomieściły 40 kg bagażu, a ich wytrzymałość i nierozdzieralność przydała się bardzo, gdy zepsuła mi się nóżka i musiałem rower opierać o drzewa itp. właśnie sakwami. Myślę, że Dry mogłyby się zniszczyć.
    Na trasie spotkałem Niemca, który miał Ortileby i rzeczywiście niewiele się różnią :)

    Co do materiałów to owszem, odzież techniczna jest przydatna na niekorzystne warunki (Goretex, Paclite...) ale gdy pogoda jest to, to właśnie najprzyjemniej jeździ mi się w bawełnie. Wypróbowałem również ciekawe rozwiązanie odnośnie butów na deszcze - wziąłem buty z neopropenu do sportów wodnych i zadziałało - trzymają ciepło i są wygodne, chociaż podeszwa mogłaby być twardsza :)

    Pozdrawiam wszystkich sakwiarzy!

    • 7 2

  • Też używam Crosso, tyle, że Classic. Mam je od 4 miesięcy, przejechałem z nimi może około 500 km i jestem bardzo, bardzo zadowolony. Chyba podobnie jak Experty Stopgapa (chyba, bo nie widziałem Expertów) moje są od środka "wyklejone" folią/żywicą wyglądającą na bardzo trwałą i na pewno jest skuteczna na deszczu.
    Wcześniej używałem jeszcze jednoczęściowych sakw typu noname (w ogóle nie ma o czym mówić) i nowych Cumulusów (wzorowanych na modelu Vaude sprzed kilkunastu chyba lat) i śmiało można powiedzieć, że Crosso wygrywają - wydają się być znacznie bardziej przemyślane i bardzo dobrze wykonane.
    Aha... co do bagażnika. Tutaj akurat wciąż używam noname'a kupionego pewnie około 6-7 lat temu za może 25pln. Nie mam pojęcia jaką ma nośność/wagę itp, ale sprawuje się rewelacyjnie po przejechaniu około 3 tys. Żadnych pęknięć, bardzo wygodny w montażu i idealnie mi pasuje do ramy. Fakt, że gdybym wyjeżdżał w miejsce, gdzie serwis jest nieosiągalny pewnie zainwestowałbym w coś konkretniejszego, ale póki co, jeżdżąc po Polsce, zupełnie nie myślę o zmianie.
    Przyczepka kusi żeby spróbować, ale niestety cena jest barierą - zdecydowanie wolę kupić nowszy sprzęt kempingowy czy odświeżyć rower niż wywalić 700pln na eksperyment. Poza tym zdarza mi się zabierać rower z sakwami do pociągu i wyobrażam sobie, że podłączanie i odłączanie przyczepki za każdym razem może być upierdliwe. A sakwy zdejmuje i zakłada się w 3 sekundy, przy czym przy odrobinie samozaparcia można machać rowerem bez ich zdejmowania (co ma znaczenie np przy szybkich przesiadkach z pociągu do pociągu).

    • 5 1

  • ludzie toż to kupa kasy... robi się kolejny "sport" dla bogaczy:( (1)

    • 6 9

    • Bez przesady, jaki sport dla bogaczy...

      no chyba, że średniej krajowej nie wyrabiasz i stać Cię tylko na waciki ;)

      Osobiście wydałem na parę solidnych sakw 60 litrowych 250 zł. W zeszłym roku dokupiłem wór, który też wykorzystuję na spływy kajakowe; jego koszt to 150 zł, ale wiem że sprzęt ten bedę miał na lata. Bagażnik mam firmy Crosso, który kupiłem okazjonalnie i od kilku lat jeżdżę z tym samym sprzętem nie martwiąc się, że coś zaraz mi sie rozsypie. Moim zdaniem warto zainwestować raz i porządnie, a nie wiecznie żydować i później lamentować zrzucaćjąc winę na wszystko dookoła.

      By nie obciążać się kosztami tuż przed rozpoczęciem sezonu letniego, pamiętam, że zainteresowałem się tematem tuż po nim, by do następnego być już w pełni przygotowanym. I tak jesienią kupiłem właśnie bagażnik, kilka miesięcy później sakwy i tak nie naruszając mocno rodzinnego budżetu doszedłem powoli do celu.

      Od kilku lat jeżdżę na mniejsze i większe wycieczki i jedyną rzecz którą dodałbym do mojego ekwipunku to profesjonalny trekkingowy namiot, który obniżyłby wagę mojego bagażu.

