wydarzenia - imprezy i szkolenia

+ dodaj

Forum rowery

wiadomości

stat

XVI Spiros antidotum na przeziębienie


W dniach 18-19 listopada odbyła się szesnasta odsłona Gdyńskiego Maratonu na Orientację Spiros. Baza zawodów nie po raz pierwszy znajdowała się w gościnnych murach Szkoły Podstawowej nr 16 w Gdyni Chwarznie. Ponad 180 uczestników, jak zawsze miało do wyboru formułę pieszą lub rowerową na sześciu dostępnych trasach o dystansach zarówno dla zaawansowanych jak i początkujących. Jedna z tras pieszych została przewidziana także dla osób, które stawiają pierwsze kroki w imprezach na orientację. Jedyną odmianą i zdziwieniem uczestników był obszar, na którym organizator ustawił punkty kontrolne. Tym razem były to tereny zabudowane oraz skrawki lasów Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego. Wybór taki podyktowany został przez lokalne nadleśnictwo, które w tym samym czasie zezwoliło na organizację polowania.



Relacja z trasy rowerowej TR20:

Razem z przyjaciółmi wybraliśmy trasę rowerową TR20. Dystans wydawać by się mogło niezbyt długi ale dał nam trochę w kość, wszak z dwudziestki wyszło grubo ponad 30 km. Z początku mieliśmy zamiar zaliczyć wszystkie punkty kontrolne i nawet obmyśliliśmy trasę, która by nam to umożliwiła w najkrótszy możliwy sposób. Jak się jednak później okazało, nie wystarczyło na wszystko ani sił, ani przede wszystkim czasu.

Niestety tego dnia tak na dobrą sprawę nie powinienem w ogóle wychodzić z domu, a leżeć w łóżku jak "pan doktor przykazał". Długo jednak nie wytrzymałem i tuż po telefonie od kolegi, z którym miałem wspólnie wystartować, stwierdziłem że chyba szybciej wypocę moją gorączkę na rowerze, niż pod kołdrą. Ale mocne przeziębienie swoje zrobiło... po pierwsze ujawniło się totalnym spadkiem mocy, po drugie, brakiem jakiejkolwiek orientacji w terenie. Przykład ten mógłbym porównać do blondynek, które wychodzą ze sklepu i ponownie obierają ten sam kierunek, z którego przed chwilą przyszły... tak właśnie było z naszym pierwszym punktem kontrolnym ;)

Na pierwszy obrany punkt kontrolny, zlokalizowany zresztą blisko bazy startowej, zamiast udać się tak jak to sobie wyznaczyłem na mapie, poprowadziłem moją ekipę zupełnie w przeciwnym kierunku. Na szczęście, w mapę zerkali też moi towarzysze, którzy dość szybko zareagowali na mój błąd. Kasię, która była w naszej drużynie nowicjuszem w tego typu imprezach, rozbawiłem do łez, gdyż start w tej imprezie miał być dla niej lekcją praktyki - obycia się z mapą i kompasem.

Po małej wtopie, ruszamy dalej. Ciśniemy ile sił w nogach by nadrobić stracony czas. Znowu prowadzę... i kolejny błąd. Tym razem zapomniałem spojrzeć na skalę mapy i przez pomyłkę lądujemy o kilometr za daleko. Ehhh, nie wiem dlaczego od razu przyjąłem, że skala mapy to 1:50 tys. tymczasem wynosiła ona 1:20 tys. Przeliczam więc dystans jeszcze raz i jedziemy z powrotem. Wracamy się do uliczki w którą mieliśmy skręcić. Wgapiony w mapę nie zauważam dość sporej dziury w szosie... ehhh te nasze polskie drogi, tu po prostu nie można nawet na chwilę spuścić oczu z jezdni. Na szczęście uderzenie przyjął dobrze amortyzator i skończyło się tylko na kilku metrach pokonanych na przednim kole... Chwilę po tym pomyślnie zaliczamy PK9.

