wydarzenia - imprezy i szkolenia

+ dodaj

Forum rowery

wiadomości

stat

Navigatoria Adventure Race 2015 już za nami

Sprawdziliśmy granice naszych możliwości na Navigatoria Adventure Race.

Powiedzieć, że rajdy przygodowe są fajnym pomysłem na rywalizację, to jak nic nie powiedzieć. Samo słowo "rajd" części z nas kojarzy się zapewne z harcerstwem, a innym zaś - ze sportem motorowym. W oryginale angielskim "adventure race" to wyścig. Nie rajd. Wyścig. Braliście udział kiedyś w czymś takim? Pewnie nie. Trudno się dziwić, bowiem jest to temat rzadko podejmowany przez organizatorów, głównie z uwagi na konieczność opracowania wielu etapów o różnym charakterze, co pociąga za sobą koszty.



Zawody Adventure Race to mieszanka biegu, marszu, jazdy na rowerze w terenie, czasem pływania (wpław lub przy wykorzystaniu kajaka, łodzi lub pontonu), przyprawiona zadaniami specjalnymi (m.in. linowymi), polana gęstym sosem orienteeringu, na dodatek przeprowadzana non stop, czyli bez przerwy. No i jeszcze mały detal: rajd przygodowy, który trwa mniej niż 24 godziny jest uznawany za krótki. Takim rajdem był właśnie Navigatoria Adventure Race z trasą Speed, organizowany już po raz szósty przez trójmiejski Team Navigatoria oraz Oddział PTTK w Sopocie, w dniach 16-17 maja.

Zaczęło się spokojnie, poranną odprawą w bazie. Kierownik zawodów - Rafał Adametz - podał najważniejsze informacje, odpowiedział na wątpliwości uczestników oraz rozdano mapy główne - dwa kolorowe arkusze formatu A3. Ponieważ do startu zostało jeszcze 1.5 godziny, wiele zespołów, w tym i nasz (w składzie Tomasz & Tomasz, jako Grupa Rowerowa 3miasto) skupiło się na rozrysowaniem wariantów.

-godz. 10.00 Prolog:
Zadanie specjalne - bieg plażowo-wodno-krzaczasty, dystans 2.1 km, tempo średnie 5:53 min/km:


Plaża w Sopocie przy wejściu nr 10 wita nas ogromną bramą startową. Wyczytanie nazwisk, zespołów, pamiątkowe fotki i ... punkt 10.00 Start! Spod oddalającej się bramy dobiegają nas dźwięki tematu przewodniego filmu "Rydwany ognia", zresztą bardzo trafnego, gdyż do pierwszego punktu kontrolnego biegniemy kilkaset metrów po plaży, czasem rozchlapując fale. Na tym etapie wszyscy się zmoczą - dwa z punktów wymagają wejścia do wody. Szybkie przebranie, przesiadka na rowery i ruszamy w trasę.

-godz. 10:20:
Etap 1. Miejsko-leśne MTB, dystans 9.5 km, średnia prędkość 20 km/h:


Z Dolnego Sopotu przebijamy się samotnie przez miasto do Sanatorium Leśnik i wjeżdżamy w las. Piękna zieleń, tlenu bardzo dużo ;) Pogoda idealna. Bez zastanawiania przecinamy skrzyżowanie zwane Wielką Gwiazdą i kawałek dalej zaliczamy punkt kontrolny umieszczony na skarpie. Doganiają nas dwa zespoły, w tym Harpagan (Leśniowski/Mydlarski) i razem (chociaż wybierając inne warianty) dojeżdżamy do skraju lasu w Gdańsku Osowej - ulica Juraty.

-godz. 10:53:
Etap 2. Leśny bieg na orientację , dystans 7.7 km, tempo średnie 6:10 min/km:


Pozostawiamy rowery, bierzemy mapki typowe dla biegów na orientację i ruszamy w teren. Początkowo falstart - zapominam zdjąć plecaka z camelbakiem i Tomek słusznie zauważa, że będzie przeszkadzać. O kaskach na głowach zapominamy obaj. Rzut oka na mapkę - 9 punktów zdobywanych w dowolnej kolejności - pozwala stwierdzić, że dwa z nich są dokładnie tam, gdzie postawiłem punkty na swojej trasie BnO w ramach "Chaszczy" w połowie stycznia. Większość pozostałych - w miejscach, które brałem pod uwagę, ale z różnych względów odpuściłem. Teren zatem znany, jak własna kieszeń i nawet kompas, który został w plecaku nie jest potrzebny. Gdy wracamy do miejsca rozpoczęcia kilkadziesiąt minut później - miejsce wypełnione jest rowerami pozostałych uczestników. Od obsługi dostajemy informację, że jesteśmy na trzecim miejscu, co uznaję za niezły żart i nie do końca wierzę.

