rowery

stat

Bądź widoczny na drodze!

Zadbaj o własne bezpieczeństwo... fot. Cyril Almeras / VTT nocturne dans la Valmasque

No cóż, to już definitywny koniec lata a nadchodząca jesień i zima, poza swoimi urokami, potrafią srodze doświadczać miłośników "cyklizmu", choć dla prawdziwych zwolenników tej formy przemieszczania - to zaledwie drobne utrudnienia natury technicznej. Tak czy inaczej nadeszła pora aby kilka zdań poświęcić tematowi oświetlenia naszych dwukołowych bolidów, tym bardziej, że dzień co raz krótszy, a po zapadnięciu zmroku warto widzieć gdzie i po czym jedziemy, no i... czy w ogóle we właściwym kierunku.



Nie ma zapewne nic odkrywczego w stwierdzeniu, że właściwe oświetlenie ułatwia nam jazdę, a przede wszystkim spowoduje, że będziemy widoczni dla innych użytkowników dróg, a co za tym idzie, w prosty sposób możemy skutecznie zwiększyć nasze, indywidualne bezpieczeńskwo.

Ten oczywisty dla większości fakt, bywa niestety (z jakiś niezrozumiałych dla mnie powodów) niedostrzegany przez zaskakująco dużą grupę rowerzystów! Jestem przekonany, ze większość z czytających te słowa miała prawdopodobnie wątpliwą okazję spotkania z takim, czy innym "batmanem polskich szos", mknącym nieoświetlonym rowerem "na oślep", w sobie tylko znanym kierunku. Brrrr... zgroza i koszmar, szczególnie dla kierowców samochodów, którym nagle i w najmniej spodziewanym momencie ukaże się taka zjawa. Tym bardziej, że szanse potencjalnych rywali są z góry rozstrzygnięte.

Dodam z pokorą, że sam nie jestem bez skazy i również mam na koncie podobne "występy". Choć obecnie, na samą myśl o tego typu wyczynach skóra mi cierpnie, zwłaszcza gdy sobie uświadomię, że: rodzina, praca, kredyt...

W tej sytuacji, warto zadać proste pytanie: - skoro lampki rowerowe kosztują dosłownie kilka złotych, a potencjalnie mogą zwiększać nasze bezpieczeństwo, ratując przed kontuzją oraz skutkami i kosztami jej leczenia /nie liczcie zbytnio na odszkodowania/, lub nawet życie - to dlaczego ich nie stosować?!

Osobiście jestem zdania, że czerwona lampka diodowa powinna stać się podstawowym wyposażeniem każdego rowerzysty. Migające czerwone światło stanowi bowiem jednoznaczny i czytelny sygnał ostrzegawczy, sygnalizujący obecność rowerzysty na słabo lub nieoświetlonej drodze. Natomiast noszona w kieszeni albo przyczepiona do plecaka lub elementów garderoby, może służyć jako latarka awaryjna i nieocenione źródło światła w wielu prozaicznych sytuacji: na przykład marszu poboczem drogi, nocnej wędrówki po szlaku a nawet zjazdów narciarskich w warunkach złej widoczności. Swego rodzaju ciekawostką a jednocześnie zaletą czerwonego światła jest ta jego właściwość, że skuteczne, choć niezbyt jasno oświetla przedmioty i otoczenie, bez efektu ograniczającego zdolność widzenia w mroku.
... bądź widoczny! fot. Cyril Almeras / VTT nocturne dans la Valmasque

No dobrze, fragment dydaktyczny mamy już za sobą, teraz pora na fakty:

Zgodnie z przepisami kodeksu drogowego i rozporządzeniem Ministra Transportu i Gospodarki Morskiej z 01.04.1999 w sprawie obowiązkowego wyposażenia pojazdów (Dz. Ustaw 1999 nr 44, poz. 432, rozdz. 4 par. 52.1, obecnie zmienione, jako Rozporządzenie Ministra Infrastruktury z 31.12.2002, Dz. Ustaw 2003 nr 32 poz. 262, paragraf 53.1 - patrz tutaj) rower musi mieć światło barwy białej (lub żółtej selektywnej) z przodu a z tyłu - światło odblaskowe oraz światło pozycyjne, oba barwy czerwonej. Tylne światło pozycyjne może być migające. Dzięki takiemu zapisowi rozporządzenia w sprawie obowiązkowego wyposażenia pojazdów zalegalizowano popularne tylne bateryjne lampki diodowe o dużej sprawności.