      • 5 5

  • Przyczepka - być i może dobra rzecz (4)

    ale ma jedną wadę - jeżeli korzystasz z pociągu - to załadunek sprawi problem szczególnie przy szybkich przesiadkach
    Nie wiem co można napakować do sakw i co waży potem circa 40 kg?!
    Ja osobiście przy 8-10 dniowych wyprawach rzadko kiedy przekraczałem 20-25 kg bagażu a w który wchodził namiot, śpiwór, materac /nie karimata/, zestaw narzędzi, ciuchy, zapasowe obuwie, mydła-golidła, coś do gotowania, mapy, aparat, kamera, itp.
    I to wszystko wiozłem na tylnym bagażniku /alu kupionym jakieś 5 lat temu w miejsce stalowego ciężkiego/
    plecaka używam tylko do b. lekkich rzeczy - szczególnie dla ciuchów, które można szybko założyć w czasie deszczu
    przednia sakwa - na kierownicę dla dokumentów, map i podstawowych dupereli,
    taki oto "ekwipunek" na wyprawy
    a co do przyczepki - jestem sceptyczny - co np. dzieje się podczas szybkich zjazdów i hamowania?

    • 6 1

    • Mam przyczepkę, jednak mam mieszane uczucia... (1)

      Podczas jednej z moich wycieczek kilkudniowych, przyczepka zapakowana była do granic możliwości i podczas szybkiego zjazdu nagle zaczęło mnie znosić na bok, uczucie jakby to "coś z tyłu" chciało mnie wyprzedzić. A gdy zacząłem hamować tylnie koło uniosło mi się do góry. Wypiąłem się zatem z bloków, tyłkiem dobrze usiadłem na siodle i zacząłem trzeć blokami po asfalcie aż iskry sie posypały. Na szczęście wyhamowałem i po tym doświadczeniu staram się trochę bardziej dociążać tylnie koło poprzez lekki bagażnik sztycowy. Ogólnie nie lubię wozić nic na plecach, stąd taki wybór a nie inny. Niekiedy jednak mam sentyment do dawniej wożonego przeze mnie bagażnika i tradycyjnych ciężkich sakw. Hmmm...

      To co jest bardzo wygodne, to fakt, iż przyczepkę zawsze można odczepić i przy luźniejszych wypadach np: po mieście bujać się bez dodatkowych pierdół u boku.

      • 1 1

      • No właśnie Mars

        tego się spodziewałem, ale nawet przy sakwach też doznałem nieprzyjemnego wrażenia przy zjeździe na ul.Spacerowej w Gdańsku. W okolicach dawnego Geanta jest prosty odcinek, który przechodzi w zakręt. Bujnąłem się do ok.45 km/h i rowerek dostał szwungu było wilgotno i hamulece zgłupiały wyniosło mnie solidnie na środek. Szczęście, że jeszcze wtedy Spacerowa była pusta i ufff - obyło sie bez dalszych komplikacji.
        Ale wniosek z tego jeden - czy przyczepka czy ciężkie sakwy - hamuj z głową!
        jednak zostanę przy sakwach - też sentyment...

        • 1 1

    • Ano może... (1)

      Dodaj do swojego bagażu 2 litry wody, 2 obiektywy, buty trekingowe (wyjazd rowerowo-trekingowy), jedzenie na cały wyjazd (mało sklepów po drodze i bardzo drogie), zapasowe: telefon, aku do lustra i aku do kamery, trochę ciuchów (wyjazd 17 dniowy), sandały, zapasowe dętki, itp. itd.
      Całość ważona na lotnisku (czyli wchodziła w to masa sakw) ważyła 37,5 kg (z czego np. 8 kg żarcia). Na miejscu dokupiłem jeszcze kartusz z gazem (450 g) i około 2-3 l. wody. Całość koło 40 kg.
      Na szczęście masa sukcesywnie się zmniejszała w miarę jak ubywało żarcia :)
      Ogólnie inaczej pakujesz się do Grecji, gdzie jest ciepło, a inaczej na Islandię, inaczej gdy jedziesz sam lub kumplem, a inaczej gdy z żoną, dlatego nie rozumiem Twojego zdziwienia.
      Oczywiście im mniej tym lepiej (chociażby z uwagi na nadbagaż w samolocie), ale czasem po prostu się nie da.

