rowery

stat

AnO Łoś, jako podsumowanie imprez na orientację 2015

fot. Marek Puchalski

Cykl imprez na orientację Bauhaus AnO to nie są to zwykłe imprezy, jakich wiele w naszej okolicy, lecz przygotowane w najdrobniejszych szczegółach okraszone dodatkowymi zadaniami przygody. Mistrzowie nawigacji i wytrwali biegacze nie zawsze wygrywają. Tutaj trzeba myśleć i kombinować, by ugryźć jak najwięcej punktów, a pośpiech nie zawsze bywa najlepszym doradcą. Zespół Navigatoria Adventure Racing Team promuje właśnie taką formę imprez na orientację i wychodzi im to nad wyraz dobrze. 7 Listopada tego roku odbyło się ostatnie spotkanie z całego cyklu, czyli AnO Łoś. Pierwszy był zeszłoroczny "Skrzat", po nim sprinterski "Dzik". Kolejny, to "Sarna", która była mega "alternatywna". Następnie rodzinne "Lato" i później super szybki, niezwykle wymagający "Race" i również sprinterska lecz nieco bardziej skomplikowana "Mewa", by dzisiaj zakończyć wszystko "Łosiem".

]

Baza startowa umiejscowiona była w gościnnych murach Szkoły Podstawowej nr 1 Samorządowej w Sopocie. Bardzo łatwy dojazd i jednocześnie bliskość TPK stanowiły o atrakcyjności takiego właśnie wyboru przez organizatorów. Dla uczestników przygotowanych zostało kilka tras: "piesza", "rowerowa", "pieszo-rowerowa" i "rodzinna" - znacznie uproszczona ale również pełna przygód dla rodzin z dziećmi, które chciały aktywnie i przyjemnie spędzić czas w sobotnie popołudnie. Moja córka Weronika i ja wybraliśmy "standardową - pieszą".

Tuż przed godziną 16:00 dostaliśmy mapy, a organizatorzy w kilku słowach opowiedzieli o tajemnicach, które spotkamy na trasie. O godzinie zero, czyli właśnie o 16:00 wszyscy ruszyli przed siebie, a my usiedliśmy na ławce, by korzystając z ostatnich chwil światła wyrysować namiar (według przepisu na dodatkowej kartce) na tajemnicze sfery, które miały pomóc rozwikłać zagadkę, jaką było skomplikowane hasło. Jak się później okazało nie udało nam się to zbyt dobrze i całe szczęście, że nie przeczesywaliśmy lasu w wyznaczonym przez nas terenie, bo tylko stracilibyśmy czas. Po tym ruszyliśmy tak jak inni zawodnicy przed siebie w poszukiwaniu punktów kontrolnych. Dotarliśmy do stadionu, później wzdłuż niego ścieżką, pod górkę i na dół do małej strzelnicy, gdzie znaleźliśmy nasz pierwszy punkt, czyli "H". Spisaliśmy kod z lampionu i spokojnie podążyliśmy znanymi sobie ścieżkami po kolejny punkt, którym był "F". Teraz marsz po "I", który był tuż obok Łysej Góry. Do tej pory wszystko było proste, łatwe i przyjemne. Stąd wziąłem namiar na "cmentarzysko łosi", na którym należało odnaleźć stosowny kod. No niestety pomimo przejścia prawie dokładnie przez środek zaznaczonego na mapie krzyża nie udało nam się tego zadania zrobić. Tutaj też niepotrzebnie straciliśmy dużo czasu... zbyt dużo i na koniec trochę nam go zabrakło. Nie kręciliśmy się więc dalej po okolicy, tylko szybciutko odnaleźliśmy punkt "K" i następnie "A", choć ten ostatni wbrew pozorom wcale nie był łatwy do znalezienia. Podstępne ścieżki, których nie było na mapie poprowadziły nas trochę w bok i gdyby nie inni zawodnicy, to ten punkt pozostałby dla nas zagadką. Ale udało się, więc szybkim marszem do ulicy Sopockiej i w lewo ścieżką do punktu "E". Kroki mi się pomyliły w mierzeniu odległości i skręciliśmy w las trochę za wcześnie. Na szczęście ukształtowanie terenu było dla nas wskazówką, że to nie tu, wzięliśmy więc namiar na miejsce gdzie punkt powinien być i tam też go znaleźliśmy. Tutaj słychać już było decyzję kilku zespołów, że wracają, bo czas się kończy. My jednak stwierdziliśmy, że kolejne punkty, to jest "L", "N", "J" i "C" leżą w łatwo dostępnych i znanych nam miejscach, więc tam błądzić nie będziemy, a że były wysoko punktowane, to trzeba je było zaliczyć. Tak też uczyniliśmy i to pokonując trasę bardzo szybkim marszem. Z "C" wróciliśmy się kawałek i zrobiliśmy jeszcze "B", chociaż ten wydawałoby się, że nie był dokładnie tam, gdzie miał być i znaleźliśmy go trochę przez przypadek. No cóż, szczęście w takich zawodach, to też ważny czynnik. Teraz czekał nas długi i szybki przelot do "D", który w jakiś czarodziejski sposób połączony z dającym się we znaki zmęczeniem, umknął nam gdzieś po drodze, a w zamian za to znaleźliśmy "G". Ponownie wiedziałem dokładnie gdzie jestem, wiec poszliśmy na azymut do rowu, który doprowadził nas prosto do "M". Nie mieliśmy jeszcze tylko hasła ale z pomocą przyszła nam mała kartka, którą dostaliśmy razem z mapą na starcie. Na niej zapisany był między innymi ciąg znaków B/E/I/N. Gdy połączyliśmy kody spisane z tych punktów, to wyszedł nam wyraz "Wszystko". Kolejne słowo "jest" było już zapisane na mapie i brakowało nam ostatniego. Drogą dedukcji doszliśmy do tego, że skoro przy punktach B, E, I, N była pierwsza część hasła, to z pozostałych da się utworzyć drugą. W ten sposób po chwili mieliśmy już całe hasło, które brzmiało "Wszystko jest jednością". Mieliśmy już wszystko, co pod koniec zawodów mieć powinniśmy, czyli hasło, większość zaliczonych punktów kontrolnych, czas na minusie i około zera sił, by dotrzeć do bazy. Zdecydowaliśmy się więc na bardzo szybki marsz z prędkością co najmniej absurdalną. Do tego wybraliśmy drogę najłatwiejszą, bez zbędnych przewyższeń i możliwości zabłądzenia, czyli ulicą Mikołaja Reja w dół i w lewo aż do szkoły. Na metę przybyliśmy po przejściu prawie 14,5km, kompletnie wyczerpani na 3 minuty przed końcem limitu spóźnień. Szkoda, że nie znaleźliśmy tego cmentarzyska ale i tak udało nam się osiągnąć całkiem niezły wynik.