Światła pozycyjne roweru (przednie i tylne) oraz jego oświetlone światłami drogowymi innego pojazdu tylne światło odblaskowe muszą być widoczne w nocy przy dobrej przejrzystości powietrza z odległości co najmniej 150 metrów. Uwaga: zgodnie z ww. rozporządzeniem oświetlenie roweru musi znajdować się co najmniej 35 cm powyżej poziomu jezdni ale nie wyżej niż 90 cm. Jak z tego wynika, "czołówki" czy lampki mocowane do kasku, plecaka lub ramienia są nieprzepisowe. Z pewnością jednak jako dodatkowe oświetlenie przydają się np.: podczas rowerowych imprez na orientację, czy na szlaku, kiedy to oznakowań szukamy chociażby w ciemnym lesie.

Na pytanie, czy rowerzyści muszą używać - podobnie jak kierujący pojazdami silnikowymi - oświetlenia w ciągu dnia, jednoznacznie odpowiada art. 51, ustęp 6 Prawa o Ruchu Drogowym w połączeniu z przywołanym powyżej rozporządzeniem. Rowerzyści nie muszą używać świateł w ciągu dnia, bo rowery nie są wyposażone w światła mijania, drogowe ani do jazdy dziennej. "Przepisów ust. 1-4 nie stosuje się do kierujących pojazdami, które nie są wyposażone w światła mijania, drogowe lub światła do jazdy dziennej. W przypadkach określonych w ust. 1 pkt 1 i 3 czyli jazda po zmierzchu i w tunelu - przyp. MH zamiast tych świateł należy używać świateł stanowiących obowiązkowe wyposażenie pojazdów.

Warto zatem zapamiętać, że dostosowanie się do przepisów i zasad prawidłowego oświetlenia roweru - poza własnym bezpieczeństwem - pozwala również na unikniecie zapłacenia ewentualnego mandatu z powodu braku, lub nieprzepisowego wyposażenie roweru.

A teraz kilka informacji prezentujących najbardziej typowe rozwiązania oraz sposoby oświetlenia roweru i kierującego nim rowerzysty:

ŹRÓDŁA ZASILANIA

1) ogniwa wymienne /baterie lub akumulatory/

Póki co najpopularniejsze są ogniwa wymienne, czyli baterie i akumulatory.
Póki co najpopularniejsze są ogniwa wymienne, czyli baterie i akumulatory.
Akumulatory lub baterie to uniwersalne, tanie i skuteczne źródło zasilania. Są obecnie stosowane w większości dostępnych na rynku lampek i reflektorków rowerowych, dostosowanych do wszystkich typów rowerów /sportowe, turystyczne, rekreacyjne/. Są lekkie, łatwe w obsłudze i demontażu, nie wymagają przy tym kłopotliwego okablowania. Nie są też uzależnione od tempa jazdy, zapewniając ciągłość świecenia nawet w czasie postoju.

Przez pewien czas wadą oświetlenia zasilanego ogniwami wymiennymi była szybka utrata pojemności, szczególnie w niskich temperaturach. Wynikało to z faktu, że stosowane żarówki halogenowe i pochodne (drogie ale bardzo jasne reflektory wykorzystujące technologię HID), oraz tradycyjne żarówki o mniejszej sile światła, charakteryzowały się sporym "apatytem". Jednak klasyczne oświetlenie roweru wykorzystujące tradycyjne żarówki oraz światło halogenowe przechodzi już pomału przechodzi do historii. Podobnie zresztą jak stosowane wcześniej akumulatorki Ni-Cd charakteryzujące się względnie niewielką pojemnością i wymagające przestrzegania zasad dotyczących ich ładowania i obsługi.