Żeby moje nauki nie poszły w las mapę przekazuję Kasi. Głowę mam gorącą jak czajnik, pot zalewa mi oczy i trochę mi słabo, więc mówię ekipie żeby dalej jechali sami, bo ja raczej nie dam rady. Na co oni, że beze mnie dalej nie jadą, więc albo wszyscy wracamy na metę, albo dalej kontynuujemy jazdę w spokojniejszym tempie, jeśli oczywiście mam na to ochotę. Myślę sobie, że w końcu nie po to tu przyjechałem by po dwóch zaliczonych punktach wracać na metę, a w towarzystwie zawsze raźniej. Decydujemy się więc jechać dalej, jednak zdecydowanie wolniej, co by nie musieli zaraz wzywać po mnie karetki ;)

Punkty kontrolne, które zostały umieszczone na obszarach zabudowanych, nie zawsze były łatwe do odnalezienia. Niekiedy okazywało się np.: że dana uliczka kończy się wysokim ogrodzeniem, bądź że niektórych dróg w ogóle nie ma na mapie, ale nic w tym dziwnego, osiedla domków jednorodzinnych tak szybko się rozbudowują, że ciężko żeby wydawane z roku na rok mapy były aktualne. Nawet wujek Google nie nadąża z tym tematem.

Zdecydowanie lepiej szło nam w odnajdywaniu punktów kontrolnych w obszarach leśnych. Do większości z nich dojechaliśmy bez większego zastanawiania się, w końcu to tereny które dobrze znamy z naszych wycieczek rowerowych oraz wędrówek.

Niestety z uwagi na brak mojej kondycji i w dużej mierze także predyspozycji , nie udało nam się zdobyć wszystkich punktów kontrolnych. Gratulujemy jednak tym, którzy zaliczyli ich cały komplet. Najlepiej na naszej trasie spisał się Andrzej Borek. Dziesięć minut po nim, na metę dotarł Mariusz Łosiewicz, a trzecie miejsce na podium zdobył Michał Jarocki. Choć daleko nam do zwycięzców, zaliczam Spirosa do udanych. Fakt, że tym razem trasa wiodła w dużej mierze przez cywilizację, to jedno mnie cieszy, że nie trzeba było ganiać z rowerem na plecach po krzakach.

Dziś pisząc tą relację, mogę stwierdzić, że start w imprezie był moim antidotum. W domu, po gorącej kąpieli i kielichu Ducha Puszczy na dobry sen, przeziębienie poszło w niepamięć. Pozostała natomiast wspaniała przygoda i zabawa w gronie przyjaciół, którą mile wspominam.

>>>Pełne wyniki na poszczególnych trasach

Na mecie, jak zwykle czekała na nas pyszna zupka i dobra, gorąca herbata z cytryną. Wkrótce okazuje się, że nie tylko nam czas uciekał tak szybko. Na sam koniec odbyło się dekorowanie zwycięzców, wręczenie im dyplomów i pucharów. Fajnie byłoby mieć taki chociaż jeden w domu - następnym razem może się uda. Po rozdaniu medali i pucharów najlepszym zawodnikom, odbyło się losowanie nagród rzeczowych wśród wszystkich zawodników obecnych na sali.



Podsumowując, cykl zawodów na orientację Spiros, to wspaniała zabawa dla każdego, kto chciałby się ruszyć z domu, a doskonałe, bardzo szczegółowe mapy pozwalają precyzyjnie namierzyć się na każdy punkt kontrolny, do którego da się dojechać rowerem i potwierdzić nie schodząc z niego. Następna, siedemnasta edycja pewnie już na wiosnę. Gdzie i kiedy, tego dowiemy się w swoim czasie na stronach Pomorskiego Okręgowego Związku Biathlonu.

Zapraszam i z czystym sumieniem polecam!

Organizator:

Pomorski Okręgowy Związek Biathlonu
Mail: zawody@biathlon.pomorskie.pl
Też przeżyłeś ciekawą przygodę, odkryłe(a)ś nową trasę? Podziel się wrażeniami z innymi, napisz do nas.

Dodaj zdjęcie do artykułu
Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Tytuł:
Treść:
Autor (opcjonalny):
E-mail (opcjonalny):
Klikając "wyślij", akceptujesz regulamin dodawania opinii.
zamknij

Opinie (razem: 16)

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie niezwiązane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.

- jeżeli uważasz, że dana opinia nie powinna się tu znaleźć, zgłoś ją do moderacji.