rowery

stat

51 Harpagan, czyli powrót do przeszłości

51 Harpagan powrócił do Bytowa
51 Harpagan powrócił do Bytowa fot. Maciej Pochylski [GR3miasto]

"Tyle wiemy o sobie ile nas sprawdzono" -fragment jednego z wierszy Wisławy Szymborskiej jest mottem Ekstremalnego Rajdu na Orientację Harpagan od jego początków, czyli od ponad 25 lat. Dwa razy w roku: wiosną i jesienią setki śmiałków sprawdzają się w różnych rejonach województwa pomorskiego, na trasach pieszych oraz rowerowych. Tym razem areną zmagań były okolice Bytowa, do którego w trzeci weekend kwietnia zjechało ponad 1200 uczestników z całej Polski. Patronat honorowy nad 51 edycją ERnO Harpagan objęli: Ryszard Sylka - Burmistrz Miasta Bytów, Leszek Waszkiewicz - Starosta Powiatu Bytowskiego oraz Andrzej Modrzejewski - Dyrektor RDLP w Szczecinku.



Do tego uroczego miasta, którego początki sięgają XII w., Rajd zawitał po raz pierwszy prawie równo 12 lat temu, w kwietniu 2004 r. Chociaż dla zdecydowanej części tegorocznych młodszych uczestników to "prehistoria", to wciąż jest wielu takich, którzy brali udział i w tamtej, 27 edycji i i w tej ostatniej, pięćdziesiątej pierwszej. Jest to zresztą zgodne ze stwierdzeniem zamieszczonym na stronie internetowej Rajdu: "Nie wszystkim się udaje, ale prawie wszyscy mówią, że wrócą i jeszcze kiedyś spróbują swych sił." Co zatem się zmieniło a co pozostało takie same w obu edycjach Harpagana w Bytowie, tak przecież odległych w czasie?

Zacznijmy od tego, co się nie zmieniło: nie zmieniła się unikalna lokalizacja startu, na dziedzińcu zamku. Dla mieszkańców województwa pomorskiego pierwszym, naturalnym skojarzeniem na hasło "Bytów" jest właśnie "zamek". Trudno zatem o lepsze miejsce na rozpoczęcie kultowego Harpagana. Nie zmieniła się także charakterystyka punktów kontrolnych: i wówczas i obecnie każdy z punktów był obsadzony organizatorami, którzy dbali o bezpieczeństwo biorących udział. Niewątpliwie jest to bardzo miłe, gdy po wielu kilometrach "w nogach" można zobaczyć kogoś, kto życzy Tobie powodzenia w dalszej trasie... Nawiasem mówiąc, Harpagan jest wciąż jedyną tej wielkości imprezą w Polsce z obsadą wszystkich punktów kontrolnych.

Przechodząc do zmian: wzrosła liczba uczestników z 810 osób (2004), do 1222 (2016 r.). Zwiększyła się także liczba tras: na H-27 były... tylko dwie - piesza 100 km oraz rowerowa 200 km, obie dające możliwość uzyskania Certyfikatu Harpagana przez najlepszych i najwytrwalszych. Trasa mieszana, trzecia certyfikowana, pojawiła się dopiero półtora roku później. Natomiast na ostatniej, 51. edycji oprócz TP100, TR200 i TM150 dostępne były także: piesze 10, 25 oraz 50 km, oraz rowerowe 50 i 100 km. Wybór zatem spory i pozwalający dopasować trasę do swoich możliwości, co zresztą jest zamierzeniem organizatora - Pomorskiego Klubu Orientacji "Harpagan". Szczególnie bardzo cieszy udział rodziców z dziećmi w najkrótszej trasie pieszej, zwanej "Harpusiem", dla których to odbiorców trasa została właśnie stworzona. Inną, widoczną zmianą są kolorowe mapy (uczestnikom H-27 wręczano czarno-białe ksero!) oraz przeprowadzanie rywalizacji przy wykorzystaniu elektronicznego systemu Sport Ident, zamiast na klasycznych, papierowych kartach kontrolnych. Jeżeli już przy elektronice jesteśmy, to w 2004 roku, aby przeanalizować swoje warianty, należało "na gorąco" po Rajdzie siąść do mapy i je nanieść, aby potem móc analizować, albo po prostu spisać swoje wrażenia.

Rozwój i spopularyzowanie globalnych systemów nawigacji satelitarnej spowodowały, że obecnie wiele osób zapisuje ślady (tracki) swoich przejść i publikuje potem on-line, porównując się z innymi (kliknij tu, zmieniając atrybut RealTime=on, oraz zwiększając tempo do 50x)

Również sami organizatorzy korzystają z tej technologii śledząc na żywo najlepszych uczestników, a także... własne samochody rozwożące obsadę na punkty kontrolne. Na trasie pieszej 100 km zmienił się na pewno profil uczestników z "szybkich piechurów" na stosujących marszobieg i biegających: podczas H-27 najlepsi uzyskiwali niecałe 19 godzin, a na H-51 pierwszy uczestnik zameldował się na mecie już po nieco ponad 13 godzinach. Rewelacyjny wynik, choć do rekordu trasy, który wynosi 10,5 godz., nieco brakuje. Warto dodać, że zmienił się również... sam Bytów, który zdecydowanie stał się ładniejszym miastem.