Obecnie, powszechnie stosowane akumulatorki niklowo-wodorkowe (NiMH) charakteryzują się znacznie większymi pojemnościami, a ich żywotność jest obliczana na ok. 1000 cykli ładowania i rozładowania co przy ograniczonym tzw. "efekcie pamięciowym" /redukcja pojemności spowodowana niewłaściwą eksploatacją/ gwarantuje przyzwoite i stabilne walory eksploatacyjne.

Osobiście używam wyłącznie oświetlenia rowerowego zasilanego standardowymi ogniwami wymiennymi /AA, AAA/, co najmniej z kilku powodów: niskiej ceny, niewielkich gabarytów i ciężaru, powszechnej dostępności oraz łatwej "odnawialności" - czyli możliwości szybkiego ładowania. Preferuję akumulatorki ograniczając stosowanie baterii alkalicznych jedynie do sytuacji awaryjnych. Powodem unikania baterii alkalicznych jest ta ich przypadłość, że czasami ulegają uszkodzeniu i następuje wyciek elektrolitu. Ten niepożądany efekt, może spowodować trwałe uszkodzenia obwodów /korozja/, a w przypadku sprzętu o bardziej zaawansowanych rozwiązaniach technicznych - zniszczenie układu elektronicznego.

Przy okazji tematu wymiennych ogniw zasilających: baterii i akumulatorków, apeluję o pozostawianie już wyeksploatowanych w punktach lub pojemnikach przeznaczonych do gromadzenia tego typu odpadów /sklepy i stoiska z elektroniką, oznaczone pojemniki w mieście i osiedlach/, których na szczęście jest co raz więcej.

To może drobny jednak wcale nie symboliczny i nieobojętny sposób na ograniczenie postępującego procesu degradacji środowiska. Co dla sympatyków rowerowej aktywności nie powinno być obojętne.


2) mechaniczne /prądnica - DYNAMO/

Coraz modniejsze są prądnice wewnątrz piasty koła, zamiast dynama.
Coraz modniejsze są prądnice wewnątrz piasty koła, zamiast dynama.
Zalety stosowania mechanicznych źródeł zasilania /prądnic/ wynikają z wad ogniw wymiennych, zasilających niewielkie i łatwe do zdemontowania lampki rowerowe. Pozwalają bowiem na uniezależnienie się od ryzyka braku zasilania spowodowanego wyczerpaniem się akumulatorków lub baterii, albo utraty stosunkowo łatwo demontowanych lampek.

Dla turystów długodystansowych odbywających lub planujących podróże w odległe zakątki świata, własna przewoźna "elektrownia" jest jedynym rozsądnym wyborem. Trzeba jednak pamiętać, że ten rodzaj zasilania ma kilka istotnych wad: prądnice rowerowe są relatywnie ciężkie, a wykorzystując część pracy wykonywanej przez rowerzystę stawiają opór podczas jazdy. Ponadto instalacja elektryczna bywa podatna na uszkodzenia, a w konsekwencji zawodna. Zdarza się również, że w warunkach złej pogody /śnieg, deszcz/ może nastąpić obniżenie sprawności niektórych modeli prądnic, ponieważ elementy napędowe będą się ślizgać po oponie lub obręczy koła.

Za najbardziej uważane są prądnice instalowane w piastach kół. Stawiają minimalny opór, działają niezależnie od warunków pogodowych i dają bardzo stabilny prąd. Dodatkową zaletą jest wygodne włączanie i wyłączanie świateł przełącznikiem, instalowanym na kierownicy roweru. Ich wada, to stosunkowo wysoka cena oraz konieczność zakupu lub modyfikacji koła. Jednak, uzyskana w ten sposób jakość i niezawodność, przemawia za wyborem tego właśnie rozwiązania. Bez względu na wybór modelu prądnicy należy pamiętać o jej okresowej kontroli i konserwowaniu elementów instalacji elektrycznej, takich jak: styki, kable, szczelność obudów.

Modele tańsze lub starszej generacji nie posiadają rozwiązań "magazynujących" prąd na czas krótkich postojów. Należy zatem pamiętać, że po zatrzymaniu - rower wraz z rowerzystą - pogrążą się w ciemności.