Navigatoria Adventure Race, to coś więcej niż tradycyjny Rajd na Orientację.
Navigatoria Adventure Race, to coś więcej niż tradycyjny Rajd na Orientację. fot. Adam Soroka


-godz. 11:48:
Etap 3. Asfaltowo-szutrowe MTB, dystans 5.2 km, średnia prędkość 23.5 km/h:


Nie ma się gdzie pomylić. Etap jest asfaltowo-szutrowym przejazdem do miejsca, w którym rozpoczynamy kolejny fragment Rajdu (okolice Banina). Faktycznie, na przepaku leżą już 4 rowery, zatem obsługa poprzedniego miała rację z tym trzecim miejscem.

-godz. 12:03:
Etap 4. Trekking z linowym zadaniem specjalnym, dystans 8.6 km, tempo średnie 6:28 min/km.


Bardzo ciekawą mapkę otrzymujemy, bowiem jest ona... satelitarnym zdjęciem terenu. Etap ten zaczynamy znowu falstartem z mojej winy - zapominam wziąć ze sobą karty startowej. Cofamy się 200 m a w międzyczasie dojeżdża do przepaku zespół "Harpagan". Lekkie zdziwienie - myśleliśmy, że oni są przed nami, zatem ... kto jest na drugim miejscu? Pierwsze od samego początku jest zarezerwowane dla wyjadaczy z Team 360 (Waluga/Warmuz). Etap przebiega bez zaskoczeń, zmiany kultur są wyraźne na wydruku, tniemy na azymut, gdzie się tylko da. Na jednym z takich skrótów przez pole widzimy w oddali zespół "Za mgłą" (Bałchanowski/Łosiewicz). Wyjaśnia się zatem, kto jest drugi. Dobiegamy do zadania linowego, które zgodnie z wcześniejszym ustaleniem wykonuje bardzo sprawnie Tomek: wspinaczka na wiadukt po drabince alpinistycznej, podbicie punktu, przepięcie i zjazd. Wracamy na przepak. "Za mgłą" właśnie go opuszcza, a nas z drugiej strony dogania "Harpagan". Wsiadamy na rowery.

-godz. 13:20:
Etap 5. Asfaltowo-szutrowo-leśne MTB, dystans 41 km, średnia prędkość 19.5 km/h:


Zamiast na południowy zachód lub południe prowadzę na zachód, sugerując się jakością szutrówki. Wariant nieplanowany, chociaż szybki. W Miszewie 200m przed nami pojawia się ponownie zespół "Harpagan" i, co widzimy z oddali,... odwiedza sklep spożywczy ;) Zaczynamy powoli odczuwać w nogach upływający dystans i czas. Kolejne punkty kontrolne mijają: nad Jez. Głębokim za Żukowem, na moście nad Radunią (zerwany, ale dokumentuje nas fotograf, z którym zamieniamy kilka zdań o retro rowerach MTB, bo na takim właśnie jadę) oraz w lasach pomiędzy Skrzeszewem a Łapinem. Dojazd z Łapina do Kolbud bardzo szybki. Z górki, na segmencie asfaltowym o oznaczeniu "Kolbudy Downhill" na dystansie 1.7 km mamy średnią prędkość 49.2 km/h. Jednak nogi już nie te, bowiem kawałek dalej pomiędzy Kolbudami a Bąkowem "koło nam trzyma" pani lekko po 40-stce. To pokazuje, że siły mocno już są nadszarpnięte. Tomek zwraca uwagę, że przy sklepie spożywczym obok drogi stoją... rowery "Harpagana". Czyżby znowu brak zapasów? Chłopaki jednak doganiają nas błyskawicznie i przeganiają. Aż do przepaku trzymamy się 100-200m za nimi.

-godz. 15:43:
Etap 6. Leśne BnO, dystans 7.9 km, tempo średnie 7:40 min/km:


Rozpoczęcie etapu jest interesujące: razem z nami z rowerów zsiada "Harpagan", właśnie rozpoczyna etap BnO zespół "Za mgłą", a gdy my wychodzimy z mapą tego etapu w garści do lasu - kończy go Team 360. To pokazuje, że ich prowadzenie jest niezagrożone. Na pozostałych zaś miejscach: drugim, trzecim i czwartym wszystko teoretycznie się może zdarzyć. Teoretycznie, bo mapa jest precyzyjna, jak to na mapę do BnO przystało, natomiast nasze siły zdecydowanie są bliższe już MnO (marszowi na orientację). Czas na "rachunek sumienia": decydujemy z Tomkiem, że "robimy swoje" zgodnie z tym, jak się czujemy. Czyli nie śrubujemy tempa. Gdy wracamy na parking w Bąkowie zauważamy, że jeszcze kilka zespołów po nas rozpoczęło ten etap. Wsiadamy na rowery.

-godz. 16:56:
Etap 7. Leśne MTB, dystans 8 km, średnia prędkość 16.5 km/h:


Jedyny odcinek, który pokonujemy krócej, niż przewidział organizator, tzn. "zaoszczędzamy" 1 km. Lasy Otomińskie i Tomek i ja znamy dobrze, więc jadąc dobrą drogą zaliczamy punkt kontrolny nad jeziorem i dojeżdżamy do szkoły na Karczemkach, gdzie zostawiamy rowery. Na następny etap wychodzi właśnie trzeci zespół - "Za mgłą".