Po Rajdzie powiedzieli:

Karol Kalsztein (Kierownik Rajdu):
W Bytowie jesteśmy już drugi raz. Wróciliśmy tu po 12 latach. Gdy gdzieś bardzo nam się podoba, łamiemy założenie, że każda edycja rajdu powinna być w innym miejscu. A zamek, jako miejsce rozpoczęcia i zakończenia rajdu, jest niespotykaną nigdzie atrakcją. Warto dodać, że wszystkie trasy H-51 przebiegały między innymi przez Rzepnicki Las (na północny wschód od Bytowa), a w tymże lesie znajdują się trasy Zielonego Punktu Kontrolnego powstałego dzięki Nadleśnictwu Bytów. Skorzystaliśmy z nich zwłaszcza na krótszych trasach.

Katarzyna Głuszkiewicz (Nadleśnictwo Bytów):
Na terenie bazy rajdu, w SP nr5, obok punktów informacyjnych, stoiska z ciastami i materiałami promującymi region, w jednej z klas zorganizowaliśmy salę edukacyjną. [...] Odpowiadaliśmy na pytania, rozdawaliśmy materiały reklamowe. Nie sądziłam, że takie duże zainteresowanie będzie miało nasze stoisko. Przeprowadziliśmy niezliczoną ilość konkursów dla dzieci. Każde dostało atrakcyjna nagrodę. Ciekawe jest to, że przychodziło też bardzo dużo dorosłych osób. Dorośli bawili się jak dzieci, kręcili kołem fortuny, brali udział w konkursie z wiedzy o lesie, ale również sami zadawali pytania na tematy, które ich w gospodarce leśnej niepokoją. Mieszkańcom Trójmiasta wyjaśnialiśmy, dlaczego w Trójmiejskim Parku Krajobrazowym sadzi się obecnie dużo buków na miejsce wypadających świerków. Wiele pytań dotyczyło Puszczy Białowieskiej. Tłumaczyliśmy, na czym polega gospodarka leśna i ochrona przyrody.

Agnieszka Kochaniak (TP10 Harpuś):
Początek drogi to była walka z oporem dziecka nr 2. Dzieciaki zostały zgarnięte do auta prosto z trampoliny i szczególnie Jasiek okazywał z tego powodu jawne niezadowolenie. Nic mu nie pasowało. Słońce świeciło za mocno, wiatr wiał za bardzo, mapa mu przeszkadzała, nogi go bolały już po kilkuset metrach, a tak w ogóle mamo, przecież ci mówiłem, że ja biegów na orientację nienawidzę. [...] Na szczęście po zejściu z chodnika idącego wzdłuż szosy w polną drogę, humor trochę się poprawił. W okolicach 3 punktu Johny zainteresował się mapą, którą dzierżył w dłoni. Zainteresował się na tyle skutecznie, że przez cały las przenawigował nas praktycznie sam. Pod koniec nawet stwierdził, że uwielbia takie biegi :) Dziecko nr 3, które pół roku przedtem na koniec było już marudzące, tym razem bez mrugnięcia okiem przeszło prawie 12 km.
>>>Przeczytaj pełną relację

Krzysztof Gostomczyk (TP50):
Z Bytowem jestem dość mocno związany. Była okazja się pokazać, spróbować osiągnąć "coś" w tak prestiżowym biegu. Na liście startowej ponad 150 osób. Stawiam sobie cel: czas 8:00 oraz miejsce w top 20 [...] Na brukowym podbiegu grupa się rozdziela - część biegnie w prawo starym nasypem kolejowym, część w lewo brukową dróżką, a ja atakuje na azymut. Dzięki temu udaje mi się zyskać ok. 50 m nad faworytami i zdobywam jako pierwszy PK1. Chwila odpoczynku, daję się wyprzedzić najlepszym - zdejmuję kurtkę, bo mimo wczesnej pory słońce zaczęło grzać i lecę dalej. Etap najdłuższego przelotu zdominowały rowy melioracyjne. Podczas 1,5-kilometrowego odcinka 5 razy musiałem przeskakiwać wąskie cieki wodne. Jakby tego było mało, przy "sprawdzaniu" terenu przy jednym z nich do kolana wciągnęło mi prawą nogę do bagna. Po kilkunastu minutach męki na łące z rowami dotarłem do asfaltowej drogi. Zmęczenie duże, ale jest okazja na świetny wynik. Pędzę co sił w nogach, najpierw niedaleko Udorpia, dalej przy terenie strzelnicy bytowskiej, wbiegam do miasta, szybki przelot przez dworzec autobusowy, fosą zamku i na metę ! Czas 7 godzin 39 minut i 58 sekund ! Jestem bardzo szczęśliwy, że udało mi się złamać 8 godzin. Do tego zająłem 20. miejsce!
>>>Przeczytaj pełną relację