ŹRÓDŁA ŚWIATŁA

1) diody LED /lampki diodowe/:
Lampki diodowe LED /Light Emitting Diodes/ to źródła światła pozbawione tradycyjnych wad "żarowych" poprzedników. Emitują intensywne światło ciągłe lub przerywane, zużywając przy tym niewielkie ilości energii elektrycznej. Są tanie, bardzo małe i lekkie. Jeden komplet akumulatorów lub baterii pozwala na pracę do 50-100 godzin /niekiedy i więcej/. Należy jednak pamiętać, że wraz z upływem czasu i wyczerpywania się pojemności źródła zasilania intensywność światła słabnie.
Bez wątpienia technologia LED podlega nieustannemu rozwojowi technologicznemu i systematycznemu doskonaleniu sprawności przenośnych i mobilnych elementów oświetleniowych, w tym lampek i reflektorów rowerowych.

Opracowanie technologii produkcji czerwonych diod LED spowodowało, że już od połowy lat 90-tych stanowią podstawowy rodzaj tylnego oświetlenia rowerowego.
Z czasem zdołano również opracować technologię diod emitujących białe światło, umożliwiające przednie oświetlenie roweru. Dostępne już powszechnie lampy diodowe nowej generacji świecą ostrym, białym światłem o błękitnawym odcieniu, porównywalnym lub nawet silniejszym od tradycyjnego halogenowego. Niektóre z nich emitują światło o natężeniu 1500 kandeli, jednak pojawiły się już ostatnio reflektory dające strumień światła o natężeniu 50 luksów.

Zwracam uwagę, że dostępne jeszcze, tanie lampki diodowe pierwszej generacji: żółte lub zielone, nie spełniają norm i przepisów określających parametry przednich świateł pozycyjnych dla rowerów. Zielonych nie dopuszczają polskie przepisy, żółte pomimo, że dopuszczalne przepisami mogą być niewidoczne z wymaganej przepisami odległości 150m. Podkreślenia wymaga również fakt, że ani jedne, ani drugie nie wystarczają na oświetlenie drogi przed rowerem, gwarantujące kierującemu skuteczność i bezpieczeństwo.
Przykładowy komplet lampek rowerowych (przednia i tylna).
Przykładowy komplet lampek rowerowych (przednia i tylna).


UWAGA: Polskie przepisy dopuszczają stosowanie migającego oświetlenia wyłącznie z tyłu roweru. Dlatego, warto mieć na uwadze, że policjant może zakwestionować stosowanie pulsującego światła przedniego. Z drugiej jednak strony warto się kierować maksymalnym zapewnieniem własnego bezpieczeństwa, tym bardziej, że miganie ultra jasnej błękitno-białej diody wyraźnie eksponuje rowerzystę na tle znacznie silniejszych przednich świateł samochodowych, poprawiając jego widoczność. Rowerzysta stoi zatem przed trudnym wyborem: własne bezpieczeństwo albo przestrzeganie przepisów. Migająca przednia dioda jako drugie światło przednie też nie jest rozwiązaniem ponieważ zgodnie z rozporządzeniem rower powinien być wyposażony tylko w jedno światło przednie. Pewną szansę na rozwiązanie tej łamigłówki daje fakt, że częstotliwość migania niektórych lampek jest tak wysoka, że właściwie można mówić o tym, że dają światło ciągłe.

Istotną zaletą większości lamp diodowych, wynikającą z niewielkich gabarytów i małego ciężaru, jest wielowariantowość ich mocowania. Większość z nich posiada w komplecie złączki i adaptery umożliwiające mocowanie na elementach roweru /sztyca, kierownica, widelec/, odzieży lub elementach wyposażenia /plecak, kask, torebki podsiodłowe, bagażnik/. Ta uniwersalność sprawia, że małe lampki diodowe mogą być również wykorzystywane podczas innych form aktywności, jak np.: jazda na rolkach, turystyka, narciarstwo, itd...