      • 1 1

      • Stopgap

        nie myślałem o takich eskapadach /zagranicznych/ bo wtedy faktycznie zabierasz wszystko! ale wrażenia ważą i kosztują - to pewne
        Ja natomiast poruszam się po kraju z nastawieniem aby dużo zobaczyć przy w miarę dobrych warunkach do jazdy, ale naście lat temu też brało się na wyjazd wszystko łącznie z żarciem, bo na wioskach był jedynie groszek, przeterminowane puszki i nic więcej, a baniak z wodą - to już obowiązkowy.
        Ale daruj - na Islandię to bym się już nie wybrał, zaś w Grecji - za gorąco.

        • 0 2

  • Przyczepka

    Przyczepka jest dla ludzi o naprawdę mocnych kolanach - moje chyba przez nią (i oczywiście bagaż na niej) padły. Jeżeli ktoś ma przednie i tylne sakwy oraz na kierownicy to musi się w nie spakować - jeżeli nie, to waga jego bagażu przekroczy 50 kg! Rower bez przyczepki wygodniej się prowadzi i przy ew. postoju nie trzeba szukać miejsca oparcia dla przyczepki.
    Natomiast mogę potwierdzić, że przyczepka firmy Extrawheel jest prosta w montażu i lekka, ale niestety zwiększa opór powietrza.

    • 2 3

  • Moim zdaniem przyczepki powinny być co najmniej o połowę tańsze. Nawet gdyby były..

    .. nie wiem jak praktyczne, to tyle kasy za kawałek stali z kółkiem to stanowczo za dużo.

    • 11 0

  • moje doświadczenie wyprawowe

    W zeszłym roku podróżowałam sama. W bieżącym roku postanowiłam jechać w towarzystwie.
    Pierwsza wyprawa 4 dniowa- z zachodnio-pomorskiego do Niemiec- zabrałam ze sobą plecak (stwierdziłam że mieszczę się w plecaku, wiec po co sakwy). To był ogromny błąd. Niby to ok 10kg na plecach a ciążyło niesamowicie, dając uczucie dyskomfortu.
    Druga wyprawa - 9 dniowa- 3 dni kręcenia po lubuskim by wyruszyć z Łagowa do Pragi. Pojechałam z kolegą, który miał przyczepkę jednokołową. Owa przyczepka okazała się niesamowicie praktyczna, zwłaszcza by na wierzch włożyć jedzonko i szybko je móc wyciągnać by skosztować, czy zrobić posiłek.
    Moje sakwy ważyły po ok 13kg (czyli 26kg razem) i na te 9 dni wystarczyły, by się zapakować.
    Trzecia wyprawa- 14 dniowa- Olsztyn-Suwałki- Druskierniki- Wilno-Kowno-Mariampol - Suwałki - Konin. Pojechaliśmy w 4 osoby. Założenie takie, by jak najtaniej. Kilka noclegów było na dziko i w takich sytuacjach przydają się takie rzeczy jak:
    - worki na śmieci, by nie pozostwiać po sobie bałaganu
    - sznurek i kramelki, by mieć gdzie rozwiesić pranie, bądź też kramelki można wykorzystać by pranie przypiąć do sakw, by się wyszuszyło
    - folia malarska, by podłozyć pod namiot. Szczególnie przydatna, gdy rozbijamy się w deszczu, czy na mokrej trawie, by nie brudzić dołu namiotu
    - koc ratunkowy bądź folia termiczna, w zimne dni warto rozłożyć pod materac lub szpiwór i jest ciepło

    Z przydatnych rzeczy na wyprawy polecam jeszcze ręczniki z mikrofibry, szybko schnące.
    Polecam portal dla sakwiarzy....www.narowerze.info

    • 8 0

  • W przypadku fula, tylko wchodzi w grę przyczepka...

    ... i powiem szczerze, że na wybojach się sprawdza, jednak trzeba uważać na szutrowych zjazdach. Z sakwami jeździłem wcześniej mając rower bez tylniego amortyzatora, jednak bagaż wieziony a ciągnięty - jest spora różnica. Z moich doświadczeń wiezie się trudniej i trzeba włożyć w to więcej wysiłku.

    • 4 0

  • rady - na dziko

    dot. folii malarskiej - ja uzywam zasłony prysznicowej, uniwersalna i znacznie trwalsza niż folia. Rzadko rozkładam namiot, gdy nie grozi deszcz, najczęsciej pod karimate podkładam zasłonkę prysznicową. Ma też szereg innych zastosowań.

    • 1 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

Rowerowy Rajd AZS

1149 zł
rajd / wędrówka

MH Automatyka MTB Pomerania Maraton - Gniew

80 - 115 zł
zawody / wyścigi

Luta Cup Bike Polo Tournament

turniej

Znajdź trasę rowerową

Forum