Agata Masiulaniec (TP100):
"- Mówiłaś nigdy więcej...", "-Zapewne miałam na myśli, nigdy więcej w 2015 roku" - odpowiedziałam bez zastanowienia. Kiedy myślałam "harpagan" przed oczami miałam obrazek z poprzedniej edycji. Las, ulewa, rozstaj wąskich dróg, 23cia godzina zmagań na trasie. I ja, choć wciąż na nogach, to nieco skulona. Ze łzami w oczach. Kompletnie nie panująca nad trzęsącymi się nogami. Czekająca jak na zbawienie, że ktoś wskaże dobry kierunek. Jak ja to wtedy ukończyłam mieszcząc się w limicie? Doprawdy nie wiem. Wędrówki na oparach za bardzo się nie pamięta. Balansowałam na krawędzi. Trochę z własnej głupoty. Jeśli myślisz, że ze sporym deficytem snu swobodnie pokonasz ponad 100 km, to się mylisz. Powinnam się cieszyć, wszak do mety dotarło tylko ok. 50 osób z 300. Pozostał niedosyt, nie w takim stylu powinno się kończyć... Harpagan, to trudne ultra. Nieprzewidywalne znacznie bardziej. Jest przygodą. Faktyczną możliwością sprawdzenia swoich sił [...] W tej edycji wyciągnęłam wnioski i zdobyłam 2. miejsce. Otrzymany certyfikat to potwierdził "Wykazała się wytrzymałością i pokonała własne słabości".
>>>Przeczytaj pełną relację

Daniel Łazarek (TM150):
Niczym australijski porządnie wygięty bumerang, powracało hasło "Podium albo szpital" - po tylu startach w tym rajdzie przyszedł czas na podjęcie bardziej zdecydowanej próby realizacji pierwszej części tej sentencji. Wybiegany, rozjeżdżony, odespany, dożywiony, odpowiednio zmotywowany. Pogoda zamówiona, buty rozklepane, ekwipunek sprawdzony, rower ogarnięty. Co mogło pójść nie tak? Teoretycznie nic. W praktyce wszystko. Przecież to orientacja, no nie? [...] Fenomen startu masowego polega na tym, że każdy i tak biegnie gdzie chce. Banda kilkuset wariatów rozpierzcha się na wszystkie strony świata, na powrót zbiegając się na chwil parę na Punktach Kontrolnych. Dystans przebywa się samotnie lub w bardzo kameralnych grupkach. W przypadku Harpagana zazwyczaj ów stan osiąga się po ok.10km, gdy peleton zdąży się rozciągnąć i pojawią się pierwsze niuanse i warianty. Tym razem sam jak palec zostałem po 40 metrach. Wybiegłem z zamku na wprost, podczas gdy reszta pognała w prawo. Kilkanaście sekund wrzawy i nagle nastała kompletna cisza. Tylko deszcz bębnił o mapę. Chwila konsternacji "gdzie oni polecieli?", ale wyrobiony już nawyk słuchania na trasie tylko własnej intuicji nie zawrócił mnie z obranego kursu. [...] Mija godzina. Już wiem, że właśnie Bestia zdzieliła mnie w ryj swoją kulawą nogą. Kulawo postawionym Punktem Kontrolnym. Atak nr 4 od północnego-wschodu przynosi sukces. Jest róg polany, jest namiot, PK i pan Fotograf. Co z tego, skoro to nie to miejsce z mapy? Od miejsca poszukiwań oddzielone ścianą bagien i sporym ciekiem wodnym, który wg mapy miał być na północ, a nie południe od PK. [...] Szybka weryfikacja dystansu, czasu, determinacji. Wynik wyszedł przewidywalny. Nie zdążę wyczyścić trasy. A skoro tak, to nie będę się zajeżdżał na darmo. Przeszedłem w tryb rekreacyjny. Walnąłem się przy drodze pod drzewem, podjadłem, popiłem, poplotkowałem przez tel. z Klubem Kibica. Skierowałem się ku bazie.
>>>Przeczytaj pełną relację

>>> Wyniki Ekstremalnego Radu na Orientację "Harpagan"


Wideo relacja z zeszłorocznej trasy pieszej:


Kolejna edycja: 52 Harpagan odbędzie się jesienią w Człuchowie

Organizator:

Pomorski Klub Orientacji HARPAGAN z siedzibą w Gdańsku,
ul. Ogarna 72, 80-826 Gdańsk,
tel. +48-606-210-024;
e-mail: harpagan@harpagan.pl
WWW: Harpagan
Profil Facebook
Też przeżyłeś ciekawą przygodę, odkryłe(a)ś nową trasę? Podziel się wrażeniami z innymi, napisz do nas.
Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (24)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Klikając "wyślij", akceptujesz regulamin dodawania opinii.
zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

wydarzenia - imprezy i szkolenia

+ dodaj

Porady rowerowe

zobacz więcej »

Szlaki rowerowe

Znajdź trasę rowerową

Turystyka rowerowa

zobacz więcej »