2) oświetlenie pasywne /światła, paski i elementy odblaskowe/

Tradycyjne, najprostsze odblaski rowerowe (tylne czerwone i boczne pomarańczowe na szprychy koła).
Tradycyjne, najprostsze odblaski rowerowe (tylne czerwone i boczne pomarańczowe na szprychy koła).


W niektórych sytuacjach oświetlenie rowerowe może nie do końca spełniać swojej roli, a najsilniejszy nawet reflektor rowerowy może "zginąć" w powodzi wielu, znacznie mocniejszych świateł samochodowych. Warto wobec tego pomyśleć o wykorzystaniu tej "obcej mocy" i jak księżyc, zacząć świecić światłem odbitym. W pewnych warunkach, światła odblaskowe roweru - mogą być widoczne w świetle reflektorów samochodowych ze znacznie większej odległości - niż czerwone światło pozycyjne /diodowe/. Dlatego warto pomyśleć o zainstalowaniu na rowerze, również świateł odblaskowych pamiętając, że: im większa powierzchnia odblaskowa, tym większa jego wielkość kątowa i tym lepiej będzie widoczne. Fenomenalne pod tym względem możliwości, dają najróżniejsze odblaskowe taśmy, opaski, kamizelki, folie samoprzylepne oraz elementy umieszczane na odzieży lub kaskach, powodujące, że rowerzysta rozbłyska niczym meteor, choć w świetle dziennym prezentuje się całkiem normalnie /tę uwagę kieruję do estetów/.

Takie właśnie elementy odblaskowe umieszczone np.: na przedramieniu rowerzysty spowodują, że kierowcy samochodów nawet w najciemniejszą noc z odległości spostrzegą, sygnalizowany zamiar skrętu.
Dostępne są również elementy instalowane na stałych elementach roweru, jak: opony z odblaskowymi obwódkami, światełka mocowane na szprychach, a nawet ...świecące kapturki wentyli. Wszystko zależy od wyobraźni, gustu i indywidualnych preferencji. Choć wydaje się, że tym przypadku obowiązuje zasada: - " im więcej, tym lepiej"

Żółty kapturek ;)
Dobrą widoczność w słabym świetle gwarantuje nie tylko użycie odpowiednich reflektorów, światełek i elementów odblaskowych. Równie istotnym elementem może być odpowiedni dobór kolorów. Proszę pamiętać, że kolorem najlepiej widocznym w nocy, szarówce czy deszczu zalewającym szyby samochodu jest: kolor JASKRAWOŻÓŁTY! /nie czerwony czy pomarańczowy - choć ten drugi jest dobrze widoczny na tle śniegu czy we mgle/. Wiedząc o tym, warto przy wyborze przeciwdeszczowej kurtki czy peleryny, wybrać właśnie jaskrawożółtą, a najlepiej jeśli będzie jeszcze wyposażona w błyszczące elementy odblaskowe.

Odblaski pod innymi postaciami: szelki, kamizelki i taśmy.
Odblaski pod innymi postaciami: szelki, kamizelki i taśmy.


Kończąc pozostaje mi już tylko wyrazić nadzieję, że przedstawione powyżej informacje i uwagi przyczynią się do tego, że na naszych drogach pojawi się jeszcze więcej właściwie "rozświetlonych" i ubranych rowerzystów. Wierzę też, że zmniejszy to, margines ryzyka i wzmoże uwagę oraz czujność innych użytkowników dróg, zwłaszcza tych zmotoryzowanych. A przede wszystkim liczę na to że "świecąc" przykładem oświecą również wspomnianych już "Batmanów", zaszczepiając w nich odrobinę refleksji nad własnym rozsądkiem i bezpieczeństwem.

ZDJĘCIA:
>>> Cyril Almeras / Photographe
Też przeżyłeś ciekawą przygodę, odkryłe(a)ś nową trasę? Podziel się wrażeniami z innymi, napisz do nas.

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (58)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Klikając "wyślij", akceptujesz regulamin dodawania opinii.
zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

wydarzenia - imprezy i szkolenia

+ dodaj

Porady rowerowe

zobacz więcej »

Szlaki rowerowe

Znajdź trasę rowerową

Turystyka rowerowa

zobacz więcej »