W nagrodę za trudy zawodników organizatorzy przygotowali dobre kiełbaski z grilla, gorącą herbatę i coś słodkiego do przegryzienia. Po dotarciu do mety wszystkich zespołów odbyło się podsumowanie całego cyklu AnO Bauhaus, wyłonienie zwycięzców oraz wręczenie pucharów, dyplomów i fajnych nagród rzeczowych.

W sumie jak zawsze zresztą w imprezach przygotowanych przez ekipę z Navigatoria Adventure Racing Team było bardzo ciekawie. Zadania niezwykłe i z poczuciem humoru, dopracowane w najmniejszych szczegółach, a towarzystwo wyśmienite. Teraz jest czas na odpoczynek przed kolejną imprezą, czyli AnO Skrzat już w grudniu tego roku, na której obecność powinna być obowiązkowa! Tym bardziej, że będzie to prolog, do cyklu AnO w 2016 roku.

PEŁNE WYNIKI

GALERIA ZDJĘĆ; Justyna Wasiniewska

Autor relacji: Marek Puchalski [GR3miasto]

Przeczytaj relacje z poprzednich, tegorocznych edycji Bauhaus AnO:

1) AnO Skrzat - prolog
2) AnO Dzik - runda 1
3) AnO Sarna - runda 2
4) AnO Sarna - runda 3
5) AnO Lato - runda wakacyjna

Organizatorzy cyklu Hanza AnO:

WWW: Navigatoria Adventure Racing Team
WWW: FunPage
Mail: ano@navigatoriaAR.pl

Opracował:
Też przeżyłeś ciekawą przygodę, odkryłe(a)ś nową trasę? Podziel się wrażeniami z innymi, napisz do nas.

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (4)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Klikając "wyślij", akceptujesz regulamin dodawania opinii.
zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

wydarzenia - imprezy i szkolenia

+ dodaj

Porady rowerowe

zobacz więcej »

Szlaki rowerowe

Znajdź trasę rowerową

Turystyka rowerowa

zobacz więcej »