Zimą zwykle miałem opory przed wyjściem na rower. Obecnie już do tego przywykłem i nie straszne mi ani śniegi, ani mróz. Jednak połączenie wypadu rowerowego ze spływem kajakowym przy temperaturach zbliżonych do zera lub poniżej, to coś, co mnie przerastało.
W okresie międzyświątecznym dostałem propozycję uczestniczenia w spływie kajakowym jedną z rzek Pojezierza Bytowskiego. Jako, że wyjątkowo w tym roku święta spędzałem w Trójmieście, dałem się namówić. Na poświąteczne "spalanie kalorii" namówiłem również Darka (Dropiego), który podobnie jak ja wcześniej w kajaku siedział jedynie latem i to nie na rzece, a na jeziorze. Wcześniej przeżyliśmy jedynie "spływ rowerowy" udając się na wycieczkę w totalnej ulewie, ale to już inna historia.
Piotr z firmy Lemon Sport, która wspiera naszą grupę, maniak sportów przeróżnych, także wodnych, zaprzyjaźniony z ekipą Ekajaki.pl, zapomniał nam jednak dodać, że Kamienica oprócz tego, że płynie przepięknym malowniczym jarem jest rzeką o charakterze podgórskim. Jednak, żeby tego było mało, postanowiliśmy, że na miejsce spływu dostaniemy się rowerami.
Tak jak postanowiliśmy, tak zrobiliśmy...
Żeby dotrzeć na miejsce w miarę szybko i nie zajechać "o resztkach sił" uderzyliśmy ze Słupska, do którego dojechaliśmy koleją. Odtąd staraliśmy się trzymać rzeki Słupi, podążając drogami gruntowymi lub szlakami by w jak najmniejszym stopniu mieć kontakt z ruchem samochodowym. W drodze do Bytowa skupialiśmy się przede wszystkim na poprawnej nawigacji, a że godzina była bardzo wczesna i jeszcze ciemno, pierwsze rowerowe zdjęcia zrobiliśmy niemalże na miejscu.
Jadąc przez malownicze tereny Parku Krajobrazowego Doliny Słupi uznaliśmy, że koniecznie musimy tu wrócić, oczywiście na rowerach! W drodze do Bytowa, tylko raz i to przez raczej nieuwagę zgubiliśmy drogę . Wśród wielu wariantów dróg jest sporo szlaków rowerowych i pieszych, które są bardzo dobrze oznakowane. Żółty szlak pieszy "Doliny słupi" niemalże cały czas pokrywa się z trasą rowerową i nawet w grudniu jest przejezdny. Oczywiście jest kilka miejsc na których trzeba zachować ostrożność, jednak opiszemy je jak zrealizujemy go w całości. Póki co "liznęliśmy" tylko jego niektóre odcinki.
Na miejsce zajechaliśmy tuż po rozbudzeniu się poranka czyli po godzinie ósmej, robiąc nieco ponad 65 km, droga ze Słupska zajęła nam prawie 4 godziny.
Cześć druga poświątecznego "spalania kalorii"
Po dojechaniu na miejsce zapoznaliśmy się z całą ekipą Ekajaki.pl, a następnie poszliśmy zapakować rowery i przebrać się na spływ. Zanim jeszcze wypłynęliśmy, instruktorzy udzieli nam kilku ważnych rad, jak zachowywać się na rzece, by nie powodować zagrożenia.
Pokonanie 14-kilometrowego odcinka Kamienicy zajęło nam ponad 5 godzin. Po drodze parokrotnie byliśmy bezradni wobec rzeki, i gdyby nie pomoc doświadczonych kolegów pewnie przenosilibyśmy kajaki brzegiem. Pierwszy raz doświadczyliśmy takich wyzwań jak prześlizgiwanie się pomiędzy gałęziami i konarami drzew, przeskakiwanie przez powalone drzewa, czy spływanie z ponadmetrowych kaskad. To były niesamowite przeżycia. I pomimo trzydniowych zakwasów już wiem, że z chęcią wybiorę się na kolejne tego typu wypady, czy to jednodniowe zimą, czy weekendowe latem.
Z pewnością organizując wyjazdy weekendowe warto połączyć ze sobą kilka form ruchowych, jak np.: rowery, kajaki czy piesze wędrówki. My po tak świetnie zorganizowanym spływie i lekcji instruktażu z pewnością wrócimy tu nie raz, bo Park Krajobrazowy Doliny Słupi to morze atrakcji nie tylko dla rowerzystów.
Jak się ubrać na taki zimowy wypad?
Podobnie jak podczas jazdy rowerem, podczas zimowych wypraw kajakowych trzeba zabezpieczyć ciało przed wychłodzeniem oraz kontaktem z wodą. Należy unikać używania odzieży bawełnianej, zwłaszcza w pobliżu ciała. Mokra bawełna bardzo szybko wychładza organizm, dlatego warto zainwestować w bieliznę z polipropylenu i polaru. Kurtka nie powinna przepuszczać wiatru, ale powinna być z materiału oddychającego, m.in. goretexu. Na głowie oczywiście czapka: najlepiej neoprenowa, zakrywająca uszy, zapewniająca właściwą temperaturę głowie, która, według wszelkich danych, oddaje najwięcej ciepła i jednocześnie najbardziej go potrzebuje. Jednym z najważniejszych elementów są rękawice. Nieprzewiewne i w miarę możności nieprzemakalne zapobiegają stracie energii przez ręce. Nie mogą w żadnym razie ograniczać sprawności dłoni czy osłabiać chwytu na wiośle. Warto również używać kaloszy lub tzw. gumiaków żeglarskich przystosowanych do szczególnie ciężkich warunków morskich.















Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie niezwiązane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.