Przykładowa mapka Biegu na Orientację
Przykładowa mapka Biegu na Orientację opr. Tomasz Szot


-godz. 17:34
Etap 8. Trekking, dystans 17.4 km, tempo 8:47 min/km:


Tak, jeżeli na którymś etapie miało się coś rozstrzygnąć pomiędzy miejscem drugim a trzecim to właśnie na tym. Dystans spory i jeżeli komuś zostały siły i był w stanie tutaj biec - zyskiwał. Sami jesteśmy ciekawi czy "Za mgłą" goni "Harpagana"? Pewnie tak. Natomiast my, ponieważ już wcześniej podjęliśmy decyzję o "nie katowaniu się", to na większości tego odcinka wykonujemy żwawy marsz asekurując czwarte miejsce. Punkty kontrolne w Dolinie Strzyży, na żółtym szlaku w Gaju Gutenberga... Po drodze na osiedlu na Zaspie zaliczamy ciekawe zadanie specjalne polegające na analizie murala. Całe szczęście jesteśmy tutaj, gdy jest jeszcze zupełnie jasno i znalezienie różnic na muralu i wydruku nie sprawia problemu. Chwilę później docieramy do parku w Brzeźnie.

-godz. 20:23
Etap 9. Rolki, dystans 8.5 km, średnia prędkość ok. 10 km/h:


Tomek zakłada rolki ja natomiast nie zwlekając wsiadam na... hulajnogę, bowiem jest to opcja dozwolona przez organizatora, z której chętnie korzystam i miejscami osiągam nawet po 15 km/h ;) Do rolek nie pałam sympatią, a ostatni kontakt z nimi miałem na Rajdzie Przygodowym Orła Bielika w 2006 r., gdzie przejechaliśmy z Jankesem nieco ponad 20 km po idealnie wyasfaltowanych niemieckich ścieżkach. Nasza ścieżka nadmorska jest równie dobra... do szyldu Sopot. Od tego momentu asfalt i gładką kostkę zastępuje kostka fazowana. Dziwna praktyka, jeżeli chodzi o ścieżkę rowerową, bowiem "faza" jest odczuwalna i na rowerze miejskim i szosowym o rolkach czy wózkach dla dzieci nie wspominając. Mijamy dawny Grand Hotel i odliczamy wejścia na plażę: 21, 20, 19.... jest 10! Meta! A na zegarku godz. 21:07

Podsumowanie:

W Navigatoria Adventure Race wystartowały 22 zespoły. Najlepsi - Team 360 w składzie Ireneusz Waluga i Łukasz Warmuz - otwierali szampana na mecie już po 8 godzinach i 55 minutach z bezpieczną, godzinną przewagą nad drugim "Harpaganem" (Mariusz Leśniowski i Jarosław Mydlarski), oraz półtoragodzinną nad "Za mgłą" (Michał Bałchanowski i Mariusz Łosiewicz). Za najwytrwalsze należy uznać zawodniczki zespołu mamyMy (Anna Skuras, Magdalena Fijoł), które zostały sklasyfikowane jako ostatnia, 13- ta drużyna, mieszcząca się w limicie 16 godzin. Dziewczyny zdążyły na kilkanaście minut przed limitem - godziną drugą w nocy. O pechu mówić może natomiast zespół "ColcaPeru+Piłat", spóźniony jedynie o minut... pięć.

WYNIKI


Czy warto było wziąć udział?

Zdecydowanie tak. Różnorodność wymagająca od uczestników niezłej logistyki, dobrze postawione punkty kontrolne, interesujące etapy BnO, bezbłędna organizacja - wszystko to powoduje, że Rajdowi Przygodowemu Navigatorii można wystawić tylko jedną ocenę - celującą. Jeżeli ktoś chce naprawdę sprawdzić swoje możliwości i nużą go zawody tylko rowerowe lub tylko piesze/biegowe na orientację - ten rajd jest do tego idealny. Wpisowe, nawet jeżeli jednorazowo odczuwalne, to z pewnością uzasadnione wielością etapów. A przygoda jest naprawdę przygodą przez wielkie "P" i do zapamiętania na długo!

Autor relacji: Tomasz Szot [GR3miasto]



GALERIA ZDJĘĆ 1; fot. Adam Soroka

GALERIA ZDJĘĆ 2; fot. Justyna Wasiniewska

GALERIA ZDJĘĆ 3; fot. Krzysztof Kochanowicz

Zobacz także relacje z poprzednich lat:

-Navigatoria Adventure Race 2014

-Navigatoria Adventure Race 2013


Organizatorzy:

WWW: Navigatoria Adventure Racing Team
WWW: Profil Facebook
Mail: rajd@navigatoriaAR.pl
Też przeżyłeś ciekawą przygodę, odkryłe(a)ś nową trasę? Podziel się wrażeniami z innymi, napisz do nas.

Dodaj zdjęcie do artykułu
Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Tytuł:
Treść:
Autor (opcjonalny):
E-mail (opcjonalny):
Klikając "wyślij", akceptujesz regulamin dodawania opinii.
zamknij

Opinie (razem: 4)

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie niezwiązane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.

- jeżeli uważasz, że dana opinia nie powinna się tu znaleźć, zgłoś ją do moderacji.