rowery

stat

430 kolarzy wystartowało w Cyklo Gniewino

Migawki z I edycji wyścigu szosowego pt. Cyklo Gniewino 2014
Migawki z I edycji wyścigu szosowego pt. Cyklo Gniewino 2014 fot. Piotr Żagiell

W ubiegłą niedzielę, 8 czerwca wystartowała długo oczekiwana impreza kolarstwa szosowego pt. "Cyklo Gniewino". Zorganizowany przez Trójmiejskie Stowarzyszenie Rowerowe wyścig przyciągnął ponad 400 kolarzy z całej Polski. Start oraz meta ulokowane były na szczycie wzniesienia i tuż obok gniewińskiej wieży widokowej "Kaszubskie Oko".



Trasa wyścigu przebiegała kolejno przez: Gniewino - Bychowo - Prusewo - Nadole - Czymanowo - Gniewino. Droga, którą mieli do pokonania zawodnicy była dość specyficzna. Ponad 90% 23 km pętli wiodło to po płaskim, to w dół. Dopiero ostatni, około 2 km, odcinek był najdłuższym, a zarazem najbardziej stromym i przez to najbardziej decydującym fragmentem wyścigu.

Warunki pogodowe również nie pozostały obojętne - pierwsza połowa okrążenia była pod wiatr, co sprawiało, że bardzo ważne okazały się umiejętności współpracy i jazdy w grupie. Do tego wszystkiego trzeba jeszcze dodać temperaturę, która w dniu wyścigu dochodziła do 30'C! Na końcowym podjeździe, który był odsłonięty od wiatru, powodowało to uczucie podobne do jazdy przez piekło, stąd też wyścig potocznie został nazwany "Piekłem Północy".

Relacja zawodnika:

Wyścig główny, czyli 4 pętle po 23 km rozpoczyna się punktualnie, po krótszym dystansie czyli o godzinie 13:00. Na stracie stoi ponad dwustu zawodników. Wszyscy gotowi do walki z niecierpliwością czekają na znak sędziego. Ostatnie informacje organizatorów, sprawdzenie ciśnienia w oponach. Wszystko gotowe. Ruszają. Na razie powoli - start honorowy. Dopiero za 3 km rozpocznie się rywalizacja. Wszyscy spokojnie jadą za samochodami, prezentując się mieszkańcom Gniewina. Póki co panuje spokój, cisza przed burzą. Co poniektórzy robią sobie nawet fotki telefonem. W końcu machniecie flagą z auta. Start! Wszyscy jada coraz szybciej, zaczyna robić się gorąco, ciasno, wszyscy walczą o jak najlepszą pozycję w peletonie. Pierwszy prawo skręt, około 3-4 min po właściwym starcie. Peleton się trochę rozciąga, kolarze podganiają czołówkę, dalej wszyscy jadą razem. Na odcinku gdzie na następnej pętli będzie rozgrywana I premia lotna idzie szarpnięcie. Prędkościomierze skaczą 40, 45, a nawet 50 km/h! Znowu chwila spokoju, znowu w prawo. Około 17 kilometra trasa ma jedyne, poza głównym podjazdem, przewyższenie, około 300 m podjazdu o nachyleniu 5 % ale wciąż panuje spokój, nikt nie ucieka. Zjazd nad Jezioro Żarnowieckie - powoli zaczyna się coś dziać. Średnia prędkość zaczyna delikatnie narastać, zawodnicy coraz częściej tasują się w czołówce grupy. Każdy chce mieć dobry start na podjazd. Po kilku minutach roszad i narastania napięcia pojawia się widok czterech rur prowadzących wodę do zbiornika elektrowni w Żarnowcu. To jest to, zaraz się zacznie. W końcu odbicie w prawo.. i ogień! Wszystkim w głowie już tylko jedno - wytrzymać te półtora kilometra podjazdu, te 4-5min potwornego wysiłku. Z peletonu odrywa się grupka kilku mocniejszych w tym Andrzej Kaiser, który wygrywa I premię górską Nexus. Są w niej pretendenci do wygrania wyścigu, w tym 2 zawodników Nexus Team - Michał BogdziewiczDaniel Formela. Jest też Kamil Małecki z Teamu Baszta Bytów, Łukasz Derheld z Trek Gdynia oraz Karol Rudnik z Hotel 4 Brzozy Team. Mimo niewielkiej przewagi na pierwszym podjeździe ta ekipa dojedzie w tym składzie do końca. Wjeżdża reszta. Zaczyna się pościg. Ale nikt nie jest wstanie się zdecydować żeby podjąć walkę, wszyscy są zmęczeni podjazdem, który przed chwilą pokonali. I właśnie wtedy ucieczka dobrze współpracując umacnia się w swojej przewadze. Grupa goniąca składa się teraz z około 40-50 zawodników. Są zrywy, niektórzy próbują uciekać, gonić "piekielną ósemkę" ale poza kasowaniem pojedynczych jednostek grupa nie jest w stanie się zmobilizować do podjęcia akcji pościgu. Drugi podjazd odbył się w całości, dopiero na trzecim nastąpiły przerwy w grupie. W końcu jest akcja. Ostatnia pętla - zawodnicy patrzą już bezpośrednio na swój wynik, współpraca zaczyna tracić na znaczeniu, tempo znacznie rośnie, znowu średnia prędkość skacze. Każdy zakręt, każda zmiana, zryw, wszystko dzieje bardzo czujnie. Na chwilę przed podjazdem można zaobserwować, że zawodnicy wylewają picie na asfalt. Po co to robią? Na ostatnich 2 km o wyniku decydować będą najdrobniejsze szczegóły, każdy zbędny gram, który trzeba wwieść na szczyt obniża współczynnik mocy jaką zawodnik jest wstanie wygenerować. Kiedy zostaje już 1 km do podnóża decydującej góry jest już bardzo szybko. I zaczyna się. Po ponad dwóch godzinach 40 osób będzie walczyć o pozycję przez zaledwie 5 min. Emocje sięgają zenitu! Kibice krzyczą w końcowej części podjazdu, nikt już nie łapie bidonów. Szczyt. Ale to nie koniec, jeszcze ostatnia prosta, można by powiedzieć, kto nie jest góralem to ma ostatnią szansę żeby przesunąć się jeszcze o pozycję lub dwie do przodu. W końcu upragniona meta. Jest po wszystkim. Niektórzy rozmawiają, niektórzy nie są wstanie stać. Wszyscy są szczęśliwi, obeszło się bez poważnych wypadków, awarii.



Pełne wyniki na dystansie długim 92 km

Pełne wyniki na dystansie długim 46 km

Autor relacji: Krzysztof Witek [zawodnik Nexus Team]

Opracował:
Też przeżyłeś ciekawą przygodę, odkryłe(a)ś nową trasę? Podziel się wrażeniami z innymi, napisz do nas.

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (38)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Klikając "wyślij", akceptujesz regulamin dodawania opinii.
zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

wydarzenia - imprezy i szkolenia

+ dodaj

Porady rowerowe

zobacz więcej »

Szlaki rowerowe

Znajdź trasę rowerową

Turystyka rowerowa

zobacz więcej »